czwartek, 27 kwietnia 2017

Drewno i rattan, Ikea i vintage

Rattan is the new black! Ale wiecie to już, prawda? I pewnie tak samo jak ja, niektóre zdjęcia z Pinteresta z rattanowymi kołyskami i krzesełkami w pokojach dziecięcych czy ławkami w salonach i na tarasach znacie już na pamięć? A OLX-owa aplikacja codziennie powiadamia o kolejnych nowych wynikach wyszukiwania pt. "rattan"? Tak, z pewnością jest tu nas takich wiele, co nie znaczy, że wszyscy na świecie muszą piszczeć z zachwytu na widok rattanu i letniej kolekcji Ikea Jassa. Dajmy na to, taki mąż...



Rattanowy fotel vintage

Po długich, naprawdę długich poszukiwaniach i przekonaniu samej siebie, że na pewno chcę w domu coś z rattanu, znalazłam wśród tysięcy gratów w końcu TEN fotel, który jako jeden z naprawdę nielicznych spodobał mi się pod względem kształtu. I co? I kiedy w końcu dotarł, rozpakowywałam go z podekscytowaniem równym temu w wigilijny wieczór, jednocześnie mając świadomość, że już za moment będę musiała zmierzyć się z pytającym wzrokiem mojego męża, który na co dzień jest, muszę przyznać, nader wyrozumiały dla mojego wnętrzarskiego bzika i podziela mój gust niemal w 100%. Potrafię sobie bardzo łatwo wyobrazić, że ktoś, kto nie widział tych setek pinterestowych zdjęć może nie do końca być przekonanym do starych mebli z rattanu (ba! kilka lat temu sama popukałabym się w czoło na taką propozycję). Dlatego też naprędce wytłumaczyłam mężowi, że mój nowy zakup wcale nie oznacza tego, że przechodzę na emeryturę i będę już tylko siedzieć w fotelu z rattanu i szydełkować (phi! że niby co w tym niby złego ;) i właściwie dość szybko temat został zamknięty w podsumowaniu, cytuję: "Tak, JEST ładny. Ale babciny."

  
Jak na kogoś z czterdziestką na karku, mój nowy ulubiony fotel jest w świetnej kondycji i muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że to będzie aż tak dobry zakup. Jest bardzo wygodny (serio!), lekki, w ogóle nie skrzypi, o żadnym kiwaniu czy chybotaniu nie ma w ogóle mowy. Oboje czekamy teraz tylko na to, żeby w końcu wyjść na balkon i wystawić twarz do słońca.


Komoda IKEA Hemnes w nowej odsłonie

Znacie pewnie taką zabawę z wieczorów panieńskich, kiedy przyszła panna młoda ma odpowiedzieć na pytania, które wcześniej były zadawane jej narzeczonemu. Ich odpowiedzi mają pokazać na ile zgodni są w różnych kwestiach. No więc, kiedy na pytanie: "Co będzie pierwszą rzeczą, jaką kupicie do wspólnego mieszkania?" oboje bezbłędnie odpowiedzieliśmy: "niebieska komoda!", wiadomo było, że w kwestii wnętrzarskich upodobań jesteśmy i będziemy nad wyraz zgodni. Komoda Hemnes jest więc już z nami prawie sześć lat, widziała i przeżyła wiele, a dzięki nieocenionej pomocy naszych dwóch synków coraz bardziej upodabnia się do mebli vintage ;) Od dłuższego czasu myślałam nad "podrasowaniem" jej trochę, a przy komodzie najprostszym sposobem na to jest po prostu wymiana gałek. Rozważałam kolorowe gałki, dzierganie szydełkowych uchwytów, zrobienie tak popularnych ostatnio uchwytów ze skórzanych pasków, jednocześnie cały czas szukając czegoś bardziej neutralnego do moich kolorowych wnętrz. Po wielu podejściach udało mi się w końcu znaleźć proste, okrągłe płaskie drewniane gałki, co jak się okazuje wcale nie było takie łatwe, bo trafiłam na nie dopiero.. w Chinach. (Na polskich stronach najczęściej trafiałam na takie o jakichś fikuśnych kształtach czy drewniane polakierowane na dziwnie żółty odcień). A jeśli jeszcze dodam, że za komplet dwunastu drewnianych gałek zapłaciłam tyle co za dwie np. ceramiczne, to już będziecie wiedzieć gdzie można ich szukać...












Coraz więcej u mnie drewnianych elementów, ciepłych odcieni rattanu czy glinianych doniczek, no i sukcesywnie przybywa najprawdziwszych vintage'owych przedmiotów z duszą. Nadal jestem wierna turkusom i pastelowym odcieniom żółtego i mięty, ale coraz lepiej czuję się wśród takiego misz-maszu, zieleni w doniczkach i naturalnych materiałów. I coś czuję, że to jest właśnie TEN kierunek!

To nie koniec tego, co się u mnie zmieniło ostatnio - ciąg dalszy nastąpi!

Na zdjęciach wystąpili:
rattanowy fotel - vintage (z OLX)
niebieska komoda - IKEA HEMNES z wymienionymi drewnianymi gałkami
dywan - Komfort
doniczki - vintage z targu staroci
szary wieszak - Nordal (z OLX)
drewniana tablica - handmade, prezent od męża :)

13 komentarzy:

  1. Teraz jestem jeszcze bardziej napalona na mój fotel, który niezmiennie od kilku tygodni, nie może dotrzeć z Zachodniopomorskiego. Inaczej będę Ci jojczeć jaki piękny masz fotel, a mojego nie ma. Wszystkie smutki wyleję, jak będziesz umieszczać kolejne zdjęcia na insta... ;) To Twój taki piękny, a tamten dalej nad morzem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, to coś mi się wydaje, że przyspieszone wakacje nad morzem sobie musisz zrobić! A jojczeć mogę z Tobą, dawaj dawaj :)

      Usuń
  2. Galki mega! Ali rządzi, dobrze myślę? ;D
    Heh, mam podobnie z mężem... Choć on nie byłby ze mną aż tak zgodny... ;)

    Uściski!
    Uśmiechałam się w trakcie czytania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, w życiu bym nie pomyślała, że tam mnie poszukiwanie gałek zaprowadzi. Na Ali miałam póki co jeden incydent zakupowy z papierowymi słomkami i papilotkami, jakoś ciężko mi się zabrać za szukanie tam czegokolwiek.

      A to, co napisałaś na końcu to dla mnie największy komplement, dziękuję :)

      Usuń
  3. Jest ekstra! Ma cudowny kształt i wcale nie wygląda na babciny :) Zazdro ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, fajnie, że nie tylko ja tak myślę ;)

      Usuń
  4. My jak zobaczyliśmy tą samą komodę tylko w kolorze czerwonawym też od razu wiedzieliśmy, że chcemy ją mieć i szybko się po nią cofnęliśmy ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no to gratuluję zgodności :) Koło tej niebieskiej mój (jeszcze wtedy nie) mąż chodził kilka razy, decyzja zapadła krótko po ślubie :)

      Usuń
  5. A gdzie znalazłaś ten fotel?jest bosko!! !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Olx, to wynik moich dłuuugich i szeroko zakrojonych poszukiwań :)

      Usuń
    2. Na Olx, to wynik moich dłuuugich i szeroko zakrojonych poszukiwań :)

      Usuń
  6. fotel bardzo taki.. przytulny? :) i zdecydowanie wygląda na wygodny;)

    OdpowiedzUsuń
  7. W ratanie się wychowywałam...to jest chyba jedyny gatunek mebli :) których, do własnego domu nie wprowadziłam i nie wprowadzę...chociaż...jakby był odpowiednio pokolorowany :) mięta, gołąbkowy, turkus (bo to i moje kolory :) )to kto wie...
    A, że wygodne i nigdy nie skrzypiały i wciąż nie skrzypią to i ja zaświadczam wszystkimi kończynami :)

    OdpowiedzUsuń