środa, 30 października 2013

Pierwsze candy u Gu! I co nieco o pracy nad moim sklepem...

W końcu po kilku miesiącach blogowania ogłaszam moje pierwsze candy! Powiem Wam, że już od dawna chciałam przygotować jakieś podarunki dla Was. Myślałam, myślałam i w końcu wymyśliłam. Przygotowałam dla Was miseczkę znanej i lubianej firmy Ib Laursen, a do kompletu uszyłam poduszkę ze swetra w podobnym kolorze. Poduszka to mała zapowiedź tego, co znajdzie się za jakiś czas w moim sklepie internetowym, ale o tym za chwilę.



Co zrobić, żeby wziąć udział w zabawie?
1. Dodać komentarz i wyrazić w nim chęć udziału w zabawie (anonimowych użytkowników proszę o podanie maila)
1. Udostępnić powyższe zdjęcie na swoim blogu (jeśli macie) i dodać link do mojego bloga
2. Dołączyć do obserwatorów bloga
3*. Będzie mi też bardzo, bardzo miło, jeśli polubicie stronę Gu na Facebooku. Nie jest to warunek konieczny. Mój fanpage jest poświęcony głównie rzeczom, które tworzę. Dodaję tam więcej zdjęć, będą też aktualności dotyczące mojego sklepu i nowości w nim. Zapraszam :)

Candy trwa od dzisiaj do 20. listopada do godziny 23.59. Spośród wszystkich chętnych wylosuję jedną osobę, do której trafi ten miętowo-zielony zestaw.



A teraz kilka słów o tym, co już od dobrych kilkunastu tygodni zajmuje prawie cały mój czas.
Dzieliłam się już nowiną, że otwieram swój sklep internetowy pod szyldem Gu. Mogliście już widzieć na blogu jakie mniej więcej rzeczy tworzę:
- poduszki-koty i sowy ze swetrów (mniejsze przytulanki też) (było o nich m.in. TU, TU i TU
- Pancerniki czyli naszyjniki z zamków błyskawicznych (TUTAJ)
- naszyjniki-kwiatki też z zamków błyskawicznych

I to właśnie znajdzie się na początek w sklepie. Niedługo dołączą też do nich poduszki ze swetrów takie jak ta prezentowana dzisiaj i inne pokazywane m.in. TUTAJ.

Asortyment na otwarcie jest już od pewnego czasu gotowy, ostatnich kilka dni poświęciłam na obfotografowanie wszystkich zwierzaków i naszyjników. Teraz właśnie siedzę nad obróbką zdjęć, zostało jeszcze dodanie produktów do sklepu i trochę kwestii technicznych na stronie, więc jesteśmy już prawie na finiszu. Już nie mogę się doczekać, koty też ;)

Myślę ciągle czy zdradzać cokolwiek i pokazywać jakieś zdjęcia przed otwarciem. Na razie może napiszę tylko, że swetrowe zwierzaki pogrupowały się w cztery rodziny według kolorów. Roboczo nazwałam je: wrzosowe, klasyczne, kolorowe i niebieskie. Będzie więc coś dla każdego: wielbicieli pasteli, błękitów, nasyconych kolorów,  jak i stonowanych szarości, beżu i... czerni.
Pancerniki będą w różnych rozmiarach i kolorach, a naszyjniki z suwakowych kwiatków w kolorystyce jesiennej - trochę fioletu, różu i pomarańczu.

Dzisiaj zdradzam tylko tyle, ciąg dalszy nastąpi... :)





czwartek, 24 października 2013

Lniana poduszka w trzech odsłonach

Wiecie już, że poduszki to jeden z moich ulubionych elementów dekoracyjnych, dzięki którym łatwo można odmienić wygląd wnętrza. Kiedy otrzymałam przesyłkę w postaci poszewki od Lnianego Zaułka, od razu przyszło mi do głowy co najmniej kilka, jeśli nie kilkanaście pomysłów na to jak i z czym ją zestawić. Chciałam stworzyć jedną aranżację, ale jednocześnie miałam tyle rzeczy, które tak mi pasowały do tej poduszki, że na jednym zdjęciu byłoby ich dużo za dużo. Doszłam więc do wniosku, że dobrym pomysłem będzie pokazanie tej samej poduszki w trzech odsłonach. Oto i one:


z jesienną czerwienią...

 wśród naturalnych materiałów i dekoracji...


...i w towarzystwie moich ulubionych turkusów (i kota Gu :)

 Jak widać, poduszka jest tak uniwersalna, że można ją zestawiać na różne sposoby w nieskończoność. Wygląda świetnie zarówno w towarzystwie stonowanych barw, jak i bardziej żywych kolorów. Ma bardzo ciekawą fakturę (drobne zaszewki widoczne na zdjęciu poniżej), przez co nie jest tylko zwykłą lnianą poduszką, ale ciekawym dodatkiem. Sam materiał jest też bardzo miły w dotyku, a wykonanie poszewki dopracowane w 100%. Widać, że to firma o ponad 20-letniej tradycji.




Zachęcam Was do zaglądnięcia na stronę Lnianego Zaułka i ich fanpage na Facebooku. Oprócz poszewek znajdziecie tam całe komplety lnianej pościeli, miękkie pledy, malowane akwarelami obrusy i serwetki oraz kolorowe delikatne szale z lnu.


A na koniec jeszcze zbliżenia na moje naturalne, jesienne dekoracje:




środa, 16 października 2013

Jesień w kolorach wrzosu i mięty

Kto powiedział, że jesień nie może być pastelowa? No dobra, muszę przyznać, że sama kupując te kubki dwa lata temu pomyślałam, że to dziwny wybór kolorów do jesiennej kolekcji. Kojarzyły mi się wyłącznie wiosennie. Za to teraz nie widzę w tym już nic dziwnego. Mało tego, teraz wraz z początkiem jesieni instynktownie sięgam po wrzosowe odcienie i tak dobrze komponującą się z nimi miętę i biel.







A jeszcze w ramach kontynuacji poprzedniego posta o poduszkach - zauważyłam ostatnio, że mój kubek na przybory ma identyczne kolory i bardzo podobne geometryczne wzory jak nowa poduszka. Ania (u której go kupiłam) mogłaby je sprzedawać w komplecie :)


Takie i inne cuda na blogu Ani: wymarzonydomani.blogspot.com i jej sklepiku na DaWandzie

piątek, 11 października 2013

Poduszek nigdy dość

Tytuł tego posta mógłby być hasłem przewodnim mojego bloga. Kilkakrotnie pokazywałam już nasz salon, ale za każdym razem w innej odsłonie. W kolejności chronologicznej było bożonarodzeniowo, niebiesko, turkusowo-beżowo, pastelowo i marynistycznie. Za każdym razem za zmianę we wnętrzu odpowiadały głównie poduszki. Zmiana poszewek to chyba najszybszy, najłatwiejszy i najtańszy sposób na "przemeblowanie" pokoju. Najtańszy przynajmniej w moim przypadku, bo z całej głębokiej szuflady pełnej poszewek liczba tych kupionych w sklepach nie dobiłaby do dziesięciu. Całą resztę uszyłam sama, bądź moja Mama, bądź były to znaleziska za grosze (prawie dosłownie). Za to dzisiaj pokażę dwa moje nowe poduszkowe nabytki, które sprawiłam sobie na urodziny. Pierwsza była pastelowa poduszka w geometryczne wzory. Kiedy ją zamówiłam, przypomniałam sobie o resztkach dwóch łososiowych swetrów, z których uszyłam później dwie małe poduszki (drugie zdjęcie poniżej). W międzyczasie, zupełnie przypadkiem znalazłam w sklepie Lemon&Grey poduszkę-różę z Bloomingville, która podobała mi się od bardzo, bardzo dawna. Akurat była na nią promocja, więc dodałam ją do koszyka i nie wiedzieć czemu zostało na tym etapie. Na drugi dzień, kiedy przypomniałam sobie, że przecież nie złożyłam zamówienia, było już po promocji :P Napisałam jednak do pani Iwony - właścicielki sklepu, a ona była tak miła, że przedłużyła promocję. Dlatego przy okazji dziękuję jeszcze raz i zapraszam wszystkich do sklepu i na bloga delinskadesign.blogspot.com. PS. Pani Iwona robi świetne sznurkowe rzeczy - dywany, pufy, podkładki i inne cuda. A wracając do poduszki - kiedy ją rozpakowałam, kolor mnie trochę zdziwił, bo spodziewałam się różu, ale taki odcień jak widać idealnie pasuje do mojej poduszki w trójkąty. 



 Poniżej kilka moich ulubionych poduszek, które uszyłam ze swetrów. Mam słabość do tych faktur, co zrobić :)




 Pasujący kolorystycznie szal, który zrobiłam na szydełku już dobrych kilka lat temu, a ciągle jest moim ulubionym.

 

A na koniec, oczywiście nie mogłam się oprzeć i zaprosiłam na kanapę jedną z moich zwierzęcych poduszek. Sowa na razie mieszka razem z całą gromadką innych sów i kotów u nas, ale czeka z niecierpliwością na otwarcie mojego sklepu internetowego. Ta daaam! TAK! Sklep Gu się tworzy i powinien wystartować jeszcze w październiku. Bardzo się cieszę, choć pracy dużo było, jest i będzie, ale wiem, że warto. Warto, wiedząc, że to co tworzę się podoba; kiedy dostaję tak dużo miłych maili i słyszę tyle dobrych słów, no i przede wszystkim kiedy mogę robić to, co kocham, a przy tym spędzać czas z tymi, których kocham.


PS. Na zdjęciach jest dość dużo różnych poduszek, ale uspokoję Was, że nie wszystkie zajmują stale miejsce na kanapie (bo przykryłyby ją całą). Są w ciągłej rotacji, kursują między sypialnią i salonem, a służą nam teraz głównie do budowania "baz" razem z Kubusiem :)