piątek, 27 listopada 2015

Leśne zwierzęta w pokoju dziecięcym

Ten post mogłabym też zatytułować "Ostatnie podrygi jesieni", bo choć dopiero dziś pokazuję Wam jesienną odsłonę pokoju chłopaków, to ona panuje tam od dłuższego czasu i już lada dzień zacznie ustępować miejsca bardziej zimowym, adwentowym dekoracjom. Przyznam się, że z kalendarzem adwentowym jestem... w lesie - dosłownie i w przenośni. Zobaczcie sami :)




Niebieska półeczka vintage zazwyczaj służy Kubie do parkowania samochodzików i innych pojazdów, ale można się też nią pobawić na różne kreatywne sposoby...




Na półce na książki od dłuższego czasu panuje jesień - poza książkami i zwierzakami mieści też bardzo dużo kasztanów, żołędzi i szyszek zebranych podczas spacerów. Swoją drogą, nie sądziłam, że zmiana wyeksponowanych na niej książek ma tak duże znaczenie dla dziecka. Kuba w mig zauważył, że pojawiły się na niej inne książki i każdą po kolei musieliśmy przeczytać. Więc jeśli myślicie, że taka półka to tylko element dekoracyjny pokoju lub okazja dla mamy-estetki w zmienianie aranżacji, miło się zdziwicie :)

Jako dziecko miałam tak, że strasznie szkoda mi było misiów ze smutnymi minami i tych mniej atrakcyjnych, brzydkich lalek. I właśnie dlatego, żeby nie było im smutno z tego powodu, że nikt nie chce się nimi bawić, ja właśnie nimi bawiłam się najwięcej. To mi zostało i dlatego przygarnęłam te dwa włóczkowe miśki.

 


  Wprawne oko dostrzeże też znalezione ostatnio przypadkiem gałki idealne (zastąpiły tymczasowo zamontowane gałki z wytłoczonym kwiatowym wzorem).

Ostatnio pokazywałam Wam moje leśne zwierzaki w środowisku naturalnym, dziś obiecana aranżacja we wnętrzach. Jak dla mnie, wydają się równie zadowolone z przebywania w domu jak na zewnątrz, więc śmiało możecie je adoptować.



PS. Uprzedzając pytania: poduszki-zwierzaki ze swetrów i szydełkowe girlandy znajdziecie w moim sklepie: www.gu-tworzy.pl, filcowe ptaszki i drewniane budki w IKEI, a szyszki, kasztany i suche liście na spacerze :)

Pozdrawiam Was ciepło i do zobaczenia już za chwilę znowu w tym pokoju (będzie się tu trochę działo i na bieżąco możecie to podglądać na moim Instagramie @gutworzy).
Gu

środa, 18 listopada 2015

Jesień u Gu

Wbrew pozorom nie będzie wcale o jesiennych dekoracjach mieszkania, rozgrzewających herbatach czy ciepłych kocach. Nie - porzucamy te domowe pielesze  i wychodzimy na spacer! Bo nawet gdy listopadowe dni są ciemne i ponure, to po wyjściu z domu jakoś przeważnie okazuje się, że wcale nie jest tak najgorzej. Też miewacie takie wrażenie? Zapraszam Was więc na wspólny spacer w towarzystwie moich leśnych przyjaciół. Pobuszujemy trochę w liściach, wskoczymy na drzewa i może nawet znajdziemy jakieś grzyby?







 









 





PS. Zdradzę Wam, że zdjęcia wcale nie były robione w lesie, jak by się mogło wydawać, a w ogrodzie moich rodziców. Przyjechaliśmy praktycznie w ostatniej chwili zanim mój Tata zdążył sprzątnąć wszystkie liście. Na zdjęciach wystąpiła m.in. górka, z której zawsze lubiłam się turlać i zjeżdżać zimą na workach oraz mały świerkowy zagajnik, w którym od kilku lat rodzice planują postawić ławkę i stolik (i chyba ktoś musi ich w końcu do tego zmotywować ;)

Jeśli chcecie adoptować któreś z moich swetrowych zwierzaków (poza dużym lisem, którego uszyłam dla swoich synków), możecie znaleźć je tutaj:
girlanda z zakochanymi jeżami (mój osobisty hicior, szkoda mi się z nią rozstawać)

a dla grzybiarzy (i nie tylko) z poczuciem humoru:

Obecna pora roku zainspirowała mnie do małych zmian w pokoju chłopaków i niebawem pokażę Wam jak wprowadziłam do niego trochę jesiennych klimatów. Jeśli zastanawiacie się jak bohaterowie dzisiejszego posta wyglądają we wnętrzu (bo to, że na łonie natury prezentują się świetnie przekonaliście się dzisiaj :), czekajcie cierpliwie i trzymajcie kciuki za słoneczną pogodę, żebym mogła spokojnie zrobić ładne i jasne zdjęcia. 

Z jesiennymi pozdrowieniami,
Gu

poniedziałek, 9 listopada 2015

Pokój chłopaków... gotowy!

Marzenia się spełniają. No serio. Od bardzo, bardzo dawna marzyłam o urządzeniu pokoju dziecięcego. Właściwie kiedy tylko dowiedziałam się, że nasza 2-osobowa rodzina się powiększy, moje myśli zaczęły krążyć wokół różnych dekoracji dla maluchów, a folder zatytułowany "pokój dziecięcy inspiracje" zapełniał się zdjęciami. Rok temu, kiedy okazało się, że nasz Kuba będzie miał rodzeństwo, zaczęła mi w głowie kiełkować myśl, że może dwójce dzieci przydałby się już osobny pokój. I że urządzenie go w dwupokojowym mieszkaniu wcale nie jest takie nierealne jak kiedyś myślałam. Przez ostatnie miesiące mogliście podglądać jak nasza sypialnia powoli zamienia się w pokój dziecięcy, a dziś w końcu z dumą zaprezentuję Wam efekt końcowy tej transformacji. Jak to mówi mój synek witając dosłownie każdego, kto nas odwiedza: "chodź, pokażę Ci pokój chłopaków!"





O tym pokoju i o urządzaniu go mogłabym opowiadać naprawdę długo. Nie potrafiłam się też opanować jeśli chodzi o ilość zdjęć do tego wpisu, dlatego dzisiaj to im oddam głos, sama dopowiem tylko trochę, a więcej na temat tego konkretnego pokoju dziecięcego pojawi się w osobnych wpisach.

Jeśli śledziliście poprzednie wpisy na temat metamorfozy tego pokoju, wiecie już, że dużo w nim... zmalowaliśmy. Zaczęło się od ścian, które pożegnały się z beżową tapetą. Pomalowanie ich białą farbą  Tikkurila Optiva Matt 5 optycznie powiększyło pokój i pozwoliło na wprowadzenie tylu kolorowych akcentów bez efektu przesytu kolorami. Następnie pod pędzel kolejno poszły: łóżko Kuby, kołyska Franka, przewijak, skrzynia w trójkąty, uchwyt do karuzeli nad łóżeczko, a ostatnio: półka nad kącikiem Franka, skrzyneczka na instrumenty i małe półeczki-domki. Te ostatnie przed malowaniem wyglądały dość niepozornie, ale wystarczyło trochę miętowej i żółtej farby to tu, to tam i od razu prezentują się dużo efektowniej.









 











 

 





 


Pomysłów na urządzenie pokoju miałam dużo. Nawet za dużo. Bo kiedy od prawie czterech lat gromadzi się inspirujące zdjęcia  pokoi dziecięcych, tych ulubionych rozwiązań tylko przybywa. Metraż pokoju (ok. 10 metrów kwadratowych) nakłada jednak duże ograniczenia i najzwyczajniej w świecie nie ma miejsca na te wszystkie wymarzone rzeczy. Ale jak teraz zaglądam do mojego folderu i patrzę na pierwsze zapisane zdjęcia, widzę, że udało mi się wprowadzić w życie właśnie te pomysły, które najbardziej mi się podobały od samego początku. Mamy tu więc:
- półki kubiki: kilka w formie domków i dwie turkusowe druciane półeczki, w których można wyeksponować zabawki, tak że same w sobie są ozdobą pokoju. 
- Jest półka na książki, która marzyła mi się odkąd pierwszy raz podejrzałam ten sposób przechowywania książek na jakimś skandynawskim blogu
- Jest niebieska półeczka z przegródkami upolowana jakieś dwa lata temu z myślą o tym wymarzonym pokoju (mieszcząca obecnie prawdziwą vintage kolekcję zabawek Taty chłopców :)
- Jest i drabina z historią, która równie długo czekała na swoje miejsce, aż w końcu doczekała się miejsca idealnego. 
- Jest wreszcie cała moc własnoręcznie robionych dekoracji i zabawek, które zrobiłam sama dla moich dzieci (ktoś pokusi się o policzenie tu wszystkiego, co wyszło spod mojej ręki? :) W dodatku w towarzystwie mebli przemalowanych przez mojego Męża, co sprawia, że ten pokój jest wynikiem naszej wspólnej pracy i zaangażowania.
- Są kolory! I nie mówię tu tylko o moich ulubionych niebieskościach w połączeniu z żółtym, ale o kolorowych akcentach, które wprowadziły się do tego pokoju wraz z przeprowadzką prawie wszystkich zabawek. I wiecie co? Choć podobał mi się ten pokój w wersji stonowanej kolorystycznie (kiedy służył głównie jako miejsce do spania), to w obecnym stanie podoba mi się chyba jeszcze bardziej. Widać teraz, że on żyje i od samego progu zaprasza do zabawy.

Ten i inne tematy postaram się jeszcze poruszyć w osobnych postach, a tymczasem zobaczcie na koniec jak pokój wyglądał przed metamorfozą:



Tutaj możecie zobaczyć etapy transformacji:
1. Nowy kącik Kuby w naszej sypialni


2. Kącik maleństwa w sypialni dla czwórki (wraz z instrukcją wykonania skrzyni w trójkąty)

A tu zestawienie przed i po:


I jak? Jestem bardzo ciekawa Waszych wrażeń. Nam, a co najważniejsze chłopcom, pokój bardzo się podoba i spędzamy tam razem godziny na zabawie, czytaniu książek i rysowaniu (czy raczej nowej ulubionej czynności cięciu papieru nożyczkami ;)

 W metamorfozie pokoju udział wzięli m.in.:
- marka Tikkurila, która zapewniła zarówno  farbę do ścian Tikkurila Optiva Matt 5 (zmywalna lateksowa, ekologiczna, ma zero LZO (brak rozpuszczalników organicznych) i rekomendację Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, więc jest idealna do malowania pokoi dziecięcych i nie tylko), jak i akrylowe farby do drewna Tikkurila Everal Aqua Semi Matt (nieszkodliwe, bezpieczne dla dzieci
Kolory, które wykorzystaliśmy:
łóżko G488 (jasnoszary)
kołyska, przewijak, uchwyt do karuzeli, półka biały
półki-domki i skrzynia w trójkąty G371 (miętowy) i H302 (pastelowy żółty)
skrzyneczka na instrumenty K491 (niebiesko-szary)

- Gu we własnej osobie - część z tych rzeczy możecie kupić/ zamówić w moim sklepie: 

swetrowe poduszki-koty
swetrowe poduszki chmurki
wisząca chmurka
girlanda z filcowych kulek

poza tym zrobiłam też:

szydełkowe zabawki (szydełkowa grzechotka samolot, szydełkowy traktor, baloniki)
kocyk
dywanik ze sznurka (tutaj instrukcja DIY jak zrobić taki dywan na szydełku)
pościel i poduszki w geometryczne wzory
dziergany kosz na zabawki

EDIT: Broniłam się przed szczegółowym wypisywaniem pochodzenia wszystkich mebli/ dodatków/ zabawek, ale ilość komentarzy i wiadomości prywatnych z pytaniami mnie zaczęła trochę przytłaczać, więc proszę - tu znajdziecie wszystkie odpowiedzi:



- półka na książki Wood Szczęścia (kolor na specjalne zamówienie, ten wymyśliłam sama)
- krzesełko i stolik Pinio (wygrana w konkursie)
- świetlne kule Cotton Ball Lights
- turkusowe druciane półeczki Done By Deer
- półeczki domki Tiger, Pepco
- regał-drabina unikat, odkupiona z wyposażenia sklepu
- dywan z ulicą H&M Home
- niebieska półeczka z przegródkami vintage
- wieszaki-chmurki Tiger
- kosz na zabawki - lotnisko Rice
- druciane koszyki Present Time
- komplet walizek Sebra
- słoń Sebra