Co słychać na budowie? Sierpień

07:30



Dzieje się! To już ten etap w naszej budowie, kiedy z każdym miesiącem, a nawet tygodniem będzie się tu zmieniało coraz więcej i coraz bardziej będzie to przypominało miejsce, gdzie można zamieszkać (oby!). Na pamiątkę dla nas samych, a także z myślą o tych z Was, którzy nie zaglądają na moje filmowe relacje na Insta Story, zaczynam dziś serię postów z miesięcznymi podsumowaniami z postępów na budowie. Zobaczcie co się zmieniło w domu pod mirabelką...



Renowacja komody pod umywalkę

 Jak wiecie po kilku moich wpisach tutaj i wielu innych na Instagramie, przez ostatnie miesiące nakupowałam mebli jak głupia ;) Wszystko na OLX, z drugiej ręki, wyszukane, wymarzone i z konkretnym przeznaczeniem do nowego domu. Najdłużej chyba szukałam komody, która robiłaby za naszą łazienkową szafkę pod umywalkę. Po wielu miesiącach znalazła się, choć po dokładnym przyjrzeniu się jej musiałam zrewidować mój pierwotny zamysł odnośnie jej renowacji... Drewniany blat miał być odkryty z lakieru i zaolejowany, natomiast okazało się, że o ile korpus i fronty szuflad są z litego drewna, o tyle blat to akurat fornir. To jeszcze nic - po wielu, wielu godzinach walki z komodą śmiało przyznaję jej miano najbardziej wrednego mebla, jaki przyszło mi kiedykolwiek szlifować. Nie wiem z czego ten lakier był zrobiony, ale samo zmatowienie jednej szuflady (nie mówiąc o zeszlifowaniu) potrafiło zająć mi pół popołudnia. Było też trochę zabawy z ręcznym czyszczeniem tych wszystkich frezów, rowków itd, ale kiedy w końcu chwyciłam za wałek i kolorową farbę, to powiem Wam, że to było coś, dla czego warto było się namęczyć. W perspektywie mam jeszcze wycięcie otworu w blacie pod umywalkę i dostosowanie szuflad oraz wybór uchwytów. Na ostatnim zdjęciu macie próbkę trzech, nad którymi myślę, choć tak naprawdę pasowałoby mi tam jeszcze coś innego. Bateria przy umywalce będzie chromowana, więc niby pasowałyby te środkowe uchwyty, ale wydają się nam trochę zbyt błyszczące. Gdybym znalazła coś w tym odcieniu, ale bardziej matowego to może... A Wy co myślicie? Bardziej stara miedź (u góry), chrom (w środku) czy stare złoto (na dole)?


Struganie belek pod sufitem 

Bardzo, ale to bardzo dobrze Wam radzę - jeśli tylko kołacze Wam się po głowie myśl o tym, żeby mieć pod sufitem odkryte jętki, zdecydujcie o tym w porę i każcie ekipie zamówić ostrugane drewno. Do tej pory nie wiem dlaczego sama wpadłam na to tak późno (ZA późno), bo przez to zostaliśmy z nieostruganym, zaimpregnowanym na zielono drewnem, które potrzebuje kupę czasu i pracy na doprowadzenie go do stanu używalności. Na szczęście robimy to tylko w jednym pokoju, bo w innych pomieszczeniach pod jętkami mamy poprowadzone rury do wentylacji mechanicznej, ale to i tak sporo dodatkowej pracy, której można było uniknąć. Jeśli jednak podobnie jak my pomyśleliście o tym trochę za późno, podpowiem z naszego świeżo zdobytego doświadczenia

 

jak oczyścić belki stropowe na poddaszu

 W naszym przypadku wyglądało to tak: 
  • Wypożyczenie struga elektrycznego na 1 dzień, bo tyle wystarczyło na ostruganie belek w jednym pokoju (koszt: 45 zł). Ze strugiem trzeba ostrożnie, bo łatwo "wjechać" nim zbyt głęboko w drewno, ale za to struga pięknie i szybko w porównaniu ze szlifierką 
  • Po ostruganiu konieczne jest jeszcze oszlifowanie belek - my pracowaliśmy szlifierkami oscylacyjnymi (z papierami ściernymi o różnej gradacji). Jedna szlifierka miała stopę w kształcie prostokąta, druga to takie "żelazko", którym dawało się radę wjechać w te wąskie przerwy między dwoma jętkami. Niestety rzeczona szlifierka odmówiła nam ostatnio współpracy i jest obecnie w serwisie, ale po jej powrocie bierzemy się ostro za resztę tych belek. Huśtawka już czeka!


Ocieplanie poddasza i przygotowania do obijania go deskami

Bo przy budowie bywa tak, że trzeba być przygotowanym na niespodzianki.
Tak. Liczyliśmy się z tym, że część robót będziemy pewnie musieli zrobić na budowie sami, ale nigdy nie pomyśleliśmy, że stanie się tak, że mój Mąż będzie się musiał z konieczności stać fachowcem od ocieplania poddasza (sic!) Kiedy jednak ekipa wystawia do wiatru, a żywcem nikt inny nie ma nawet terminu na ten rok, po prostu nie ma wyjścia (bo czekanie kilku miesięcy nie wchodziło w grę). Bogatsi o nowe doświadczenie powiemy Wam jednak: jeśli naprawdę nie musicie, nie bierzcie się za to sami, bo kładzenie wełny to robota wredna jak mało co! Pomimo kombinezonów ochronnych, okularów i maski, całe ciało swędzi niemiłosiernie (wierzę Mężowi na słowo - sama nie miałam z taką wełną bliżej do czynienia). Ja natomiast też pomykam w takiej samej gustownej maseczce, bo szlifuję deski, którymi będą obite nasze skosy i sufity. Mam już za sobą czterokrotne malowanie impregnatem kantówek na stelaż, z którym pomaga nam mój Tata, a obecnie szlifuję i maluję świerkowe deski półtransparetną białą farbą. Zostało mi jeszcze jakieś 110 metrów kwadratowych do zrobienia i ciągle liczę, że po tym wszystkim nadal będę lubiła szlifowanie i malowanie mebli...
 

Wykończeniówka zbliża się wielkimi krokami

To już naprawdę czuć w powietrzu! Z każdym transportem płytek, ceramiki łazienkowej, umówionym terminem na kładzenie podłogi... już czuć, że to już niedługo i budowa zacznie wyglądać jak dom. Nie mamy jeszcze wszystkich elementów wykończenia na miejscu, ale zdecydowana większość jest już zamówiona bądź wybrana. Póki co na budowę dotarły m.in.moje płytki na podłogę do łazienki i na ściany w kuchni oraz nasze drzwi wewnętrzne. W ich kwestii nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa, zobaczymy się tu z nimi nie raz - obiecuję ;)




Tyle mniej więcej dzieje się na budowie wewnątrz domu, ale na zewnątrz też się coś zmienia. Wprawdzie jeszcze nie elewacja, nie docelowe równanie terenu, ale ogród, a ściślej - sad pokazuje swoją nową twarz. Jesteśmy właścicielami tej działki od ponad trzech lat, a dopiero tego lata dowiedzieliśmy się, że mamy tu własną mirabelkę, że nasza na wpół uschnięta śliwa daje przepyszne owoce, a pod dużą sosną niepozorna brzoskwinia aż ugina się od owoców. Ktoś powie - to tylko kilka mizernych drzewek, ale ja mówię, że to jednak stary sad, który tu kiedyś rósł i nie daje o sobie zapomnieć. Spokojnie, już my się postaramy, żeby tym drzewom było raźniej :)





Do zobaczenia we wrześniu, kochani!
Gu

  • Share:

You Might Also Like

10 komentarze

  1. super! ogrom pracy już za Wami, ale jeszcze dużo przed Wami. Powodzenia i dużo siły życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzymam kciuki za budowę! No i szacun za prace, które wykonujecie sami... Wow!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, mus to mus! Nie takie rzeczy ludzie robią - my i tak zdecydowaną większość robót zlecamy.

      Usuń
  3. Ależ zazdroszczę, gdyby nie Janek, to już bym tam szlifowała razem z Tobą :) I superowo z drzewkami owocowymi, muszę Ci podrzucić supersprawdzony przepis na najlepszy na świecie dżem mirabelkowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuj, przecież wiadomo, że najlepsze imprezy to te ze szlifierką w dłoni ;)

      Usuń
  4. zachwyciły mnie drzwi wewnętrzne, będą jeszcze malowane/zabezpieczane czymś? pochodzą od stolarza, czy z jakiegoś sklepu? piękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie będą :) Mam wobec nich sporo planów, które jeszcze się krystalizują, ale szukałam właśnie koniecznie surowych drewnianych drzwi, żeby je trochę po swojemu zrobić. A drzwi to Radex, zamawiane na wymiar w ich sklepie internetowym - opcja dość budżetowa w porównaniu do robienia na wymiar u stolarza, ale liczymy, że się sprawdzi.

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź, czekam na zdjęcia gotowych drzwi, bardzo jestem ciekawa ich finalnego looku

      Usuń
  5. Już jest pięknie! Aż się rozmarzylam... Bo zanim my zaczniemy naszą budowę, minie pewnie jeszcze kilka lat... A chciałabym już. Ech. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie! Widać że będzie dom z pomysłem 😀 Te niebieskie ornamentowe płytki też były moim pomysłem ale ostatecznie zdecydowałam się na inne. Już dwa lata mieszkamy i nadal się urządzam 😊

    OdpowiedzUsuń