Projekt naszego domu i zdjęciowy dziennik budowy

08:00



Nie mam najmniejszych wątpliwości co do tego, że rok 2018 będzie u nas stał pod znakiem domu. Dałam sobie czas na rozbieg z tematem na początku roku, ale teraz już zdecydowanie mam zamiar ruszyć z kopyta! Na pierwszy ogień idzie więc temat, w którym my siedzimy już od dawna, ale nie dzieliłam się nim jeszcze szerzej - plan naszego domu. A żeby nie było tak abstrakcyjnie, pokażę coś bardzo namacalnego czyli stojący już dom i jego etapy budowy w zdjęciowych retrospekcjach z 2017 roku.


Plan naszego domu

 

Kiedy wrzuciłam na Facebooka rzuty parteru byłam bardzo pozytywnie zaskoczona Waszym odbiorem i pozytywnymi reakcjami, bo spodziewałam się, że mało kogo zainteresuje plan cudzego domu. Okazało się, że jednak nie - widać nie tylko mnie od dzieciństwa kręciło chodzenie po budowach i wyobrażanie sobie gdzie będzie jaki pokój. Dzisiaj zapraszam Was wirtualnie do naszego domu - na razie tylko na rzutach - choć cały dom już stoi - od jesieni cieszymy się stanem surowym zamkniętym.

Dom nie jest duży - ma 130 metrów kwadratowych powierzchni użytkowej plus kilka pomieszczeń technicznych czy magazynowych jak spiżarnia, kotłownia, pralnia (we wnęce pod schodami i poniżej poziomu parteru), garaż i poddasze-strych. Myśląc o układzie pomieszczeń w domu zależało nam właśnie na tym, żeby takie dodatkowe przestrzenie się w nim znalazły. Po sześciu latach kompaktowego życia na niecałych 50 metrach, gdzie jedyną większą przestrzenią do magazynowania były szafy, już zacieramy ręce na te dodatkowe metry. Priorytetem był też pokój dzienny od strony południowej, połączona z nim kuchnia i miejsce na jadalnię z dużym stołem. Nasze pierwotne założenie, żeby jakoś odgrodzić kuchnię od salonu trochę się zmieniło "w praniu".  Ostatecznie zrezygnowaliśmy z kominka, który miał być granicą między kuchnią a salonem, w zamian zyskaliśmy więcej miejsca na stół i wszystkie moje kolorowe krzesła. Wprawdzie ciągle raczej nie posadzimy przy jednym stole wszystkich członków naszej ponad 20-osobowej rodziny, ale od czego ma się ogród... Na parterze zmieścił się jeszcze osobny pokój, na który na razie mamy za dużo pomysłów - będzie to albo domowe biuro z blatem pod oknem na całą szerokość pokoju, albo moja pracownia, albo domowa biblioteczka z książkami i planszówkami, albo - co jest bardzo prawdopodobne - to wszystko razem.

parter

poddasze

Na poddaszu mamy cztery pokoje i dość sporą łazienkę, więc powinno wystarczyć nam pomieszczeń nawet w perspektywie rozwoju naszej rodziny. Największą sypialnię rezerwujemy dla siebie, a chłopców póki co nie chcemy rozdzielać do osobnych pokoi. Zamiast tego zrobimy im jedną wspólną sypialnię z biurkiem (lub biurkami), a w dużym pokoju nad garażem urządzimy bawialnię z wszystkimi zabawkami, grami, wygodnym miejscem do czytania i przestrzenią, na której do woli będzie można układać drewniane tory i nie musieć sprzątać ich na noc. Tak to wygląda w dużym skrócie, wszystko na pewno będę Wam jeszcze w szczegółach opowiadać przy okazji projektów konkretnych pomieszczeń.

Fotograficzny dziennik budowy


Nie dzieliłam się tu wszystkimi kolejnymi etapami budowy i nie prowadziłam blogowego szczegółowego dziennika budowy, bo akurat w tym przypadku jestem prawie pewna, że mało kto ekscytowałby się tak jak my fundamentami, konstrukcją dachu czy montażem okien. Od czasu do czasu wstawiałam coś na Instagram i dzisiaj zebrałam te i inne zdjęcia z etapu budowy, żeby pokazać Was nasze postępy i to, jak w przeciągu zaledwie kilku miesięcy zmienił się ten teren poniżej. Jesteśmy ciągle daleko od zamieszkania w swoim domu (choć mamy zamiar zrobić to do końca roku), ale jesteśmy już tyle kroków bliżej celu niż rok temu i na wiosnę, kiedy było robione to zdjęcie:



1 - Czerwiec 2017: Pierwsze lody w "ogrodzie". Mamy wymurowany prawie cały parter
2 - Lipiec 2017 - Pierwsze śniadanie w domu
3 - Letnie popołudnie w naszej wsi
4 - Dom rośnie - mamy strop
5 i 6 - Koniec lipca 2017 - pierwsza impreza w naszym przyszłym ogrodzie - imieninowo-urodzinowe ognisko z licznie przybyłą rodziną. Więcej o tym i o tym, co się we mnie zmieniło od czasu budowy przeczytacie i zobaczycie w tym wpisie.


Ściany nam rosną, a chłopcy na koparce też mają sporo pracy...

Pierwsze garden party jeszcze za dnia..

...i już po zmierzchu.


Sierpień 2017 - początek prac nad dachem i dom w końcu zaczyna wyglądać jak dom

1 - Najmłodszy robotnik na budowie
2 - Podziwiamy widoki z naszego piętra
3 - Początki naszego dachu
4 - Mój dziadek miał marzenie, żeby zobaczyć nasz dom, kiedy już będzie miał gotowy dach. Zaprosiliśmy więc w jeden weekend rodziców i dziadków (a mieszkają ok. 200 km od nas, więc wiedzcie, że taka podróż była dla nich niemałą wyprawą), żeby pokazać im dom i spełnić marzenie dziadzia. Radość dziadków bezcenna, a ja jestem pewna, że to zdjęcie i tamten dzień będziemy wspominać przez lata.
5 i 6 - Listopad 2017 - Mamy okna i wielką frajdę z tego faktu (oraz stan surowy zamknięty, czego akurat na tych zdjęciach jeszcze nie było).

To, jak nasz dom będzie wyglądał z zewnątrz już odrobinę widzicie na ostatnich zdjęciach.  Chcieliśmy czegoś w miarę prostego, z ładnie wkomponowanym garażem i niezbyt skomplikowaną bryłą, ale jednak z jakimś urozmaiceniem w postaci np. lukarny z balkonem nad głównym wejściem. Zbyt prosty i nowoczesny projekt nie pasował nam jakoś do wiejskiego krajobrazu (ani do nas), a dom, który w końcu  wybraliśmy - choć może na pierwszy rzut oka podobny do wielu innych - daje duże pole do popisu i wykończenia go zarówno od zewnątrz i wewnątrz w naszym ulubionym stylu czerpiącym ze Skandynawii (w jej prostej, bardziej rustykalnej odsłonie), będącym pełnym kolorowych akcentów i mebli vintage.

Nie zaprezentuję Wam dopieszczonych wizualizacji naszej przyszłej elewacji, zamiast tego chciałam Wam opowiedzieć o tym w kilku słowach. Widzicie tu zdjęcia domu z dachówką w kolorze łupka i z białymi drewnianymi oknami, dorysujcie sobie do tego w wyobraźni białą podbitkę i balustrady na balkonach, jasnoszarą elewację, kolorowe drzwi wejściowe (jeśli mnie trochę znacie, domyślicie się koloru) i wisienkę na torcie czyli drewniane okiennice przy oknach. Ten ostatni element układanki mamy w głowie już od dawna, bo od jakichś sześciu lat, kiedy zaczęliśmy wynajmować mieszkanie, które posiada właśnie drewniane okiennice. To nie tylko estetyczny dodatek, który nadaje charakteru budynkowi, ale przede wszystkim bardzo praktyczne rozwiązanie - w upalne dni wystarczy je zamknąć i od raz można się poczuć jak w klimacie śródziemnomorskim. A, i po prawej stronie wyobraźcie sobie drewniany taras a pod ścianą z dużym oknem długą drewnianą wiejską ławkę z oparciem - to tutaj będziemy przesiadywać letnimi popołudniami i ta wizja trzyma mnie na dobrym kursie do realizacji tego największego celu roku 2018. Trzymajcie kciuki!

  • Share:

You Might Also Like

14 komentarze

  1. Będą miętowe drzwi? <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skłaniam się raczej ku jakimś turkusom, ale wszystko się jeszcze może zdarzyć ;)

      Usuń
    2. Ja pomyślałam od razu o turkusie, również moim ulubionym kolorze :-) Choć w naszym domu jedne i drugie drzwi mają kolor głębokiej zieleni. Ale wracając do turkusowego, to niedaleko naszego ceglanego domu podobny kupili tacy sami zapaleńcy i miłośnicy starych domów jak my. Wydaje mi się jednak, że z większymi środkami na remont, bo ich dom został oczyszczony, odrestaurowany i ma ... turkusowe drzwi :-) Stare oryginalne stuletnie zyskały taki właśnie kolor. Kiedy tylko mogę przechodzę tamtędy żeby nacieszyć oczy :-) Jak nadarzy się okazja zrobię zdjęcia i wstawię na insta :-) Pozdrawiam i powodzenia w realizacji marzeń :-)

      Usuń
  2. Pienie jest :))) Doskonale rozumiem Wasze emocje i podekscytowanie :)
    Dom bardzo podobny do naszego z podobnymi rozwiązaniami ;)
    Układ pomieszczeń bardzo funkcjonalny i wygodny! Będzie się Wam cudownie mieszkać.
    Z niecierpliwością czekam na najprzyjemniejszą część czyli wykończeniówkę :)
    My też planujemy okiennice ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja też na to czekam i już zbieram siły ;) Trzymam za Was kciuki z całych sił!

      Usuń
  3. Super! A jak się wchodzi do pralni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pralnia to właściwie dość szumna nazwa na tą wnękę pod schodami, ale zawsze to coś ;) Pralnia jest niżej poziomu parteru na wysokości kotłowni i garażu, z parteru prowadzi do niej kilka schodków, a z pralni jest wejście do kotłowni.

      Usuń
  4. Już tam pięknie jest! Powodzenia i wszystkiego dobrego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za wsparcie! :)

      Usuń
  5. A co do planu, moze zsyp na brudne pranie z gornej czesci prosto do pralni? Widzialam takie rozwiazanie i to absolutna rewelacja bo nie trzeba chodzic z brudami po schodach tylko zjezdzaja zjezdzalnia w dol!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie ktoś już na Facebooku mi podsuwał to rozwiązanie, ale jakoś nie jestem przekonana, że jest nam to potrzebne do szczęścia ;)

      Usuń
  6. Ciekawa jestem efektu końcowego :)
    Będę podglądać.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Domek rośnie jak grzyby po deszczu! Bedzie super!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. piękne plany! i domu i na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń