piątek, 10 listopada 2017

Jak kupować meble na OLX - poradnik szperacza



Chyba od zawsze miałam w sobie instynkt łowcy i duszę szperacza (podejrzewam, że wyssałam to z mlekiem matki) i na przestrzeni lat przejawiało się to na różnych polach. Odkąd urządzanie wnętrz stało się moim bzikiem numer jeden, to i w tej dziedzinie moje "łowcze" instynkty doszły do głosu. Z całkiem niezłym skutkiem, muszę przyznać...

poniedziałek, 30 października 2017

Mój nowy salon w stylu boho



Naprawdę długo zastanawiałam się co napisać w tym poście, co nie byłoby zwykłym pitu pitu w stylu "hej kochani, patrzcie na mój salon po metamorfozie!" Ale ani nie chcę nazywać tego szumnie metamorfozą, bo zmiany zachodziły tu bardzo powoli już od dłuższego czasu i nie są jakieś szalenie spektakularne; ani nie pokażę Wam tak pożądanego zestawienia zdjęć "przed" i "po". Mogłabym też wciskać Wam kit, że ten salon zawsze wygląda tak jak na dzisiejszych zdjęciach i do pełnego jego obrazu brakuje tam tylko mnie w zwiewnej sukience popijającej zieloną herbatę. Faktycznie - tak tu BYWA, jednak z racji tego, że jestem mamą dwójki chłopców, najczęściej wygląda to zgoła inaczej...

poniedziałek, 16 października 2017

DIY: Makrama dla (bardzo) początkujących


Makrama na pierwszy rzut oka może się wydawać trudna, a rysunki objaśniające poszczególne sploty - zbyt skomplikowane. Zgadzam się - pierwsze podejście do makramy po 15 latach przerwy poczyniłam jakiś rok temu i poddałam się po piętnastu minutach prób rozszyfrowania rysunków i tego który sznurek idzie gdzie i jak. A jednak - kojarzycie moją makramową girlandę z urodzin w stylu boho? Zrobiłam ją sama w jeden wieczór! Jak? Tym razem postanowiłam ugryźć temat z innej strony i jestem przekonana, że po dzisiejszym wpisie każda z Was też będzie w stanie zrobić taką girlandę sama.

środa, 11 października 2017

Przyjęcie w stylu boho - zrób to sam(a)!



Niby co roku obchodzę urodziny, niby ta trójka na przedzie nic nie zmienia, a jednak - ta trzydziestka ma w sobie to coś, że chce się ją świętować jakoś tak... bardziej. W mojej głowie wyglądało to w ogóle super-hiper: przyjęcie w wysokich trawach na naszej działce przed domem, niski stół z desek, siedziska z poduch i kocy, lampki, świece, wianki i te sprawy - wiecie - boho, że ho ho! Zbyt mało boho była jednak pogoda tego września - wprawdzie w dzień samego przyjęcia zaszczyciło nas słońce, ale już kilka dni wcześniej wiadomo było, że wizyta na działce bez pary porządnych kaloszy w ogóle nie ma racji bytu. Po raz kolejny została mi więc do dyspozycji przestrzeń naszego mieszkania i wyzwanie - zmienić ją tak, żeby poczuć się jak na tym boho pikniku w trawach.

czwartek, 28 września 2017

Prawdziwe życie w pokoju dziecięcym


Ten pokój należy do dzieci. Zdecydowanie. I choć jest spełnieniem moich marzeń i - przyznaję - są tam rzeczy, które kupuję bardziej dla siebie, to pierwsze skrzypce grają w nim moi synkowie. Dlatego dzisiaj po pokoju chłopców oprowadzi Was Franek, a ja pokażę tą przestrzeń tak, jak powinnam już dawno temu - z zabawą na pierwszym planie, bałaganem (odrobinę) kontrolowanym, z latającymi zabawkami i wszędobylskimi samochodzikami.

środa, 13 września 2017

Pomysły na urodziny dziecka - leśne urodziny cz 2.


 

W ostatnim wpisie zapraszałam Was na przyjęcie mojego synka (link tutaj: Leśne urodziny 5-letniego odkrywcy), lecz czymże byłyby owe leśne urodziny bez... lasu? Dlatego też od początku wiedziałam, że jeśli tylko pogoda pozwoli (czyt. nie będzie lało jak z cebra), po torcie i kawie zabieramy wszystkich naszych gości w plener. Dla tych najmłodszych (choć w trakcie okazało się, że wiek jednak nie grał tu roli) przygotowaliśmy proste zadania, dzięki którym spacer na miejsce naszego pikniku przemienił się w prawdziwą wyprawę leśnych odkrywców. Jeśli szukacie inspiracji na urodziny dziecka lub pomysłów na to, jak bawić się w trakcie spacerów, ten post może ich Wam trochę podsunąć.

wtorek, 5 września 2017

Leśne urodziny 5-letniego odkrywcy - cz.1



Wybaczcie jeśli się powtarzam, ale muszę tu zdementować pogłoski, że nasze życie to jedna impreza za drugą i codziennie beza na kolację. Faktycznie, sądząc po moich ostatnich wpisach tu i zdjęciach na Instagramie, trochę tak to wygląda. I prawdą jest, że począwszy od maja aż do października równo co miesiąc mamy jakąś dużą okazję do świętowania całą rodziną. Znacie mnie już trochę, więc wiecie, że każde takie spotkanie musi mieć u mnie odpowiednią oprawę i nie przepuszczam żadnej okazji do wyżycia się dekoratorsko. Nie jest już natomiast tak, jak jeszcze dwa lata temu, kiedy planowałam każde przyjęcie z co najmniej miesięcznym wyprzedzeniem (sic!). Ostatnimi czasy motywem przewodnim wszystkich naszych rodzinnych przyjęć jest... spontan.