piątek, 14 lipca 2017

Czekałam prawie trzy lata, żeby Wam powiedzieć, że...


 ...budujemy dom!

Nigdy nie byłam żądna wielkich przygód, nie miałam zamiaru podbijać świata i robić spektakularnej kariery. Wyłączając okres wczesnoszkolny, kiedy oczywiście śniłam o tym, żeby zostać piosenkarką / tancerką / łyżwiarką (a kto nie chciał?!), marzenia mojego życia można właściwie streścić tak: być szczęśliwą, mieć męża, dzieci i dom z ogrodem. Kropka.

W tym roku skończę trzydzieści lat i wygląda na to, że będę mogła powiedzieć, że moje największe marzenia się spełniły. Wprawdzie do września nie przeprowadzimy się jeszcze do nowego domu, ale powinien już wtedy przynajmniej tam stać.

Ale od początku...




W tym roku minęły trzy lata odkąd zaczęliśmy poszukiwania naszego miejsca do życia, a mniej więcej cztery, od kiedy podjęliśmy decyzję o domu. Koncepcje były różne i zmieniały się z czasem, a decyzje były nieraz trudne, zważywszy choćby na to, że żadne z nas nie pochodzi z Krakowa ani jego okolic. Przeszliśmy dość długą drogę od pomysłu, żeby może najpierw kupić mieszkanie w Krakowie, przez propozycję budowania bliźniaka z siostrą Męża, po domy szkieletowe prefabrykowane, aż po dom na podkrakowskiej wsi. Cały proces począwszy od znalezienia działki i jej wydzielenia po otrzymanie pozwolenia na budowę trwał tak długo, że sama ciągle nie wierzę, że to się w końcu DZIEJE! Nie dziwcie się więc mojemu dotychczasowemu milczeniu na ten temat. Teraz, kiedy najnudniejszy i najdłuższy etap już za nami, mam zamiar wszystko tu nadrobić.

Nasza działka

 

Myślę, że jest... w sam raz. Marzyliśmy o działce ze starym sadem i poniekąd to marzenie się spełniło, bo... na działce faktycznie kiedyś był sad. Szkoda, że nie ma już po nim wielu śladów, zaledwie pojedyncze stare drzewa, kilka krzewów, krzaki malin i dużo poziomek. Ale cieszy mnie to niesamowicie! I to, że mamy już sporo wysokich drzew iglastych, w tym przepiękną, rozłożystą sosnę, pod którą postawimy sobie drewnianą ławkę. I to, że mamy krzew bzu, którego kwiatami już cieszyłam się w tym roku. I piękny widok na pola pełne rzepaku i chabrów, i las nieopodal...



Te poziomki sprawiły, że po raz pierwszy poczułam się prawdziwie związana z własną ziemią. Dużo krzaczków rosło dokładnie w miejscu wyznaczonym na dom, więc postanowiliśmy trochę z nich uratować i przesadzić w inne miejsce. Dłubiąc w ziemi przypomniały mi się od razu wszystkie te chwile, kiedy rodzice zaganiali mnie do pracy w ogrodzie. Teraz chyba po raz pierwszy poczułam za to wdzięczność, bo dzięki tym doświadczeniom wiem, z czym wiąże się posiadanie własnego ogrodu. Nie wiem czy to efekt nowości czy już po prostu starość, ale ta sobota z poziomkami na działce autentycznie sprawiła mi frajdę.



Nasze miejsce

 

... to wieś niedaleko Krakowa z polami pełnymi chabrów i kwitnącego rzepaku, polnymi ścieżkami, lasami, pagórkami, skałkami i... odrobiną cywilizacji. Samo miejsce jest dla nas nowe, ale mieszkanie na wsi to całe moje wczesne dzieciństwo, które do dziś wspominam z rozrzewnieniem. Dawniej myślałam, że nie będę w stanie mieszkać w dużym mieście. Czas pokazał, że i do tego można się całkiem nieźle przyzwyczaić, zwłaszcza, kiedy mieszka się w tak przyjaznej okolicy, jak my teraz. Dobrze nam tu, ale ciągle myślę o tym, jak by to było pięknie móc po prostu wyjść boso na trawę z filiżanką kawy w ręce, długie wyprawy na plac zabaw zamienić na swobodny czas z chłopcami we własnym ogrodzie, a rodzinne przyjęcia urządzać na dużym tarasie zamiast w malutkim salonie. Tak, to tylko jedna, ta bardziej wyidealizowana strona mieszkania na wsi i mimo wielu niewiadomych jestem dość spokojna i niemal pewna, że dobrze się tam odnajdziemy.




Nasz dom


... nie będzie duży ani bardzo mały, bo będzie miał łącznie ok. 130 m powierzchni użytkowej na parterze i poddaszu; salon z kuchnią, pięć pokoi, dwie łazienki, garaż i bonusy w postaci spiżarni, kotłowni i pralni (mieszkający na małej przestrzeni potrafią później docenić takie rzeczy). Ma być przede wszystkim dla nas, ma okazyjnie pomieścić całą naszą dużą rodzinę i przyjąć wszystkich przyjaciół, jacy tylko będą nas chcieli w nim odwiedzać.



Nasza budowa

 

 ... ruszyła całkiem niedawno, bo w drugiej połowie czerwca. Aktualnie mamy już wjazd i fundamenty, a ściany właśnie powstają. Mamy też już pierwsze większe nerwy za sobą, sporo tematów do przemyślenia i wiele wieczorów poświęconych wyłącznie na to. Ciągle jestem zielona w tych kwestiach i nawet nie mam zamiaru udawać, że się na tym znam. Doszło u nas po prostu do naturalnego podziału ról: mój Mąż zajmuje się sprawami związanymi z budową, ja - z urządzaniem. W tym temacie będę miała Wam na pewno jeszcze wiele do powiedzenia i pokazania - w końcu swoją wymarzoną kuchnię urządzam w myślach już od sześciu lat...

 

Zawsze niełatwo mi pisać o takich osobistych sprawach, a tak właśnie traktuję temat budowy naszego domu. Ale cieszę się, naprawdę się cieszę, że w końcu zebrałam się w sobie i spróbowałam Wam o tym trochę opowiedzieć. Może ktoś z Was też jest w trakcie budowy lub ma to już za sobą? Nie ukrywam, liczę na Wasze wsparcie - będzie nam na pewno raźniej!

Tak więc dzieje się dużo i mam zamiar dużo Wam pisać o naszych planach, pomysłach i być może postępach (choć to pewnie raczej w zbiorczych postach, a na bieżąco na Instagramie).

Ścian jeszcze może i nie ma, ale ja już to wszystko w środku widzę... :)

30 komentarzy:

  1. Aga bardzo Ci gratuluję i zazdroszczę ale wiesz tak pozytywnie. Nie ma to jak dom i jeszcze na wsi :) szalej z kolorami i wiem że napewno będzie cudnie a kiedyś się wpraszam na kawę ;)
    Aneta ( panikrolik) 😘

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Szaleństwo będzie na pewno - rozmyślam ostatnio na przykład o tym, w jakich kolorach zrobić sobie drzwi ;) Czuj się zaproszona!

      Usuń
  2. Gratuluję ! Piękna wiadomość. Sama marzę o swoim domku, może teraz mi się uda :) . Wracam do Polski po 6 latach życia we Włoszech :).
    Piękne okolice, sama wychowałam się na wsi i nie widzę siebie w wielkim mieście . Troszkę ci zazdroszczę , ale nie ma w tym nic złego ;).
    Będę z miłą chęcią oglądała wasze postępy w budowie , a później w urządzaniu waszego gniazdka :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ja teraz trzymam kciuki za spełnienie Twoich marzeń! Uściski!

      Usuń
  3. Niedawno odkryłam Pani blog, szukając wzoru na dywan ze sznurka do pokoju mojego rocznego Synka. A pokój jest właśnie w budowie :) też na wsi pod Krakowem i też na poszukiwania godnego miejsa poświęciliśmy około 3 lat. Budowa ruszyła w kwietniu i wczoraj ekipa skonczyła stan surowy otwarty. Jest szał radości:) :) pewnie jak wszędzie nie obyło się bez problemów (zbyt nisko osadzony dom, zima w środku wiosny, zatopione fundamenty, widzimisie budowlańców) i dylematów (jaka dachówka, jakie okna i moj faworyt - jak wykończymy kominy), ale warto!Życzę powodzenia w budowie i pozdrawiam serdecznie :) Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Aniu! Cieszę się, że to napisałaś - zawsze fajnie czuć wsparcie kogoś, kto zna realia i boryka się z podobnymi rzeczami (u nas np. na odwrót - poziom zero budynku wyszedł dużo wyżej niż się spodziewaliśmy i trochę to przeżywaliśmy, ale wynagrodzimy to sobie jakimś fajnym tarasem z dużymi schodami :) Dzięki za wsparcie, trzymam za Was kciuki!

      Usuń
  4. Cieszę się z Wami całym sercem. Ja wychowałam się w domu z kawałkiem sadu i małą altanką i wiem, co to znaczy. Tu w Warszawie jeszcze nie stać mnie na dom, ale może kiedyś kupimy mieszkanie z dużym balkonem ;) Powodzenia z budową!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Życzę Ci spełnienia Twoich marzeń! Ja długo nie wierzyłam, że to realne, ale jak widać marzenia się spełniają :)

      Usuń
  5. Gratulacje! Myślę, że wspaniała decyzja. Miejsce wygląda fantastycznie. My też myślimy o przeprowadzce na wieś. Marzymy o tym, że z salonu wyjdziemy wprost do ogrodu, tak jak piszesz, boso i z kawą. Wiadomo, dom i ogród to mnóstwo obowiązków, ale naprawdę jest inaczej, kiedy robi się dla siebie. Życzę powodzenia i mocno trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci bardzo :* Tak, pracy będzie mnóstwo (jestem tego w pełni świadoma po latach mieszkania w domu rodzinnym z bardzo dużym ogrodem), ale autentycznie mnie to cieszy :) Grunt to chyba to wiedzieć i mieć dobre nastawienie. Trzymam kciuki za Wasze decyzje!

      Usuń
  6. Wspaniale! Gratuluję i życzę wiele radości, cierpliwości i spokoju na czas budowy. To naprawdę ogromne wyzwanie, które potrafi dać solidnie w kość, ale też masę radości. Życzę też jeszcze wielu marzeń na przyszłość :)

    P.S. Taka moja uwaga, proszę uważać wpuszczając dzieci do wykopu. Taka nawet niewielka ściana wykopu może się nagle zarwać i przysypać dziecko setkami kg ziemi. Piszę bo ja już niemłoda jestem i na takie widoki mi się czerwona lampka w głowie zaświeca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo za te życzenia! A marzenia się nie kończą i nie skończą :)
      Dziękuję też za uwagę i czujność, przyznam, że nie przyszło mi to do głowy. Fundamenty już na szczęście za nami i takich wielkich wykopów raczej nie planujemy.

      Usuń
  7. Ale super, gratulacje! :) Marzenia same się nie spełniają, marzenia się spełnia. I to piękne, że właśnie spełniacie kolejne z Waszych! Ściskam, Kaś.

    OdpowiedzUsuń
  8. gratuluję. podziwiam waszą odwagę, i trzymam kciuki za sprawną budowę.
    to będzie piękne miejsce!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się czasem podziwiam i jednocześnie nie mogę uwierzyć, że się na to porywamy ;) Dziękuję Ci bardzo!

      Usuń
  9. Bardzo gratuluję ! Pięknie, kiedy marzenia się spełniają... Czytam bloga od lat, podglądam na instagramie i mocno kibicuję w temacie domu. To ogromne wyzwanie, więc i radość z pokonywania kolejnych etapów większa :) Powodzenia!! :)
    Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, od lat! Jak to brzmi! :) Bardzo się cieszę, że jesteś ze mną już tak długo, dziękuję, że napisałaś :)

      Usuń
  10. Gratuluję! Będzie pięknie :)) Już czekam na posty z urządzaniem wnętrz, a tu bedzie duże pole do popisu :)
    Taka radość bije z tego posta, że aż sama się cieszę tym Waszym szczęściem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że miałaś taki odbiór posta, bo jakoś miałam wrażenie, że nie potrafię tak go napisać, żeby wyrazić całą swoją radość z tego co się dzieje :)
      Będzie pole do popisu, zwłaszcza po 6 latach mieszkania w wynajmowanym mieszkaniu, gdzie nie mogłam zrobić wszystkiego co bym chciała ;)

      Usuń
  11. Ta historia o poziomkach - jakie to piękne! Och, cudnie... <3 Jestem z Wami całym sercem i trzymam kciuki!
    A Kraków jest niedaleko Katowic, więc od razu wykwitł mi na twarzy uśmiech, że tak w sumie niedaleko do siebie mamy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Martuś! No niedaleko, jak będziesz w okolicy to koniecznie dawaj znać :)

      Usuń
  12. Gratuluję :) to niesamowite uczucie, kiedy marzenia się spełniają... :) powodzenia i wspieram duchowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Ogromnie mnie cieszy takie wsparcie!

      Usuń
  13. Gratuluję!! Dużo pracy przed Wami :) Ja jestem na etapie marzeń o własnym domu z ogródkiem. Trzymam za Was kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo, sama jeszcze nie ogarniam jak bardzo dużo ;) Dziękuję i życzę Ci spełnienia i Twoich marzeń!

      Usuń
  14. Wybraliście piękne miejsce do realizacji Waszego marzenia o domu. Na pewno będzie niezwykły. Pracy/decyzji będzie sporo, ale każdy postęp rekompensuje stresy i włożony wysiłek. U nas decyzja zapadła szybko, niestety później urzędnicy wstrzymali nam budowę, ale po roku od pierwszej wizyty u architekta mamy domek w stanie surowym zamkniętym, w którym każdego dnia coś się zmienia.
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  15. Już nie mogę się doczekać kolejnych inspirujących wpisów w temacie domu :) Jestem stałą czytelniczką i uwielbiam Pani estetykę wnętrz, dekorowania przyjęć (czerpię garściami szczególnie odkąd sama zostałam mamą), a teraz jeszcze temat budowy domu o którym sami z mężem po cichu marzymy :) Może podzieli się Pani linkiem do projektu domu (jeśli jest jednym z gotowych oczywiście)? Przeszukując wiele stron nie trafiłam jeszcze na taki który odpowiadałby nam na 100%.

    OdpowiedzUsuń
  16. Cieszę się. A my mamy działkę, ale wyremontowlaiśmy dom po babci. Coraz częściej jendak marzę o nowym.....

    OdpowiedzUsuń
  17. Wspaniała wiadomość, ciesze sie z Wami i podziwiam ze Ty juz oczyma wyobrazni to widzisz:) ny sie rozbiliśmy o decyzje odmowna co do kredytu wiec tym bardziej Wam kibicuje !!!

    OdpowiedzUsuń