piątek, 12 stycznia 2018

Ostatnia choinka w tym mieszkaniu


I najprawdopodobniej ostatnia w blogosferze, czym się wcale, a wcale nie przejmuję. Powiedziałabym wręcz, że to prawie moja tradycja, bo pięć lat temu zaczynałam bloga od wpisu z dekoracjami świątecznymi pod koniec stycznia (sic!). I choć dużo się zmieniło przez te lata i teraz już wiem, że mało kogo obecnie interesują choinki czy pierniki, uparłam się, żeby ten wpis jednak opublikować. Lepiej późno niż wcale, bo... to najprawdopodobniej ostatnie świąteczne dekoracje w tym mieszkaniu ever!

I pewnie mając gdzieś z tyłu głowy tą myśl, że wszystko tego grudnia jest ostatnie, podświadomie odpuściłam zdjęcia, posty, przedświąteczną gorączkę i skupiałam się na "tu i teraz" jak nigdy wcześniej. Nie mogłam się napatrzeć na radość z jaką chłopcy każdego poranka zaglądali do rękawiczek z kalendarza adwentowego w poszukiwaniu liścików z zadaniami; cieszyłam się z robienia filcowych łańcuchów i trzech tur pierniczków z moimi słodyczożercami; i śmiałam się przez pierwsze dni za każdym razem, kiedy patrzyłam na naszą gigantyczną dwu i pół metrową choinkę, przez którą musieliśmy przeorganizować pół mieszkania. Jeśli już o choinkach mowa, dopiero przygotowując zdjęcia do tego wpisu złapałam się na tym, że mieliśmy ich łącznie pod różną postacią całkiem sporo i chyba tylko łazienka była pomieszczeniem bez choćby jednej choinki. Rzadko udaje mi się w jednym wpisie pokazać więcej niż jeden pokój, więc tym razem wyjątkowo i ciągle świątecznie (bo my ciągle w tym klimacie - dekorowanie domu tuż przed Świętami ma swoje plusy!) zapraszam Was w nasze progi. Będzie kolorowo - głównie w moich ulubionych niebieskościach przyprawionych świąteczną czerwienią. Czy zmieni się to za rok? Nie wiem - na pewno jednak będzie przestronniej, bo liczę, że przeskok z 49 na 130 metry kwadratowe robi różnicę.

Już od drzwi wejściowych widzimy pokój chłopców, który w tym roku dekorowaliśmy wspólnie. Filcowy łańcuch zamiast na choinkę trafił tutaj w roli girlandy, co fajniejsze ozdoby choinkowe chłopcy zabrali na swoją ścianę, a dziergane przeze mnie rękawiczki z kalendarza adwentowego zgodnie z zapowiedzią znalazły nowe przeznaczenie - czy to na łapach królika czy na naszej choince.










A to już nasz pokój dzienny czy raczej... całodobowy, bo od dwóch lat jest też naszą sypialnią (sofa daje radę, ale marzymy już o sypialni z prawdziwego zdarzenia i łóżka, którego nie trzeba co wieczór rozkładać). Jak widzicie, choinka do malutkich nie należy (na tym zdjęciu nie załapała się nawet jej połowa) i przez to jaka jest rozłożysta mam ciągle wrażenie, że mamy las na środku salonu. I pomyśleć, że w tym roku mieliśmy sprawić sobie mniejsze drzewko... a skończyliśmy z największym do tej pory, bo znajomy postanowił nam zrobić niespodziankę i wyręczyć w poszukiwaniach choinki. Co by nie było - miejsca na wieszanie ozdób było pod dostatkiem, co wyjątkowo w tym roku ucieszyło chłopców. Poobwieszali na bogato wszystkie dolne gałęzie, więc praktycznie ciągle spada nam coś z choinki. Ja zbieram ozdoby do pudełka, Kuba je bierze i raz na jakiś czas znowu wiesza: "Ale fajnie, możemy cały czas ubierać choinkę!" No i powiedzcie, jak w takich okolicznościach w ogóle myśleć o rozbieraniu choinki i zdejmowaniu wszystkich świątecznych dekoracji?





Gdybym kiedyś jakimś cudem została minimalistką i miała zostawić tylko jedną dekorację świąteczną poza choinką, to byłaby ta stajenka bożonarodzeniowa. Trudno mi nawet opisać to, jak chłopcy na nią reagują... Piękno w czystej postaci, po prostu.





Po drugiej stronie choinki jest biurko i pomimo takiego klimatu, jaki sobie tam stworzyłam światełkami i ulubionymi kartkami jakoś trudno było mi się zmusić, żeby siadać tam na dłużej do pracy. Już nie czekam aż się to samo zmieni tylko niniejszym postanawiam wziąć się w garść, bo ten rok jak żaden inny będzie stał pod znakiem dobrego planowania i organizacji.




Na koniec przechodzimy do kuchni, a dokładniej - jadalni, w której niezmiennie od kilku lat królują krzesła-patyczaki, światełka, butle z niebieskiego szkła, miętowe akcenty i świąteczne kubki. Kuchni w wynajmowanym mieszkaniu Wam nie pokazuję, bo nie mieliśmy na nią zbyt dużego wpływu, ale mam nadzieję, ze już za niecały rok będę się chwalić tą wymarzoną w naszym domu...





...zanim jednak minie rok, dam Wam mały przedsmak tego, jak wyobrażam sobie świąteczne akcenty w mojej kuchni. Ta półeczka czeka już prawie rok i poczeka pewnie drugie tyle na zawiśnięcie w swoim docelowym miejscu, ale za to później raczej nie będzie się nudzić znając moje zamiłowanie do ceramiki i ciągłego zmieniania aranżacji .


Tym kuchennym akcentem z nadzieją, że nadejdzie kiedyś ten moment, kiedy wyklaruje mi się ostateczna wizja mojej kuchni mówię Wam dzisiaj pa pa! Miejcie się dobrze w nowym roku!. Ja mam taki zamiar pomimo ostrzeżeń ze wszystkich stron mówiących ciągle o tym, że wykańczanie domu to wykańczanie samych siebie. Kto wie, może akurat będę wyjątkiem? ;)

6 komentarzy:

  1. Gu - jak pięknie!
    U nas też stoi jeszcze choinka - uwielbiam to! I nie zamieniłabym nigdy przyzwyczajeń, tj. ubierania choinki wcześniej i rozbierania zaraz po świętach. Jak cudnie jeszcze cieszyć się tym czasem!

    Pięknie u Ciebie, cudnie...
    Jak zwykle ciepło mi na sercu i tak miło, gdy Cię odwiedzam wirtualnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale wspaniale, że u Was święta są w każdym zakątku mieszkania, to pozwala się bardziej nimi cieszyć. Przepiękne kompozycje, kolory, dekoracje, niesamowity klimat stworzyłaś. W takim domu świętowanie trwa jeszcze długo po Bożym Narodzeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Będziesz mieć wspaniale w nowym domu, już to widzę :)
    Bardzo podobają mi się ozdoby na choince, idealnie pasują na żywe drzewko.
    U nas też nadal w świątecznym klimacie, choinkę ubieraliśmy w Wigilię, będziemy wszystko chować pod koniec stycznia.
    Wspaniałe kadry!
    Pozdrawiam, Sylwia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepięknie - jak zwykle. Tu czuje się święta w każdym zakamarku. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  5. ha, ha! super choinka! my dwa lata temu kupiliśmy taką malutką... ale w domu okazało się, że jest duża i rozłożysta ;) ale było fajnie i syn do tej pory to wspomina ;) Pozdrawiam i powodzenia - wykańczanie domu, to chyba raczej super chwile ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bedzie pieknie w Waszym domu na pewno a Ty swietnie w roli dekoratora i urzadzajacej wnetrza sie spiszesz i zrobisz to z radością! Tego Ci i Wam zycze!!! A Wasze swiateczne aranżacje sliczne:) powodzonka zycze i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń