piątek, 19 września 2014

Głosowanie Publiczności w konkursie Blog Design

Pewnie większość z Was już wie, że od poniedziałku trwa głosowanie publiczności w konkursie Blog Design organizowanym przez miesięcznik Dom&Wnętrze. To właśnie Wasze głosy zadecydują o przyznaniu Nagrody Publiczności w każdej z czterech kategorii: architektura, design, DIY i wnętrza. Nie powiem, nie było łatwo przypisać się do jednej konkretnej kategorii, bo jakoś nigdy nie myślałam o swoim blogu pod tym kątem. Same wnętrza jakoś mi nie do końca pasowały, bo przecież nawet nie pokazuję tu żadnych wyszperanych inspiracji, tylko swoje cztery kąty w różnych aranżacjach. A poza takimi postami jest też cała masa innych związanych z różnymi przeróbkami, moimi kreatywnymi projektami czy własnoręcznie zrobionymi dekoracjami. Od zawsze zrobienie czegoś samemu sprawiało mi  dużo więcej radości niż kupienie gotowej rzeczy i stwierdziłam, że idea "Do It Yourself" jest dość wyraźnie obecna na moim blogu, nawet pomimo tego, że nieczęsto zamieszczam tu tutoriale jak zrobić coś krok po kroku. Jeśli więc zainspirowałam Was kiedyś do zrobienia czegoś samemu i jeśli lubicie tu wpadać po garść pomysłów, zagłosujcie proszę na blog Gu tworzy w kategorii DIY - TUTAJ. Chyba nie muszę pisać jak miło mi będzie jeśli to zrobicie :) Warto napisać kilka słów uzasadnienia, bo dla autorów najciekawszych wypowiedzi organizatorzy także ufundowali nagrody: roczną prenumeratę miesięcznika "Dom&Wnętrze" oraz upominki od firmy Home & Moods. Głosowanie trwa do końca września.

Niby nic wielkiego się nie dzieje, a denerwuję się co najmniej jak na egzaminach ustnych ;) Tylko, że teraz już ode mnie nic nie zależy, wszystko w rękach Waszych i jury, które przyzna jeszcze kilka innych nagród. Wręczenie odbędzie się przy okazji Łódź Design Festival 11. października i będę tam wtedy przy okazji ogólnopolskiego zjazdu blogerów wnętrzarskich czyli MEETBLOGIN. Wiem już, że spotkam mnóstwo świetnych dziewczyn, które znam już osobiście lub na razie tylko "blogowo", ale ciekawa jestem kto jeszcze wybiera się na festiwal. Czy jest tu ktoś z Łodzi (i nie tylko), kto chciałby się z nami spotkać przy tej okazji? Ja już nie mogę się doczekać.



wtorek, 16 września 2014

Indiańskie urodziny

Po ostatnich postach z tipi chyba możecie się domyślić jaki był motyw przewodni drugich urodzin mojego synka? Tipi, które wymyśliłam dużo wcześniej przed urodzinami stało się inspiracją dla całej ich oprawy. Początkowo mieliśmy pomysł, żeby całą imprezę zorganizować w formie pikniku na polanie w lesie: rozstawić tipi, rozłożyć koce, porozwieszać kolorowe girlandy między drzewami... trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce na urodziny z motywami indiańskimi. Pod koniec lata pogoda była jednak mocno niepewna, więc dla bezpieczeństwa zostaliśmy w domu... nie porzucając jednak pierwotnego pomysłu dotyczącego konwencji. I tak za pomocą swych rąk i tego, co akurat miałam w domu, wyczarowałam takie oto indiańskie przyjęcie urodzinowe w kolorystyce znanej już ze wspomnianego tipi...


Poza kolorowym papierem nie kupiłam dosłownie nic nowego w ramach przygotowań do tego przyjęcia. Nie takie było założenie od początku, po prostu zorientowałam się ciut za późno, że już za mało czasu na jakiekolwiek internetowe zakupy. Pomyślałam jednak, że to dobra okazja, żeby puścić wodze kreatywności i dobrze wykorzystać, to co już mam. Ciekawi? Może podpatrzycie trochę patentów na efektowne a niekoniecznie kosztowne dekoracje.


Stół z napojami i przekąskami to nic innego, jak blat z desek w mojej mini-pracowni w salonie. "Obrus" w szary chevron to tak naprawdę kawałek tkaniny, który kupiłam z myślą o uszyciu poszewek na poduszki. Na szczęście nie zdążyłam się jeszcze za nie zabrać, więc cały metr bieżący tkaniny posłużył za obrus idealnie komponujący się z indiańskimi motywami (brzegi tkaniny wystarczyło tylko zaprasować pod spód).

Naczynia na stole dobierałam według klucza kolorystycznego: czerwony, niebieski, żółty i szary. Jak widać, w moich (głównie pastelowych) kuchennych zbiorach znalazło się trochę takich egzemplarzy, które nie tylko spełniły te kryteria, ale i świetnie ze sobą współgrały.


Kojarzycie moją tablicę magnetyczną wiszącą nad blatem w pracowni? Oto ona! Wystarczyło tylko trochę szarego papieru i zwykła kreda, żeby urodzinowo ją odmienić.


Najprostszy sposób na niecodzienne udekorowanie pokoju na każdą okazję? Girlandy, girlandy, girlandy! Jest na nie mnóstwo wzorów i pomysłów, ale te, które uszyłam (!) na tę okazję należą do najprostszych. Wystarczy powycinać trójkąty (lub inne kształty) z kolorowego papieru (najlepiej trochę grubszego), usiąść do maszyny do szycia i przeszywać je przez środek jeden po drugim nie odcinając nitki. Powstanie długa girlanda gotowa do zawieszenia na ścianie, pod sufitem, nad oknem... gdzie tylko sobie wymyślicie! Zdradzę, że przy girlandzie z kółek moja praca ograniczyła się tylko do ich zszycia, bo same kartonowe kółka miałam już gotowe w ilościach hurtowych od pewnej firmy produkującej opakowania kartonowe.

Girlanda na powyższym zdjęciu była trochę bardziej pracochłonna, bo po pierwsze - kształty wycinało się trochę dłużej, a po drugie - zszywane były już nie na maszynie, a ręcznie za pomogą grubej igły i dwukolorowego sznurka. Dzięki temu girlanda nie skręcała się i powieszona nad naszymi głowami wyglądała bardzo efektownie.

Wracamy do stołu. Pomimo deficytu szklanek udało się znaleźć odpowiednią ilość naczyń oraz sprawić, żeby wyglądały razem estetycznie. Nieocenione są oczywiście kolorowe papierowe słomki.

Zwykłe małe słoiczki można okleić taśmą washi, obwiązać sznurkiem i dołożyć kolorową słomkę. I już przestają być zwykłymi słoikami, a gościom picie z nich sprawia niemałą frajdę (serio!).

Szklanym butelkom wystarczy jeszcze mniej...

 A tu moja siostra prezentuje zarówno wykorzystanie butelki w praktyce, jak i elementy dekoracyjne dla gości.

Za ozdobę babeczek posłużył właściwie jeden obrazek znaleziony na Pinterest. Wydrukowałam go w kilku kopiach na grubszym papierze, powycinałam pojedyncze piórka i powtykałam do babeczek. Większe piórka były przygotowane do dyspozycji gości (patrz zdj. wyżej :) 

 
Tort miał klasyczny wygląd i jego jedyną ozdobą w temacie były malutkie chorągiewki wycięte z papieru, nawleczone na sznurek i przytwierdzone do dwóch patyczków.


 Na stole pojawiła się też w ramce symboliczna dwójka w kolorowy chevron.

To tyle, jeśli chodzi o dekorację stołu. To jednak nie koniec, nie byłabym sobą gdybym na tym poprzestała ;)

 Na balkonie dumnie stało tipi, czyli pierwsza tematyczna inspiracja do tych wszystkich moich dekoratorskich zabaw...

 w tipi oraz na kanapie w salonie poduszki o odpowiednich kolorach i wzorach (uszyte z zakupionych już jakiś czas temu tkanin)...



...a na komodzie też przemyciłam trochę tematycznych obrazków (znalezionych na Pinterest) i naturalnych dekoracji pasujących do takiego indiańskiego świata...




Tak wyglądała w przybliżeniu oprawa Kubusiowych urodzin. Gdy wyobrazicie sobie do tego jeszcze kilkunastu gości z piórami we włosach, szalone tańce małego jubilata na środku dywanu i testy wytrzymałości tipi na balkonie, będziecie mieć (prawie) pełny obraz tego, jak było wesoło.

Tym wpisem chciałam zwrócić uwagę, że przygotowanie urodzin dla dziecka nie musi wiązać się z wykupieniem ze sklepów wszystkich gadżetów imprezowych z ulubionym bohaterem z bajki. Nie musi się wiązać prawie z żadnymi zakupami dekoratorskimi, jeśli:
- macie w domu trochę kolorowych papierowych słomek i papilotek z poprzednich imprez, 
- zbieracie tak jak ja szklane słoiczki i butelki z myślą, że mogą się przydać (świetnie mogą wyglądać w nich też jakieś małe desery)
- tkanina na poduszki czeka już kilka tygodni czy miesięcy na swój czas (taka okazja mobilizuje do działania),
- macie trochę wolnych ramek na zdjęcia i drukarkę,
- macie trochę kartek kolorowego papieru, taśmy washi, sznurki itd.,
- lubicie robić samemu coś z niczego :)

Będzie mi naprawdę miło, jeśli kogoś zainspiruję do podobnych przedsięwzięć i przekonam, że taka oprawa imprez jest naprawdę osiągalna dla każdego. A więc od dzieła!
 

środa, 10 września 2014

Jak zrobić tipi... czyli taki tam tutorial i sporo podpowiedzi jak to w ogóle ugryźć

Choć tutoriali na zrobienie tipi można znaleźć sporo, ja szybko się poddałam, bo i tak nie widziałam nigdzie takiego, który odpowiadałby wymiarami temu, które chciałam zrobić. Dlatego też nie planowałam zamieszczania tu szczegółowej instrukcji pt. "Jak zrobić tipi", ale sami widzicie... kobieta zmienną jest. Prawda natomiast wygląda tak, że po publikacji zdjęcia mojego tipi na Instagramie dostałam tyle pytań i próśb o opis tego jak go zrobić, że postanowiłam mimo wszystko spełnić te życzenia. No bo jeśli komuś faktycznie miałoby się to przydać i dzięki temu mógłby sprawić swoim dzieciom radość, to jak można powiedzieć nie? Zapraszam więc do poczytania o procesie tworzenia mojego tipi od początku do końca, czyli o tym:
- co i skąd wziąć, żeby zrobić tipi 
- oraz jak je zrobić jeśli a) chcecie tipi o identycznych wymiarach jak nasze, b) chcecie większe/ mniejsze/ o innym kształcie i nie wiecie, jak się zabrać do jego wykrojenia.



Do zrobienia tipi potrzebujemy:

- Ok. 4-5 metrów bieżących wybranej tkaniny (można i mniej, ale ja wolałam mieć zapas na wszelki wypadek)
 Ja kupiłam biały drelich i to był bardzo dobry wybór, bo materiał się nie marszczy na kijkach i ogólnie dobrze zachowuje. Dodatkowo nie trzeba wszywać żadnych troczków do wiązania wejścia (kiedy chce się je zrobić szersze), bo wystarczy odchylić materiał, założyć na boki i sam się trzyma nawet przy wietrznej pogodzie.
Nie widziałam na żywo tipi uszytego z cieńszej bawełny, więc nie mam porównania, ale możliwe, że też daje radę.
Materiał można kupić w sklepie z tkaninami lub na Allegro.



- 4 drewniane kije o długości 175 cm i średnicy np. 2,2 cm
Ile ja się tych kijków naszukałam... Przeszukałam chyba wszystkie posty z opisami własnoręcznie robionych tipi na polskich blogach i jedyne wskazówki dotyczące tego skąd wziąć kije były mało pomocne. Niektórzy pisali o marketach budowlanych, ale my w żadnym nie znaleźliśmy odpowiednich, inni pisali o kijach do szczotki, które też byłyby za krótkie (przy 130 cm długości kija tipi według mnie wychodzi takie zbyt "przysadziste"). Nie znalazłam w okolicy żadnej stolarni, która robiłaby takie rzeczy, więc został nam internet i jego morze możliwości. W końcu na nieocenionym Allegro udało się znaleźć firmę z drugiego końca Polski, która robi drewniane kije o dowolnych wymiarach. Po jednym telefonie pan właściciel, pomimo swojego urlopu, zlecił zadanie swojemu bratu, a na drugi dzień kurier z przesyłką był już u mnie. Przy okazji dowiedziałam się z czego wynikają różnice między ceną krótszych a dłuższych kijków i dostałam podpowiedź, żeby jednak zamówić kije max. 175 cm długości, bo tylko takie załapią się na tańszą wysyłkę kurierską. Jestem bardzo zadowolona z tej firmy, więc jeśli ktoś z Was potrzebowałby namiary, to chętnie służę kontaktem (*Edit: szukajcie namiarów w komentarzach, podałam je w odpowiedzi na któryś z pierwszych komentarzy pod tym potem).

- farby do tkanin
Ja kupiłam kilka kolorów farb Fevicryl, chyba jednych z tańszych farb do tkanin i póki co nie mam żadnych zastrzeżeń. Znalazłam kolory, które mi odpowiadały, a dodatkowo jeśli chciałam uzyskać jaśniejszy odcień to mieszałam z białą. Farba na tkaninie utrwala się po prasowaniu 24 h od malowania.
Farby można kupić w sklepach dla plastyków lub na Allegro.

- ziemniaki i korek od wina do robienia stempli
- pędzle


 Jak się do tego zabrać?

Jeśli chcecie zrobić tipi o podstawie kwadratu o boku 110 cm, możecie skorzystać z mojego szkicu. Ta wersja powstała po uszyciu tipi i jest już ulepszona, więc może nie będziecie musieli niczego pruć w trakcie szycia (co mnie się przydarzyło).


Jak widzicie trzy ściany tipi są wycinane w całości, natomiast wejście składa się z dwóch połówek. Dzięki temu można ekonomiczniej wykorzystać materiał i nie ma problemu z robieniem wycięcia na wejście.
Górny i dolny brzeg zaznaczony przerywaną to marginesy na podwinięcie i podszycie materiału. Wszystkie wymiary, które podaję odnoszą się już do takich "gotowych" ścian z obszytą górą i dołem, więc te marginesy na podwinięcie trzeba oczywiście uwzględnić. Dół każdej z trzech ścian powinien mieć 110 cm plus po 5 cm z obu stron na zszycie sąsiednich ścian i tunelu. Podobnie jeśli chodzi o górę. Połówki, z których zszywa się wejście powinny mieć 55 cm (połowa dużej ściany) plus 4 cm na tunel i np. 1,5 cm (może być więcej) na obszycie przy wejściu.

A co jeśli chcecie zrobić tipi o nieco innych wymiarach? Np. o większej podstawie, albo przy dłuższych kijkach? Możecie zrobić tak jak ja to zrobiłam, bo też na początku nie miałam żadnych schematów i wymiarów:
Najpierw trzeba przewiercić każdy z kijków na wysokości ok. 11 cm od końca, związać je razem sznurkiem i spróbować rozstawić tak, jak chcielibyśmy, żeby wyglądało tipi. Przyda się pomoc drugiej osoby, zwłaszcza jeśli chcecie to zrobić przed przewierceniem kijków (bo np. chcecie sprawdzić na jakiej wysokości najlepiej je przewiercić). Jeśli macie już wymyślony rozmiar podstawy, naklejcie sobie na podłodze taśmę w punktach, gdzie miałyby stać kijki. Mnie to bardzo pomogło, bo po takim rozstawieniu okazało się, że przy podstawie o boku 120 cm, jaki na początku planowałam, tipi byłoby za bardzo przysadziste jak na mój gust. Gdybym miała dłuższe kije, wyglądałoby to lepiej. Zmniejszyłam więc długość podstawy do 110 cm i zmierzyłam dodatkowo inne wymiary takie jak: długość "po kiju" od dołu do zetknięcia się kijków (po zostawieniu odrobiny wolnego na dole i górze wyszło mi ok. 145 cm) oraz rozstaw kijków kawałek przed ich zetknięciem (to ten wymiar u góry ścianki - w moim przypadku 8 cm).

Po wykrojeniu - czas na szycie. Nie będzie tu dużej filozofii, może poza jednym czy dwoma punktami, które mam nadzieję, że opiszę w miarę jasno. Ja na szczęście nie musiałam się posiłkować żadnymi tutorialami co do szycia, bo mojej Mamie wystarczyło jedno zdjęcie, żeby wiedzieć jak zszyte są ściany i tunele.

Szycie tipi: (Tu proszę o wyrozumiałość, bo nigdy jeszcze nie pisałam szyciowego tutorialu i nie wiem czy do końca fachowo się wyrażam. Nie robiłam też zdjęć krok po kroku więc nie mam się czym wspomóc. Mam jednak nadzieję, że zrozumiecie o co chodzi, a w razie pytań oczywiście służę pomocą.)

1. Górę i dół każdej ściany trzeba wykończyć najlepiej podwijając dwukrotnie brzeg i przeszywając go.
2. Dwie połówki tworzące wejście podszyć również tam, gdzie będzie otwór na wejście, ale nie na całej długości, tylko do momentu, gdzie to rozcięcie będzie się kończyło.
3. Składamy dwie sąsiednie ściany lewą stroną do środka i przeszywamy ok. 1 cm. od brzegu. Brzeg można teraz obrzucić, ale nie ma takiej potrzeby, bo będzie schowany w tunelu. Mamy już zszyte dwie ścianki i czas teraz na zszycie tunelu.
4. Rozkładamy zszyty materiał i składamy prawą stroną do środka tak, żeby powstały przed chwilą brzeg był w środku, a my szyjemy po lewej stronie. Dopiero co zszyty brzeg dobrze jest przeprasować po tej lewej stronie, żeby był równy. Teraz szyjemy tunel w odległości 4 cm od brzegu. Ważne, żeby szew nam się nie zwężał, bo będzie trudno włożyć kijki w tunel, więc polecam dokładne zaznaczenie tych 4 cm na całej długości.
5. Warto każdy nowo uszyty tunel sprawdzić w praktyce - tzn. czy wejdzie w niego kijek.
6. Doszyć kolejne 2 ściany powtarzając punkty 3 i 4.
7. Na końcu do jednej ściany doszyć połówkę wejścia i powtórzyć punkty 3 i 4, a później do ściany na drugim końcu doszyć drugą połówkę.
8. Teraz jest czas na malowanie, stemplowanie, ozdabianie materiału, jeśli wybraliście taką opcję. Jeśli nic takiego nie robicie, wystarczy teraz zszyć dwie połówki wejściowej ściany na odcinku, na którym mają być zszyte. Reszta, wykończona już na początku, tworzy wejście.
9. Pozostaje włożenie kijków (z przewierconymi otworami), przewleczenie sznurka przez otwory i związanie. Ta-daaam! A teraz możecie nacieszyć oczy swoim dziełem, zaprosić dzieci (żeby się w nim pobawiły) i męża (żeby się pochwalić swoim dokonaniem i wysłuchać peanów na cześć swojej kreatywności i talentu ;)



Stemplowanie/ malowanie tipi:

Najlepiej zabrać się do tego, kiedy tipi nie jest jeszcze całe zszyte, bo zdecydowanie łatwiej będzie robić wzorki na twardym podłożu niż "w powietrzu" na stojącym już tipi. Tak jak już pisałam ostatnio, miałam duże obawy co do ilości i rodzaju wzorów na tipi, bo nie chciałam przesadzić. W takim przypadku warto zrobić sobie próbę generalną i rozłożyć na materiale kształty wycięte z kolorowego papieru, żeby zobaczyć jak to może wyglądać.



Kiedy mamy już pomysł na wzory i kolory, bierzemy ziemniaki (taaak, wracamy pamięcią do lekcji plastyki w podstawówce ;), przekrawamy na połówki i wycinamy pożądane kształty. Ja postawiłam na trójkąty różnej wielkości, a do stemplowania kółek przydał mi się korek od wina. Dobrze, żeby każdy stempel miał przypisany jeden kolor, bo w ten sposób farby nie będą się mieszać. Oczywiście można je umyć i nałożyć nową farbę, ale o wiele więcej z tym zachodu. Farbę do tkanin nakładamy pędzelkiem na stempel i odciskamy wzór na materiale. Dobrze jest zabezpieczyć podłoże gazetami lub folią, bo farba może przebijać, zwłaszcza przy cieńszej tkaninie. Stemplujemy do woli na tyle na ile pozwala nam kreatywność, rozsądek i zapas farb. Farby na tkaninie schną bardzo szybko, ale dopiero po 24 h można materiał przeprasować i w ten sposób utrwalić wzór.



No i jak? Chyba tyle?
W ten sposób popełniłam swój najdłuższy post w historii, ale mam nadzieję, że komuś się przyda. W końcu to kilka z Was mnie zmotywowało, żeby ten tutorial w ogóle zrobić :)

Bardzo, ale to bardzo zachęcam do własnych prób zrobienia tipi. Może na pierwszy rzut oka wydaje się skomplikowane, ale jak już się w to wejdzie, to idzie z górki. I nawet jeśli przyjdzie Wam spruć połowę tipi i trzeba będzie coś przyciąć i poprawić, to i tak w końcu wyjdzie. Wiem, co mówię :) Bo że warto spróbować to chyba wszyscy wiemy. Radość dzieci z takiego prezentu jest bezcenna!

 
PS. Oczywiście tipi można bardzo łatwo złożyć. Zajmuje to tak na oko pół sekundy. A takie złożone tipi zmieści się w kącie, za szafą, za zasłonką... więc proszę, nie miejcie obaw o to, gdzie je postawicie :)

sobota, 6 września 2014

Urodzinowe tipi

Zrobiłam to! Uszyłam tipi!
Cieszę się jak dziecko za każdym razem, kiedy uda mi się zrealizować jakiś pomysł, który od dawna siedział mi w głowie. Na co dzień tego czasu na tworzenie dla siebie jest mało (lub wcale), więc znowu wykorzystałam kawałek urlopu, żeby na spokojnie, bez pośpiechu zrobić coś dla swojego dziecka. To "Coś" miało być częścią prezentu urodzinowego dla naszego dwulatka, więc sprawa była poważna, a czas gonił. Na szczęście miałam przy boku swoją Mamę, której bogate doświadczenie krawieckie i matematyczny umysł pozwoliły na szycie bez żadnego gotowego szablonu oraz poratowały w chwilach kryzysu.

Pomysł na wygląd tipi jakoś sam wyklarował mi się w głowie. Chciałam, żeby był w miarę uniwersalny i stonowany, najlepiej biały/ kremowy, ale jednocześnie żeby miał jakiś charakterystyczny motyw, najlepiej trochę w indiańskich klimatach. Kupiłam więc biały materiał i farby do tkanin z przekonaniem, że sama najlepiej zrobię to, co mi chodzi po głowie. Wybór kolorów był łatwy: niebieski i żółty to barwy najczęściej pojawiające się wśród rzeczy Kuby, czerwone akcenty nadają bardziej indiańskiego charakteru i też nawiązują do drewnianych zabawek Kubusia, które najczęściej są w kolorze jasnego drewna i czerwieni. Więc kiedy Kuba doczeka się w końcu swojego pokoju, to raczej nie grozi nam totalny misz-masz kolorystyczny. Nad samymi wzorami głowiłam się najdłużej. Pomysłów jak zwykle mnóstwo (a czerpałam je u źródła wyszukując różne oryginalne indiańskie motywy), tylko jak je przenieść na materiał i uniknąć efektu przeładowania? W rezultacie malowałam (a właściwie stemplowałam) tipi na dwie tury, bo bałam się, żeby nie przegiąć z wzorami. Chyba wyszło w sam raz, jak myślicie?



 
Tipi sprawdza się w każdych warunkach i każdym miejscu. Zadebiutowało w zielonym ogrodzie rodziców, w którym świętowaliśmy urodziny małego jubilata, a w naszym mieszkaniu w zależności od pogody rozstawiamy je na balkonie lub w salonie zaraz przed drzwiami balkonowymi.





W niepogodę ratujemy się tak... wierzcie mi: w tak podświetlonym tipi można spokojnie przeżyć nawet najbardziej dołującą jesienną pogodę.

A na koniec "Akuku" czyli radość małego jubilata z urodzinowej niespodzianki. Wyobraźcie sobie tylko jak szybko biegł w stronę tipi, kiedy zobaczył je rozłożone w salonie w swój urodzinowy poranek...


Wiem, że wiele z Was czeka na tutorial i wskazówki jak zrobić takie tipi. Kiedy pokazałam je na Instagramie, nie spodziewałam się, że spodoba się aż tak bardzo i aż tylu ludziom. Dzięki wielkie za wszystkie miłe słowa! O samym procesie tworzenia tipi będzie kolejny post, bo potrzebuję jeszcze trochę czasu, żeby go dobrze przygotować. Myślę, że realny termin kolejnego posta to poniedziałek/ wtorek, więc bądźcie czujni!

Pozdrawiam Was słonecznie,
Gu