czwartek, 24 września 2015

Szydełkowy dywanik ze sznurka do pokoju chłopaków

Planowałam zrobienie okrągłego dywanika ze sznurka już dobrych kilka lat temu (kiedy jeszcze nie były takie modne). Choć "planowanie" to złe słowo bardzo mi się podobały i chciałam taki sobie zrobić sama, ale po pierwsze: nie miałam dla niego odpowiedniego miejsca, a po drugie: ciężko było znaleźć gruby bawełniany sznurek w odpowiadających mi kolorach. A teraz... mam dla niego i świetną miejscówę (pokój chłopaków, a jakże!) i sznurki we wszystkich "moich" kolorach do wyboru! 
Dzisiaj pokażę Wam tylko kilka jego ujęć, ale spodziewajcie się zobaczyć go jeszcze w pełnej krasie w SKOŃCZONYM pokoju chłopaków (!) i w poście DIY o tym, jak zrobić taki dywanik na szydełku.



Dywanik dość długi czas przeczekał w towarzystwie innych wyrobów ze sznurka (sznurkowe pufy już nie mojej produkcji), bo nie mogłam się zdecydować co dalej z nim robić (w pierwotnym zamyśle miał mieć 130 cm średnicy, obecnie ma 90 cm). Wyszło mu to chyba na dobre, bo po przemeblowaniu pokoju i położeniu drugiego dywanika okazało się, że większy by się już raczej tam nie zmieścił. A zresztą zobaczycie sami i może doradzicie coś przy okazji wpisu o gotowym pokoju chłopaków.




Jeszcze w trakcie dziergania Kuba prowadził testy nowego dywanika i, jak widzicie, od razu się polubili. Sam wymyślił, że poszczególne okręgi to droga, woda i powietrze i zgodnie z tym układał w odpowiednich miejscach poszczególne środki transportu. Ostatnio zabawa ewoluuje łódź podwodna ląduje pod wodą czyli pod dywanem :) 







piątek, 18 września 2015

Pastelowe wrześniowe urodziny

Bardzo lubię wrzesień, chyba odkąd tylko pamiętam. Na pewno dużo z tym wspólnego ma fakt, że właśnie we wrześniu obchodzę urodziny (a od czterech lat i rocznicę ślubu), ale to nie jedyny powód. Lubię ten klimat schyłku lata, to inne światło, inne powietrze, wrzosy, kasztany, winogrona... No ma coś w sobie ten miesiąc po prostu.
Już trzeci rok z kolei we wrześniu dominuje u mnie jedna i ta sama kolorystyka - wrzosowa z akcentami mięty i różu (bo nie samymi niebieskościami Gu żyje). Już początkiem miesiąca kupuję wrzosy, instynktownie dobieram do nich te pastelowe odcienie i przygotowuję się do wrześniowych celebracji.
We wpisie konkursowym pisałam Wam, że dokładnie w ostatni dzień zapisów obchodzę urodziny. Więc teraz zanim podam wyniki konkursu zaproszę Was jeszcze na moje niedzielne urodzinowe przyjęcie. Rozgośćcie się proszę. Komu kawy?


















Wybaczcie tyle zdjęć drucianej patery. Kupiłam ją sobie na urodziny, a że okazała się bardzo fotogeniczna, no to po prostu musiałam... ;)

Przepis na bezę pochodzi od Izy (chyba przeczytała mi w myślach, że planuję taką zrobić na urodziny i opublikowała posta z przepisem dzień przed. Wypróbowałam więc na świeżo i polecam :)

sobota, 12 września 2015

Impreza urodzinowa w wersji wyjazdowej

...czyli jak w jednej skrzynce zmieścić wszystkie niezbędne artefakty potrzebne do zorganizowania swojemu dziecku imprezy urodzinowej poza domem*

 *w naszym przypadku "pozadom" to akurat był dom Teściów, co nieco ułatwiło kwestię pieczenia tortów oraz dostępności talerzy i innych naczyń

Normalni ludzie tego nie robią. Normalnym ludziom, którzy wracają zmęczeni po intensywnym weekendzie do domu i mają w perspektywie przepakowanie się rano i zapakowanie czteroosobowej rodziny na kolejny wyjazd, nie przychodzi coś takiego do głowy. Raczej nie. Na spontaniczny pomysł pod tytułem: "zróbmy  imprezę urodzinową dziecka podczas wyjazdu i to po swojemu z tymi wszystkimi kolorystycznie dobranymi dodatkami i ozdóbkami" może wpaść tylko ktoś nieco estetycznie ześwirowany. To właśnie ja. Ale już mnie chyba trochę znacie, więc to żadna niespodzianka, prawda? Moja rodzina też się powoli przyzwyczaja i z kolejną imprezą pytań w stylu "kiedy Ty to wszystko zrobiłaś?" jest coraz mniej. Tym razem też dlatego, że mieli okazję obserwować jak i kiedy to wszystko robię. 

Przyznam, że sama się trochę wahałam czy się w to bawić. Bo kiedy zaświtał mi w głowie ten pomysł, swoim zwyczajem zaczęłam wykładać na stół wszystkie rzeczy, które pasowałyby mi do urządzenia tego przyjęcia. I zebrało się ich dużo. Tak dużo, że trochę zwątpiłam w swoje siły na pakowanie kolejnych rzeczy. Ale w końcu moja wewnętrzna estetka wygrała z leniem! Nie porwałam się jednak na pakowanie wszystkiego, ale postanowiłam wziąć tylko to, co moim zdaniem niezbędne i... łatwe w transporcie. Tak powstał mój Jednoskrzynkowy Wyjazdowy Niezbędnik Imprezowy:





Tak więc do nadania odpowiedniej oprawy przyjęciu urodzinowemu przydadzą się:
- drewniana skrzynka (jako pojemnik na wszystkie gadżety, element aranżacji lub stolik)
- tekstylia (obrusy, bieżniki, podkładki, ręczniki kuchenne, tkaniny itd.) do położenia na stołach
- kolorowe kubki z melaminy 
- papierowe słomki
- emaliowana taca
- metalowe pojemniki na sztućce czy słomki
- kolorowe sztućce z melaminy
- lekkie latarenki
- patery (to jedyne delikatne elementy w moim zestawie, ale idealnie mieściły się w skrzynce pozawijane w tekstylia i obłożone kubkami i latarenkami)
- kule honeycomb (to te płaskie półkola na turkusowej paterze tak wyglądają przed rozłożeniem)
- papierowe foremki/ papilotki
- kolorowe sznurki do zawieszenia latarenek i dekoracji
- taśmy washi do chorągiewek na tort
Z rzeczy niewidocznych na zdjęciu przyda się jeszcze bibuła gładka

Ponieważ dom moich Teściów w okresie wakacyjnym najczęściej wygląda jak z serialu "Pełna chata" (swoją drogą, pamiętacie go?), nie narzekałam na brak pomocników...


I wspólnymi siłami, dzielnie stawiając czoło niemiłosiernym upałom (które dały się we znaki obydwu urodzinowym tortom) i kąsającym osom (mieliśmy aż trzy ofiary na pokładzie), przygotowaliśmy takie przyjecie:











A ponieważ relacja byłaby niepełna bez głównych bohaterów tej imprezy...

...Sto lat Kuba! Sto lat Tereska!

PS. Ponieważ często pytacie skąd to lub tamto, podpowiem od razu, że te rzeczy, których jeszcze tu nie pokazywałam (melamina Rice czy metalowe pojemniki) pochodzą ze sklepu Live Beautifully (obie patery i taca zresztą też tam kiedyś były). Szukałam kubków jakiś czas temu i ten sklep miał zdecydowanie największy wybór, więc z czystym sumieniem polecam.

Przepisy na oba torty (sprawdzone już rodzinnie nie raz na niejednych urodzinach :) znajdziecie TU i TU.

niedziela, 6 września 2015

Niebiesko mi. Konkurs Gu i Smukke

W ramach serii postów poświęconych relacji ze spotkania Bloggers Photo Meeting mam dla Was dzisiaj konkurs, w którym można wygrać nagrodę od jednego z naszych sponsorów. Do zdobycia jest piękny, duży ceramiczny niebieski dzban marki Ib Laursen ufundowany przez sklep Smukke. Być może już niejedno wprawne oko dostrzegło go w aranżacji w stylu rustykalnym, którą przygotowywałyśmy podczas warsztatów. Dzban wpasuje się świetnie nie tylko w taki styl - dobrze odnajdzie się też w kuchni pełnej pastelowych czy kolorowych naczyń, pomieści całkiem sporo lemoniady dla całej rodziny i ozdobi stół czy komodę, jeśli włożycie do niego bukiet kwiatów. 



By wziąć udział w konkursie należy:
1. Wyrazić chęć udziału w komentarzu pod tym postem. Możecie napisać jaki jest Wasz pomysł na wykorzystanie tego dzbanka. Osoby anonimowe proszę dodatkowo o podanie swojego e-maila.
2. Udostępnić zdjęcie konkursowe na swoim blogu z linkiem do tego posta (jeśli nie prowadzicie bloga, pomijacie ten punkt).
3. Polubić na Facebooku profil Gu tworzy.blog i Smukke (jeśli nie posiadacie Facebooka, pomijacie ten punkt).

Konkurs trwa do13.09 do północy (akurat mam wtedy urodziny, więc po całym dniu świętowania wybiorę szczęśliwego zwycięzcę :) Wysyłka nagrody możliwa jest tylko na terenie Polski.

Ale ale... to nie wszystko! Dzisiaj na blogach innych uczestniczek warsztatów Bloggers Photo Meeting również ruszają konkursy z nagrodami od sponsorów spotkania. Nie ma żadnych ograniczeń - można brać udział we wszystkich konkursach na wszystkich blogach!

Gorąco zachęcam więc do odwiedzin blogów dziewczyn - zobaczcie jakie cuda można wygrać u nich:


Powodzenia!

piątek, 4 września 2015

Po drugiej stronie obiektywu. Bloggers Photo Meeting od końca

Taki miałam szczwany plan, takie to było genialne zacząć od końca, a jednocześnie od początku, bo od pokazania kto za tym wszystkim stał. I zaskoczyć wszystkich tych, którzy spodziewali się kolejnej relacji ze zdjęciami aranżacji. Taaak. Tylko że po kilku godzinach okazało się, że nie tylko ja wpadłam na ten świetny pomysł. Jednak te blogerki wnętrzarskie to dość dużo łączy ewidentnie coś jest na rzeczy z nadawaniem na tych samych falach :)
Z publikacją posta z najmniej wnętrzarską częścią naszego spotkania ubiegła mnie Iza, która już w zeszłą niedzielę pokazała portrety, które zrobiła wszystkim uczestniczkom naszego fotograficznego spotkania. No ale "szefowej" (głównej organizatorce, gospodyni i pani szkoleniowiec w jednym) się wybacza prawda jest taka, że wszystkie już przebierałyśmy nogami, żeby zobaczyć co też Iza wyczarowała swoim aparatem. Swoją publikacją postawiła poprzeczkę bardzo wysoko i przyznaję, że dzisiejsze zdjęcia pokazuję z pewną dozą nieśmiałości. Ale do odważnych świat należy Iza, wszystkie uwagi i komentarze co do tych zdjęć przyjmuję na klatę!
Dlaczego mimo wszystko zaczynam od publikacji portretów? Przecież większość naszych weekendowych warsztatów była poświęcona fotografii aranżacji wnętrz i to tym zajmujemy się na naszych blogach. No właśnie i na przekór temu chciałam zacząć od czegoś całkiem innego. Prawda jest też taka, że przy przeglądaniu zdjęć z warsztatów jakoś dużo bardziej ciągnęło mnie do oglądania właśnie portretów. To w sumie logiczne martwa natura w postaci stołu czy dekoracji się do Ciebie nie uśmiechnie na zdjęciu, a człowiek tak :) Dlatego tak bardzo lubię fotografować ludzi i czuję dużo większą satysfakcję ze zrobienia ładnego portretu niż idealnej aranżacji. Dość gadania. Przedstawiam Wam kilka uczestniczek Bloggers Photo Meeting, które trafiły przed mój obiektyw. Nie mam zdjęć wszystkich dziewczyn, bo nie dałam rady cały czas czuwać z aparatem (jakby nie było trwało to dobrych kilka godzin), ale i tak cieszę się, że uchwyciłam ponad połowę naszej ekipy. Pokazuję zdjęcia w kolejności chronologicznej.




 


Karolina z Houseloves








Agnieszka z Agnetha Home




Beata (współorganizatorka spotkania) z For rent for living




  
  


Kasia nasza makijażystka

 



A na koniec Gu we własnej osobie, ale już w obiektywie Izy z Colores de mi alma (i  Izabela Perez Harriette Photography :)




Tym osobistym akcentem kończę i zdradzę tylko, że kolejne posty nawiązujące do Bloggers Photo Meeting są już w przygotowaniu. Wypatrujcie następnego w niedzielę, kiedy to na blogach wszystkich uczestniczek warsztatów ruszą konkursy z nagrodami od naszych sponsorów: