piątek, 26 kwietnia 2013

Kup kota-poduszkę i pomóż Karolkowi

Dzisiaj piszę z bardzo ważną sprawą. Chciałam Was z całego serca zaprosić do wzięcia udziału w aukcjach charytatywnych na rzecz Karolka. Poznałam jego mamę Anię na kameralnym kiermaszu przed świętami Bożego Narodzenia, w którym obie po raz pierwszy prezentowałyśmy swoje prace. Później trafiłam na jej bloga, na którym pięknie pisze o codziennym życiu swojej rodziny, w tym niepełnosprawnego synka Karola. Niedawno Ania napisała do mnie z pytaniem, czy nie chciałabym przekazać czegoś, co tworzę, na aukcję charytatywną dla Karolka. No i teraz niezmiernie miło mi jest zaprosić Was do udziału w aukcji, na której można kupić jednego z moich kotów: TUTAJ. Wszystkie zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na pokrycie kosztów wakacyjnego obozu hipoterapeutycznego dla chłopca. Gorąco zachęcam do włączenia się w całą akcję. Można pomóc na wiele sposobów, m.in. skontaktować się z Anią (kasprzykanul@gmail.com) i przekazać na aukcję coś zrobionego własnoręcznie. Samo udostępnianie wydarzenia na facebooku i zapraszanie znajomych też na pewno bardzo pomoże. 


A teraz oddaję głos Ani:
"Gdy siedem lat temu Karol przyszedł na świat, lekarze określili jego stan jako krytyczny. Zdiagnozowano u niego wrodzoną wadę mózgu, głuchotę, przepuklinę przeponową, później też nadciśnienie płucne i przewężenia tchawicy.
Przez dwa lata i trzy miesiące oddychał dzięki respiratorowi, dziś może już oddychać sam. Wbrew rokowaniom i na przekór kolejnym chorobom, które ujawniały się z wiekiem, stan chłopca poprawiał się z miesiąca na miesiąc i z roku na rok.
Rehabilitacja dla Karola jest nie tylko szansą na rozwój. Jest to przede wszystkim szansa, że to, co zostało już wypracowane, utrwali się i nie cofnie. Nikt nigdy nie obiecał nam, że Karol na pewno będzie chodził samodzielnie, czy mówił. Ale od kiedy zaczął przekraczać  granice medycznej oceny jego stanu zdrowia, nikt już nie wie, na ile tak naprawdę go stać."



Garść linków i namiarów:
- mail Ani: kasprzykanul@gmail.com

Z mojej strony to jeszcze nie wszystko. Niedługo na aukcji pojawi się też mój "Pancernik" czyli naszyjnik z zamków błyskawicznych.

piątek, 19 kwietnia 2013

Kolor: MORELOWY, czy też ŁOSOSIOWY...

...sama nie wiem, jak go zwać. A Wy jak go nazywacie? Jakoś ostatnio tworzyłam trochę rzeczy w tym kolorze, stąd pomysł na kolejny post z serii. Wyszło mało wnętrzarsko, bardziej to takie migawki z szafy.


1 - Naszyjnik z suwakowych kwiatków
2 - A ten z masy perłowej
3 - Jedwabna sukienka w końcu doczekała się wiosny
4 -  Jest i "Pancernik" w pastelowych kolorach

Jak widzicie, nic w tym kolorze do domu. Ok, były pisanki i nawet miały się znaleźć w kolażu, ale trochę się z nim spóźniłam. Wprawdzie ostatnio widziałam łososiowe/brzoskwiniowe poduszki, ale jakoś nie byłam przekonana. A Wy macie coś w takich odcieniach w domu? 

Przy okazji bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie komentarze i miłe słowa. Cieszę się ogromnie z każdego najmniejszego wpisu, dzięki :)

piątek, 12 kwietnia 2013

Sznurkowe pufy w turkusie i beżu. I koty do kompletu

Przy okazji posta o koszu ze Zpagetti pisałam o dzierganych pufach ze sznurka, które od jakiegoś czasu były moim marzeniem. Myślałam o tym, żeby sobie kiedyś takie zrobić, a tu z nieba spadła mi Biedronka z takimi właśnie pufami. I to w bardzo dobrej cenie, 3-5 (!) razy niższej od tych w sklepach wnętrzarskich. Obliczyłam szybko, że zrobienie pufy kosztowałoby podobnie lub nawet więcej, więc zdecydowana na zakup czekałam poniedziałku. Mogłabym powiedzieć, że zaangażowałam w zakup moich puf pół rodziny, ale rodzinę mam dużą i daleko było jednak do połowy ;) W tym miejscu chciałabym bardzo podziękować Tinie, Toli i Tacie (ktoś jeszcze na T?). Pufy kupowałam na raty najpierw przyjechała do mnie turkusowa, a po długim namyśle zdecydowałam, że przyda się jeszcze druga - beżowa. Nie byłam pewna, czy na drugi dzień coś się jeszcze ostanie w sklepach, ale widać pufowe szaleństwo opanowało głównie blogosferę, bo wszystkie kolory były jeszcze dostępne w sklepie. Czas na prezentację tak prezentuje się nasz salon z pufami w roli głównej.

Jak widać, zostaję jeszcze w klimacie turkusu i żółtego. Trzy poszewki od prawej (poza żółtą) są też z Biedronki. 




 
Na kanapie przysiadły też dwa nowe koty zrobiłam je nie myśląc zupełnie o tym, że kolorystycznie idealnie się tu wpasowują. Beżowy ma taki trochę ogon lemura :) Szkoda mi się będzie z nimi żegnać, ale jeden z nich idzie w świat na szczytny cel. Szczegóły wkrótce.



środa, 10 kwietnia 2013

Pierwszy post z cyklu "Kolor": ŻÓŁTY

Do dzisiejszego posta zainspirowało mnie słońce, tak wyczekiwane i wytęsknione przez wszystkich. Zdjęcie poniżej zrobiłam spontanicznie przy śniadaniu już ponad miesiąc temu akurat miałam w domu piękny bukiet żonkili, spory zapas cytryn i jakoś sama odruchowo sięgnęłam po żółty talerzyk i kubek chyba pod wpływem słońca, które tego dnia świeciło jak szalone. I kiedy zrobiło mi się tak bardzo żółto na stole, pomyślałam, że zrobię zdjęcia innym żółtym rzeczom, które mam w domu i powstanie taki jednokolorowy post. A że kolory lubię bardzo, to nie ograniczę się do tego jednego, tylko zrobię cały cykl postów o różnych kolorach w moim mieszkaniu. I nie będzie tylko o niebieskim, obiecuję :). Żółty nie jest jakimś moim ulubionym kolorem, ale mam kilka rzeczy i czasem wyciągam je, żeby trochę ożywić wnętrze. Na wiosnę to szczególnie wskazane, zwłaszcza jeśli chcemy przywołać to krnąbrne słońce :)




1 - Żonkili było tak dużo w bukiecie, że obdzieliłam nimi wszystkie pokoje
2 - Mini słonik prezent sprzed lat, do którego mam duży sentyment :)
3 - Szydełkowy naszyjnik by Gu
4 - Włóczki w żółtym koszyku czekają na swoją chwilę
5 - Taka tam dekoracja na szybko wstążeczka po kwiatach od kochanego Męża
6 - Żyrafkę dostałam kiedyś ja, ale została chyba stworzona dla Kubusia. Jest jego lekiem na całe zło :)
7 - Nie mogło zabraknąć poduszek. Od góry: by Mama, SH, by Gu
8 - Ulubiony świecznik Bloomingville
Na dzisiaj tyle, ale zdradzę, że mam naprawdę sporo zdjęć i tematów na posty. Mój notes z pomysłami się zapełnia, tworzę różności w każdej wolnej chwili i tylko krucho z czasem, żeby się tym wszystkim podzielić na blogu. Ale przysiądę w najbliższych dniach i chyba przygotuję tyle postów na zapas, ile mi się uda. Tak więc do zobaczenia :)