wtorek, 25 lipca 2017

Jak zrobić piknik na urodziny dziecka

Moje zamiłowanie do organizowania przyjęć, duża rodzina i małe mieszkanie inspirują (żeby nie powiedzieć zmuszają) do kreatywnego podejścia do tematu rodzinnych imprez. Jak się domyślacie, nie tak łatwo zmieścić dwadzieścia kilka osób w niespełna 50-metrowym mieszkaniu, znaleźć każdemu miejsce siedzące, nakarmić i wymyślić sposób na ujście energii, która buzuje w gromadce dzieci. Rozwiązanie? Urodzinowy piknik!
Przy okazji różnych okazji do spotkań rodzinnych przerabialiśmy już między innymi takie scenariusze imprezowe: urodziny w wersji wyjazdowej, obiad w restauracji i deser w domu (np. na chrzcinach Franka), urodzinowy tort w domu i puszczanie latawców na łące (roczek Franka). Bardzo lubimy zapraszać gości do naszego domu, siedzieć razem przy stole czy bawić się z dziećmi, ale staramy się wpleść w te spotkania choć trochę ruchu i po prostu na chwilę zmienić otoczenie i wyjść z domu, choćby na spacer. Ostatnio poszliśmy o krok dalej - drugie urodziny Franka miały miejsce głównie w plenerze, gdzie zorganizowaliśmy najprawdziwszy urodzinowy piknik. Mam zamiar Was dzisiaj zarazić tym pomysłem na świętowanie i podzielić się kilkoma sprawdzonymi sposobami na przygotowanie przyjęcia w takiej formie.

Urodzinowe przyjęcie - czas: start

 

Całe przyjęcie rozpoczęło się w naszym mieszkaniu i to tu zaprosiliśmy gości najpierw. Takie rozwiązanie było dla nas wygodne z kilku powodów, jednym z nich był urodzinowy tort. Okazuje się, że obecnie dla moich chłopców synonimem urodzin jest tort bezowy i żaden inny nie wchodzi w grę. Trochę obawiałam się transportu takiego tortu w plener, a w domu tego problemu nie ma. Dodatkowo goście mogli spokojnie stopniowo dojeżdżać, wypić kawę, ja mogłam wyżyć się dekoratorsko (no znacie mnie przecież), a kiedy już nasz świeżo upieczony dwulatek zdmuchnął świeczki i po torcie nie było śladu, udaliśmy się na piknik.




Motyw przewodni urodzin

 

 Z jednej strony lubię przyjęcia tematyczne, szczególnie dla dzieci, ale raczej podchodzę do nich dość swobodnie i nie uważam, że każde urodziny muszą mieć jakiś ustalony motyw przewodni. W przypadku Frania nie było najmniejszych wątpliwości co nim będzie. Nasz synek jest bowiem największym miłośnikiem misiów i wszelakich niedźwiedzi, jakiego tylko znam (dla przykładu: kiedy w sklepie zobaczył koszulkę z misiem, kazał ją sobie zdjąć z wieszaka i przytulał przez dobre 15 minut). "Misiowe urodziny" brzmią jednak strasznie infantylnie i z takim motywem bardzo łatwo jest przegiąć, dlatego ilość dekoracji tematycznych ograniczyłam do minimum. Na stole, a później na pikniku pojawiły się serwetki i papierowe talerzyki w kształcie głowy misia (upatrzyłam je już kilka miesięcy wcześniej i spodobały mi się tak bardzo, że nie było mowy o zmianie koncepcji), a ciasteczka-misie, które upiekliśmy wspólnie, posłużyły do dekoracji tortu i ciasta. To tak naprawdę niewiele, ale radość Frania na widok tego wszystkiego była nie do opisania!









Jak zorganizować piknik - wybór miejsca


Zanim wyruszycie na piknik w dniu urodzin, wcześniej koniecznie zróbcie rekonesans w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca. I koniecznie zróbcie to na krótko przed samym piknikiem, serio. Mieliśmy wymyślone miejsce idealne i nawet nie szukaliśmy innego, ale na szczęście przyszło mi do głowy, żeby na kilka dni przed urodzinami przejść się tam na spacer. Wyobraźcie więc sobie jakie myśli przelatywały mi przez głowę, kiedy zamiast dużej łąki zobaczyłam wielkie zaorane pole z gołą ziemią zamiast trawy. Najpierw byłam zbulwersowana, że ktoś śmiał to zrobić z NASZĄ łąką, a po chwili zobaczyłam kartkę na drzewie obwieszczającą, że dosłownie dwa dni wcześniej likwidowano tam stanowisko barszczu Sosnowskiego... Na kilka dni zostaliśmy więc bez koncepcji na piknik, ale po kilku dniach spacerów w poszukiwaniu odpowiedniej miejscówki okazało się, że nawet w pobliskim parku da się znaleźć trochę bardziej ustronne miejsce, które de facto okazało się jeszcze lepsze od tego, które było w pierwotnym planie. Jako wskazówkę co do wyboru miejsca dodam, że warto, żeby można tam było łatwo dojechać samochodem. Ale o tym zaraz...

 

Co i jak wziąć na piknik


Jeśli planujecie duży piknik z większą ilością jedzenia, polecam oprócz kocy piknikowych skołować na tą okazję kilka drewnianych skrzynek. Po pierwsze - będą służyły jako stabilne stoliki na jedzenie (a na kocach będzie więcej miejsca do siedzenia czy leżenia), po drugie - zapakujecie do nich całe "wyposażenie" pikniku i łatwo przewieziecie samochodem.

Przebieg naszego przyjęcia urodzinowego wyglądał tak: po zebraniu się w domu i zjedzeniu tortu zapakowaliśmy przygotowane wcześniej skrzynki i kosze z jedzeniem itp. do samochodu i w dwie osoby pojechaliśmy na upatrzone wcześniej miejsce rozłożyć cały piknik. Nasi goście (razem z moim Mężem wtajemniczonym co do lokalizacji pikniku) wyruszyli spacerem w umówione miejsce, co dało mi czas na przygotowanie pikniku, rozwieszenie girlandy między drzewami i zrobienie dosłownie kilku zdjęć dla Was.



Jeśli zastanawiacie się co może przydać się na pikniku, podzielę się z Wami poszczególnymi elementami naszego przyjęcia w plenerze.

Na piknik warto wziąć:
  • drewniane skrzynki, druciane koszyki do przenoszenia i przechowywania
  • koce piknikowe z izolacją
  • naczynia  jednorazowe: papierowe talerzyki-misie, talerzyki z liści palmy (bardzo polecam - estetyczna eko alternatywa dla papierowych tacek czy plastikowych jednorazówek), drewniane widelce i łyżeczki
  • szklany słój z kranikiem (przewożony z napojem już w środku)
  • kubki z melaminy, szklanki z grubego szkła
  • emaliowane tacki i pojemniki na ciasta i ciasteczka
  • melaminowe miski z pokrywką na sałatki
  • serwetki
  • papierowe słomki (dobrze przykleić do nich jakieś chorągiewki z taśmy washi i podpisać imionami gości, żeby kubki się nie myliły)
  • girlanda z materiałowych trójkątów
  • sprzęt do gier i zabaw np. piłki, rowerki, rakietki do badmintona, frisbee itd.
To jest już taki nasz niemal niezbędnik piknikowo-wyjazdowy, który mieliśmy okazję wypróbować już kilka razy od  majowych urodzin Frania. Sprawdza się i na spotkaniu ze znajomymi na działce i podczas pierwszego śniadania, które zjedliśmy w niedzielę w naszym nowym domu (wiecie, tym domu, co to dopiero ma ściany na parterze i strop).




Nie jestem chyba w stanie wymienić teraz wszystkich zalet i uroków piknikowych urodzin, ale wierzcie mi - jest ich dużo. Najlepszym sposobem na przekonanie się o tym jest spróbowanie samemu - może i Wy złapiecie piknikowego bakcyla? U nas na horyzoncie już kolejne urodziny i tak się zastanawiam... piknik w parku czy na działce?


Uściski!
Gu

P.S. Oczywiście chętnie poczytam o Waszych zwyczajach i rozwiązaniach jeśli chodzi o organizowanie rodzinnych przyjęć. Zdarza Wam się je organizować w plenerze lub w jakiś nietypowy sposób?

Na zdjęciach zobaczycie m.in.:
krzesełka dziecięce-patyczaki - IKEA Agam (to w kolorze brzozy to dawna wersja tego krzesełka z OLX i jest dużo bardziej solidna niż nowa biała wersja)
papierowe kule (karbowane) - Meri Meri (ze sklepu Pan Talerzyk)
kolorowe talerze, patera, miętowa taca - Ib Laursen
papierowe serwetki i talerzyki-misie - Meri Meri (ze sklepu Pan Talerzyk)
turkusowe szklanki - IKEA
wazoniki - vintage
drewniane podkładki - DIY mojego szwagra
kubki i miski z melaminy, miętowe naczynie - Rice
słój z kranem - Kilner

16 komentarzy:

  1. Cudowne przyjęcie i do tego bardzo w moim klimacie :)
    Torty bezowe i u nas są obowiązkowe ;)
    Przyjęcie w plenerze, w ogrodzie to najlepszy pomysł na zorganizowanie urodzin dla dziecka.
    Jak tylko pogoda pozwala starszemu synkowi zawsze robimy przyjęcie w ogrodzie. Młodszy jest grudniowy więc jest trudniej ;)
    Mam nadzieję, że za rok zorganizujemy urodziny już u nas :)
    A wy zróbcie kolejne na swojej działce !!! śniadanie się udało to i urodziny będą cudne :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne przyjęcie, a spojrzenie dumnego dwulatka wymiata! :)
    U nas też urodziny zwykle w plenerze, choć w tym miesiącu ta tradycja została złamana i zrobiliśmy urodziny w Akademii Rozwoju - relacja tutaj: http://livingasatisfiedlife.blogspot.com/2017/07/5-lat.html
    Rok wcześniej zorganizowaliśmy Leonowi 4-te urodziny u babci i dziadka w ogrodzie - temat KRAINA LODU (DLA CHŁOPAKA!) :) - relacja tu http://livingasatisfiedlife.blogspot.com/2016/07/przyjecie-urodzinowe-fana-nie-mylic-z.html a jeszcze wcześniej w tematyce Myszki Mickey - relacja tutaj: http://livingasatisfiedlife.blogspot.com/2015/07/myszka-miki-na-urodzinach-3-latka.html
    Rok temu też roczek naszej Lei również w ogrodzie - relacja tu: http://livingasatisfiedlife.blogspot.com/2016/07/roczniakowe-garden-party.html
    I tak się bujamy w tych urodzinowych klimatach zwykle na powietrzu:) Bezę uwielbiam, ale do tej pory nie podjęłam się zrobienia, choć w ubiegły weekend byliśmy na innym przyjęciu i podpowiedziano mi, by zamówić spody bezowe w lokalnej cukierni, a tylko masę i owoce zrobić samemu. Chyba podejmę wyzwanie... w przyszłym tygodniu moje urodziny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak cudnie! :D
    Muszę wreszcie i ja wypróbować ten pomysł! Chciałam przy okazji swoich 25. urodzin - piknik w parku a la herbatka u Kapelusznika z Alicji w Krainie Czarów, ale koniec końców nie wyszło. Cóż - może jeszcze się uda? ;)

    Pięknie to u Ciebie wyszło!
    A jaki wisior masz genialny! :D
    BTW, te misiowe talerzyki i serwetki też zwróciły moją uwagę!

    OdpowiedzUsuń
  4. I to jest piękne w urodzinach, gdy w kalendarzu słoneczne dni. Nasz jest urodzony zimą i zawsze mamy zgryz w trakcie przygotowań do imprezy , która kończy się w domu, chociaż raz w planach był już kulig.... (może w końcu w tym roku uda się).

    OdpowiedzUsuń
  5. MałgorzataBendik25 lipca 2017 18:45

    Ale mega pomysłowo- jak zwykle!
    Szczególnie spodobał mi się tort bezowy :)
    Wszystko trafia idealnie w moją estetykę, te pastelowe kolory...

    OdpowiedzUsuń
  6. bardzo fajny pomysł :) co prawda urodziny Małego Człowieka w zimie, ale na piknik w sumie każda okazja jest dobra ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Urodziny Y robię tylkobw plenerze 😉 dlatego popieram pomysł 😁 ps. Misiowy motyw bardzo fajnie wykorzystany

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajny pomysł, a wykonanie pierwsza klasa!

    PS. Patrząc na tort wcale się Twoim chłopcom nie dziwimy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Perfect timing!!! ;) za 3 tygodnie mój syn kończy roczek i po głowie mi chodzi piknik w parku. Na stoły mam już przygotowane palety, są koniki na biegunach i hamak, myślałam też o girlandzie rozwieszonej między drzewami i cotton ballsach, ale te ostatnie chyba nie mają racji bytu bo będzie za jasno ;) Jakie to szczęście że syn sierpniowy, bo ja całe życie marzyłam o takich urodzinach ale niestety, w grudniu to mogę sobie co najwyżej bałwana ulepić, a i to nie zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepięknie! Mam tyle myśli, że nie wiem od czego zacząć. Fantastycznie to wszystko zorganizowaliście. Mi marzyły się urodziny w ogrodzie, mamy dużą, zamkniętą, przeszkloną altanę i już widziałam te wiszące girlandy, kule, wszystko. Niestety końcówka kwietnia okazała się tak zimna, że schowaliśmy się w domu. Ja i M. obchodzimy urodziny jesienią i zimą, a nasz drugi synek urodzi się w grudniu lub styczniu. I tak oto nici z pikników urodzinowych. Na szczęście można świętować bez okazji i tak niejednokrotnie czyniliśmy. Kosze piknikowe, koce, kolorowe słomki i inne bajery towarzyszły nam podczas weekendowych wypraw nad morze. Teraz myślę o przyjęciu niespodziance dla mojej przyjaciółki - w formie pikniku z jakąś dłuższą posiadówką. Po raz kolejny dziękuję za ogrom inspiracji :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uroczo, kolorowo,dzieci mialy na pewno udana zabawe :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ekstra!!! My w dzieciństwie letnie urodziny zawsze na dworze świętowaliśmy, co prawda na podwórku przy wielkim drewnianym stole ale wspomnienia super!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Chciałabym się zapytać skąd są te talerze z falbanką kolorowe na stole. Pod nazwą rice nie mogę ich znaleźć:(??

    OdpowiedzUsuń