piątek, 31 października 2014

Wracam do (blogowego) świata żywych

Hop hop, zagląda tu jeszcze ktoś? Żeby wynagrodzić Wam swoją nieobecność i trochę się przy okazji z niej wytłumaczyć przygotowałam małe podsumowanie tego, co się u mnie w ostatnim czasie działo. Ci z Was, którzy obserwują mnie na Instagramie chyba mniej więcej wiedzą o co chodzi, bo tam bywam nawet w kryzysowych momentach pod tytułem "ratunku-nie-mam-na-nic-czasu". Dziś będzie tu trochę bardziej osobiście, ale to wszystko jest bezpośrednio związane z blogiem i tym, co robię. No to jedziemy:

1. Meetblogin i gala rozdania nagród Blog Design 2014, podczas której odebrałam nagrodę dla najlepszego bloga z kategorii DIY



zdjęcia: Staffage

 zdj. via Instagram @gutworzy

2. Pierwszy raz w prasie wnętrzarskiej: mój przedpokój w rubryce Hiperblog w listopadowym wydaniu magazynu "Czas na Wnętrze".



 Towarzystwo w rubryce było doborowe - aż z pięcioma z sześciu dziewczyn miałam okazję się spotkać osobiście tydzień wcześniej podczas Meetblogin.

3. Zapowiedź większej przygody z innym magazynem wnętrzarskim czyli sesja zdjęciowa w naszym mieszkaniu. 




 zdj. via Instagram @gutworzy

Nie mogę zdradzać za wiele, więc póki co muszą Wam wystarczyć tylko takie zdjęcia zza kulis. Jak widać, nasz Kuba świetnie się czuł na planie zdjęciowym i dbał też o naszych ważnych gości. Pani stylistce czytał wszystkie książki, w których występują traktory czy ciężarówki, a panu fotografowi przynosił swój bidon z wodą i instrumenty do grania.

4. Przygotowania do targów
A na koniec to, co było główną przyczyną mojej nieobecności tutaj. Zostałam pochłonięta przez mój świat równoległy. Pod koniec października miałam wziąć udział w Kraków ŁAŁ, czyli największych i najbardziej znanych targach dziecięcych w Krakowie, co wymagało bardzo dużej mobilizacji i wielu przygotowań (głównie dlatego, że mój sklep już od jakiegoś czasu był dość mocno opustoszały i musiałam uszyć dużo nowych rzeczy na targi). Byłam więc zmuszona wybrać priorytety i zrezygnować z części aktywności, bo zwyczajnie nie dałabym rady robić wszystkiego naraz. Byłam tak zajęta szyciem, że nawet zdjęć z tego czasu mam mało (dosłownie kilka zrobionych telefonem, choć nie przepadam i sto razy bardziej wolę moją lustrzankę), ale jedną z takich zakulisowych sytuacji udało mi się uchwycić. Tak więc widzicie - zwierzaki, które szyję są pod bardzo dobrą opieką.


 

zdj. via Instagram @gutworzy

5. Po tygodniach prawie wyjętych z życia doczekałam w końcu Kraków ŁAŁ. Tak prezentowało się moje stoisko.








Wszystko poszło zgodnie z planem, czyli część zwierzaków i chmurek trafiło do nowych domów, a sporo jeszcze wróciło ze mną, żeby zapełnić wirtualne półki w moim sklepie internetowym. Wprawdzie plan zakładał też, że będę mogła oddać się błogiemu lenistwu przez najbliższe tygodnie, ale po pierwsze: ktoś te zwierzaki musi wstawić do sklepu, ktoś musi zrealizować zamówienia indywidualne, ktoś musi zamieścić zaległe posty na blogu i zrealizować różne ciekawe projekty, które pojawiają się ni stąd ni zowąd. No cóż, widać nicnierobienie nie jest mi pisane i powiem Wam, że nawet się z tego cieszę :)

Pozdrawiam mocno wszystkich, którzy przebrnęli. Zaglądajcie niedługo, bo mam sporo do pokazania
(a nowe posty już są w przygotowaniu).
Gu

piątek, 10 października 2014

Pastele jesienią

Prawie dokładnie rok temu pisałam to samo. Że wbrew pozorom pastele to nie tylko wiosna i że mogą kojarzyć się też jesiennie. W końcu jasne wrzosy i mięta to taki zgrany duet.

 
Kompozycje z małych wazoników o różnych kształtach to jeden z moich ulubionych sposobów na prostą dekorację. Często, kiedy jakiś większy bukiet kwiatów zaczyna już więdnąć, odcinam te kwiatki, które są w lepszym stanie i wkładam pojedynczo do wazoników czy buteleczek. Bywa, że w takim stanie przeżywają cały kolejny tydzień. To taki tam mój patent na kwiatową reanimację :)




 Pozostawiam Was z tymi pastelowo-jesiennymi kadrami, a sama lecę się pakować na wyjazd do Łodzi na Meetblogin. Ach, czuję duże podekscytowanie i to wcale nie ma myśl o wszystkich punktach programu, galach, bankietach czy lunchach, ale o LUDZIACH, których tam spotkam. Mam nadzieję, że po takim weekendzie pełnym wrażeń szybko dojdę do siebie i znajdę czas, żeby niebawem zamieścić tu jakąś relację. Do zobaczenia więc!

wtorek, 7 października 2014

Dzieje się!

Trochę mnie tu nie było i jakoś tak się stęskniłam :) Zwłaszcza, że ostatnio tyyyle się na dzieje praktycznie na wszystkich płaszczyznach, w tym też - uwaga - tej blogowej. Może część z Was już doszły słuchy, że w konkursie Blog Design organizowanym przez Dom&Wnętrze mój blog dostał nagrodę w kategorii DIY!!! Trudno mi nawet opisać, jaka to radość zostać tak zauważonym i docenionym! No wow po prostu! Ostatnio odbieram różne podobne sygnały i.. muszę powiedzieć, że się dzieje! Póki co szczegółów nie zdradzę, potrzymam Was trochę w niepewności (jedna duża wiadomość na post chyba na razie wystarczy), ale już niedługo chyba będę mogła powiedzieć coś więcej. 



Z tego wszystkiego aż zmobilizowałam się i zrobiłam to, o czym myślałam już od jakiegoś czasu, czyli założyłam fanpage bloga na Facebooku. No serio. Jeszcze nie wiem, jak ogarnę to wszystko czasowo, bo na nudę nie narzekam od dawna (ok, od zawsze), ale informacje o nowych postach będą się pojawiały na pewno. Więc jeśli chcecie być na bieżąco albo po prostu lubicie Gu to zapraszam tutaj: facebook.com/gutworzyblog.

A już w sobotę będzie okazja zobaczyć się na żywo, bo jadę na Meetblogin do Łodzi, podczas którego m.in. odbędzie się gala wręczenia wyżej wspomnianych nagród. Uff, tylko spokojnie, tylko spokojnie, Gu :)



PS. A wracając do miłych niespodzianek, jedną uwieczniłam na zdjęciu. Ten śliczny miętowy wazonik przysłała mi ostatnio w niespodziankowym prezencie Natalia :*