poniedziałek, 13 lutego 2017

Rodzinne walentynki i drobne DIY

Na ogół nie obchodzimy walentynek, a data 14. lutego kojarzy mi się bardziej z urodzinami mojej teściowej niż świętem zakochanych. Mam jednak bardzo miłe wspomnienia z tego dnia sprzed kilkunastu (i więcej) lat. I nie, wcale nie chodzi o jakieś tam walentynki w szkole (te wspomnienia są raczej żenujące), ale o walentynki... w domu.


Wydaje mi się, że to była głównie domena Taty, choć może i Mama miała w tym współudział. Zawsze 14 lutego dostawaliśmy jakieś drobne upominki czy kwiaty, siadaliśmy razem do stołu pełnego czekoladowych serc i świętowaliśmy ten dzień bardzo rodzinnie. Tradycja godna kontynuowania, prawda? Tak właśnie pomyślałam w tym roku i jak na prawdziwie rodzinne świętowanie, zaangażowałam w przygotowania obu moich chłopców.

Przy takich i innych okazjach (lub nawet bez okazji) kieruję się powiedzeniem "przez żołądek do serca". Dobre ciasto czy deser to jedna z najlepszych niespodzianek dla moich chłopaków (i tych małych i tego całkiem dużego), a jeśli zaglądacie tu od dłuższego czasu, to wiecie, że nie byłabym sobą, gdybym nie dorzuciła od siebie choćby symbolicznej dekoracji tematycznej. Razem z Kubą i Franiem zrobiliśmy więc serduszkowe "cake toppery" (Jaki to ma odpowiednik po polsku? "Piki"?) na ulubiony tort bezowy. Może czerwonych serduszek jakoś nie leży w naszej estetyce, więc postawiliśmy na kolory, subtelna kreskę i kreatywność. Chłopcy w całości odpowiadali za warstwę artystyczną, ja tu tylko wycinałam i przyklejałam wykałaczki. Fajnych sobie wychowuję pomocników, no nie?




P.S. Gwoli ścisłości - ja tu tylko wycinałam i przyklejałam do wykałaczek.

Mam też propozycję drugą, już dla trochę starszych pasjonatów drobnego DIY. Do tego potrzebujecie tylko kawałek drucika, dwustronną taśmę klejącą (najlepiej odcinać i przyklejać kawałkami wokół drutu) i skrawki kolorowych włóczek. 

Bez względu na to czy i jak obchodzicie walentynki, taką słodką niespodziankę możecie zrobić w każdej chwili, nawet bez pomocników. Brak okazji tez jest dobrą okazją.

P.S. Jestem wierna Moim Wypiekom i nasz ulubiony tort bezowy to ten kawowy, najlepiej z wiśniami lub innymi kwaśnymi owocami.

8 komentarzy:

  1. Kochana bardzo dobry pomysł:) natchnęłaś mnie i jutro własnie przygotuję coś dla moich chłopaków:) Może czekoladowe serca i pyszna kolacja:) Walentynki nie musza przecież kojarzyć się tylko z romantycznym wypadem we dwoje. Przecież równie dobrze można spędzić je rodzinnie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. To bardzo dobry powód, by połasować ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnych fajnych! :)
    ...Myślę, że każdy powód by spędzić czas z najbliższymi jest dobry.
    Bardzo bym chciała tak pozytywnie zapisać się we wspomnieniach dzieci....
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piki, pikery - chyba jakoś tak ;) Jak by ich nie nazwać w Waszym wydaniu są przeurocze :D

    OdpowiedzUsuń
  5. nasze walentynki to również wspólny dzień na słodko, chociaż przyznaję, z mniejszym nieco zaangażowaniem w dekoracje niż u was...

    OdpowiedzUsuń
  6. Pieknie razem wspolnie spedziliscie dzien :)) Cuudna dekoracja Wam wyszla :)) Pozdrawiam Was Cieplutko :))

    OdpowiedzUsuń