piątek, 4 marca 2016

W co się bawić (z chłopcami i mamą lubiącą DIY)

Dziecięcy świat coraz bardziej opanowuje mój blog. Nie ma się temu co dziwić to przecież tym żyję na co dzień (podwójnie intensywnie odkąd mam drugiego synka), w tym kierunku coraz bardziej zdecydowanie rozwija się mój sklep, i właśnie to najbardziej mnie inspiruje. Pewnie po części dlatego, że sama mam w sobie ciągle dużo z dziecka.

I jako to duże dziecko, a jednocześnie mama dwóch chłopców sporo ostatnio działałam jeśli chodzi o zabawy i kreatywne do nich podejście (Na razie musicie mi wierzyć na słowo, że było tego trochę, ale niebawem mam zamiar podzielić się z Wami wszystkimi pomysłami). Motywacje były różne a to karnawałowy bal w przedszkolu, a to konkurs zdjęciowy, raz pomysł wychodził od samego synka, innym razem sama rozmyślałam co by tu wspólnie zrobić fajnego i twórczego...  Dzisiaj zaproszę Was do kilku naszych ostatnio ulubionych zabaw i może sami zainspirujecie się do spojrzenia na zabawki w nowej perspektywy lub stworzycie coś sami. 

Ocean na parapecie




Mój niebieski szal już od dawna służy nam do zabaw w piratów, ale dopiero ostatnio wpadłam na to, że możemy na stałe zamienić ciemny parapet w pokoju chłopców w szerokie wody oceanu. Nawet taki kawałek powierzchni można wykorzystać do zabawy! Po oceanie mogą płynąć wszystkie statki, jakie znajdziemy w domu (arka Noego też da radę), a także łódki z papieru czy tratwy z korków po winie. W planach mamy jeszcze zbudowanie latarni morskiej z kartonu lub namalowanie jej na szybie kredowym flamastrem oraz zrobienie czapki marynarza (z papieru lub uszycie z materiału). Ahoj!

Stok narciarski z puszystym śniegiem



Ja wiem, że wszyscy już z utęsknieniem czekają na wiosnę i nikt nie chce już słyszeć o śniegu (choć znam wyjątki). Ale co ma powiedzieć myszka, która niedawno dostała swoje pierwsze narty i nie doczekała się jeszcze zimy z prawdziwego zdarzenia? Postanowiliśmy razem z Kubusiem zrobić jej porządny stok narciarski, po którym będzie mogła szusować do woli. Nawet latem, a co! Do zrobienia takiego stoku potrzebujecie jedynie kawałek kartonu, biały materiał do obklejenia (lub białą farbę do pomalowania), trochę wypełnienia do poduszek / watoliny / waty i gorący klej do przyklejenia tego puchu. Wiadomo nie da się tego przykleić idealnie, więc musicie mieć pewną tolerancję dla odrywającego się gdzieniegdzie białego puchu. Ale czy z śniegiem nie jest podobnie...? Nasza myszka nauczyła się już jeździć na nartach, więc myślimy teraz o tym, żeby zrobić jej skocznię narciarską. Do wykonania tego projektu zaprosimy tym razem tatę. 
P.S. Pokuście się też o zrobienie spersonalizowanych nart tekturka czy drewniane patyczki do lodów, kredki czy flamastry i do dzieła!

Nowy strażak w brygadzie




Nie znam chłopca, który nie lubiłby bawić się w strażaków. U nas jest to zdecydowanie zabawa numer jeden i nie ma dnia, żebyśmy nie gasili gdzieś pożaru (całe szczęście mamy takie zaplecze wozów strażackich, że zawsze zdążą dojechać na czas). Żeby nie było nudno (mnie, bo o Kubę i Frania się nie martwię), urozmaicamy zabawę np. o nowych członków drużyny strażackiej, którzy wskakują do wozu i pędzą na akcję. Swoją drogą, ten wóz przeszedł już wiele i te widoczne gołym okiem doświadczenia życiowe tylko dodają mu uroku za to między innymi tak uwielbiam drewniane zabawki.

Zachęciłam Was do jakichś nowych zabaw? A może teraz Wy podpowiecie mi jakieś Wasze zabawy, które u Was się sprawdzają? Mam akurat pod ręką trochę kartonu, więc wszelkie pomysły na twórcze jej wykorzystanie będą mile widziane :)

Uprzedzając pytania, na zdjęciach pojawiły się:
myszka, narty, pirat-grzechotka i łódź piracka - Maileg
drewniany statek-nakładanka - Sebra
drewniany zestaw strażacki - Janod (bardzo polecam - Kuba dostał pod choinkę i nie przestaje się tym bawić)
duży drewniany wóz strażacki (który zrobił furorę na Instagramie) - John Lewis, kupiony kilka lat temu stacjonarnie w outlecie
dywan z ulicami - H&M Home (kupiony online, sprawdzajcie, bo co jakiś czas "rzucają" ;) Też polecam, bo wykorzystujemy go do wielu zabaw, z tym, że nie radzę prać go w pralce. Nasz trochę po tym stracił kolor, więc od tego czasu odświeżam go czyszcząc na mokro szczotką.)

8 komentarzy:

  1. Oh wszystko śliczne ale myszka - no myszka to skradła moje serce :D Nasz syn także obecnie przechodzi fazę strażacką i codziennie gasimy pożary. Na moje oko jest chyba o rok młodszy od Kuby ale też chciałabym mu kupić wóz strażacki z drewna - taki duży, czerwony, z drabiną i wyposażeniem. Urodziny w sierpniu więc czas zbierać kasę ;) Bardzo fajne pomysły na zabawę z młodymi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne to wszystko i bardzo kreatywne;))))
    http://kreatywniejemy.blogspot.com/2016/03/niebieski.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, doskonale Cię rozumiem! :D
    Heh, a ostatni punkt szczególnie się u nas sprawdza - mój synek każe nazywać siebie strażakiem Samem i czasem obraża się, gdy omyłkowo nazwę go jego własnym imieniem (a przecież ma strażacki kask na głowie, więc powinnam wiedzieć, roztargniona matka ;)).

    Ostatnio z kartonu synek z mężem montowali zbroję, miecze i tarcze... A potem walka ;)

    Właściwie niewiele potrzeba, by stworzyć kapitalną zabaw(k)ę - wystarczy wyobraźnia! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne pomysły :) mam w domu małego faceta, który staje się coraz bardziej kumaty, więc kradnę :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Morze na parapecie jest świetne! I stok narciarski też (uwierzysz, że ciągle mi mało śniegu? :-). Moja Ania też ostatnio odkryła parapety, i choć miejsca w pokoju jej nie brakuje, uwielbia stawać na krześle i budować zamki z lego właśnie na parapecie. Być może to zasługa widoku? Za oknem ma niewielki ogród i gigantyczne sosny, dopiero za nimi ruchliwą ulicę. Świetne pomysły, podoba mi się Twoje kreatywne podejście :-) My niedawno odnowiłyśmy starą szafkę, w której mieszka sobie Pan Jeż. Zapraszam do siebie - znajdziesz ten miniaturowy świat w ostatnim wpisie :-) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń