czwartek, 9 czerwca 2016

Latawce i pierwsze urodziny (prawie) na łące

Jeśli jesteście tu ze mną trochę dłużej, to wiecie już mniej więcej na punkcie czego mam hopla. Do tej kategorii można zaliczyć na pewno pokoje dziecięce i wszelkie dekoracje do nich (szczególnie szydełkowe te zresztą robię sama i sprzedaję w swoim sklepie pod marką Gu), wszelkie projekty "zrób to sam", kolory, przeróżne pastelowe naczynia i urządzanie rodzinnych przyjęć z odpowiednią oprawą wizualną. W dzisiejszym poście będzie to wszystko. 100% Gu w Gu i przyjęcie imieninowo-urodzinowo-imieninowe w moim wykonaniu.

Okazja nie byle jaka pierwsze urodziny mojego Franka wypadły blisko imienin Kuby i kuzynki chłopców Zosi. A że nasza rodzina rośnie w siłę (i nowych członków rodu), zaczyna nam już brakować wolnych weekendów na świętowanie wszystkich okazji. Stąd właśnie ta wielka kumulacja trzy torty, trzy razy więcej śmiechu, prezentów i zabawy.
Jeśli zaś o zabawę chodzi, nie pytajcie mnie proszę jak mi się w ogóle chciało bawić w całe to dekorowanie. Chciało i to bardzo, bo to uwielbiam! I chyba nie tylko ja, bo kiedy Kuba otworzył drzwi pierwszym gościom, zaprowadził ich za rękę do stołu i powiedział: "Zosiu, popatrz jak tu jest pięknie!"

 






































Prawda, że było prawie jak na łące? To bardzo bliskie mi klimaty, bo sama czuję się jakbym się wychowała na łące. Latawce chodziły mi po głowie już od dawna. Najpierw zaczęłam robić te szydełkowe (I przyznaję pracowałam nad nimi dobre kilka miesięcy w tych mitycznych "wolnych chwilach". Jestem z nich ogromnie dumna i na pewno poświęcę im jeszcze osobny post.). Ten pomysł pociągnął za sobą kolejne i ani się obejrzałam, a razem z moim dzielnym pomocnikiem Kubą zbieraliśmy w lesie patyki i malowaliśmy akwarelami nasze latawce. Ten dwukolorowy po prawej stronie jest pomalowany właśnie przez mojego niespełna czterolatka. O tych dekoracjach też jeszcze będzie mowa. Bo to nie tylko fajny akcent na jedną imprezę, ale ciekawa dekoracja do pokoju dziecięcego (Zresztą nie tylko dziecięcego piszę to właśnie sprzed biurka, nad którym od kilku tygodni wiszą rzeczone latawce i zdobią moją pracownię.)

Latawce to o tyle wdzięczny motyw przewodni przyjęcia urodzinowego, że można go potraktować bardzo dosłownie...
P.S. A z tą łąką w tytule to też nie chodziło tylko o polne kwiatki w wazonach





Pozdrawiam Was ciepło spod moich latawców na ścianie. Kto da się namówić na weekend na łące?

Na zdjęciach wystąpili m.in.:
szydełkowe latawce - Gu (wkrótce w sklepie)
latawce z patyków - Gu i Kuba
dekoracje tortów - Gu
pastelowe kubki i sztućce z melaminy - Rice
słój z kranikiem - Kilner
pastelowe talerze z ceramiki, turkusowa patera, wazoniki origami - Ib Laursen
małe pastelowe patery - Miss Etoile
talerzyk-chmurka - Bloomingville
pastelowy baner literowy - Little Lovely Company

27 komentarzy:

  1. PRZEPIĘKNIE! Twój syn miał rację :D

    A szydełkowe latawce są po prostu bajeczne <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ta jego reakcja to dla mnie potwierdzenie, że wychowanie w estetyce naprawdę działa

      Usuń
  2. Cudnie!!! Wszystko tak pięknie dobrane!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudownie...wszystko pięknie i takie dopracowane...mnóstwo pracy i wysiłku ale efekt spektakularny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnóstwo, to prawda, ale gdybym tego nie uwielbiała, to na pewno bym tego nie robiła :)

      Usuń
  4. Jak zwykle prześlicznie, wszystko idealnie pasuje :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się podoba! GU ma dobry Gust:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sto lat dla szkraba :) Pięknie tu u WAS . Tak kolorowo , wesoło , wiosennie , letnie :) Cudowne miejsce stworzyliście :)Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. WOW! Wszystko cudne, każdy element!Jak chłopaki podrosną, to wróżę Ci przyszłość w branży imprezowej ;) Mi się bardzo podoba takie połączenie motywu dekoracyjnego z wspólnymi przygotowaniami i atrakcjami na przyjęciu. Kuba na pewno zapamięta i przekaże kiedyś Frankowi jak świętowaliście. Zuza po obejrzeniu zdjęć już chce puszczać latawce i robić latawce i iść po biszkopty ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorąc pod uwagę jak cała rodzina się rozrasta, to miałabym etat robiąc tylko imprezy dla najbliższych ;) Musicie wpaść i pójdziemy puszczać latawce razem

      Usuń
  8. Tilly &amp; Me9 czerwca 2016 10:46

    Wszystko piękne,kolory,kwiatki i te latawce cudowne.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak cudnie u Ciebie, nie mogę się napatrzeć!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudny pomysł z tymi latawcami! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Sto lat dla całej ferajny :) Latawce świetne !!! ostatnio zrobiłam podobne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gu, mowę mi odjęło, było przepięknie, kreatywnie, niesamowicie!

    OdpowiedzUsuń
  13. jesteś czarodziejką. cudowny klimat. jestem zachwycona.
    najlepsze życzenia proszę przekazać od wirtualnej przyszywanej ciotki, hihihi

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepięknie! Przez te kwiaty i latawce można poczuć się jak na prawdziwej łące :) No i te kolorki...♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniale, magicznie. Piękne kolory, a jakie ciasta ....mniam , mniam . Już widze ten uśmiech na buziach dzieciaków. Cudownie to przygotowałaś!

    OdpowiedzUsuń
  16. Pięknie to wszystko wygląda!! I chciałabym zapytać o te 'girlandy' imienne? Wydawało mi się że już o nie pytałam pod którymś postem ale nie mogłam znaleźć.. widziałam je już na IG ale że nie posiadam konta to pytam na blogu :) jak te literki są połączone? Na pinezkę? Sama pani je robiła?? Przeogromnie mi się podobają!! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz, że dopiero odpisuję. Już piszę co i jak: to jest baner marki A little lovely company, ja dorobiłam sobie tylko kilka literek, bo wychodziło mi zbyt różowo z tych gotowych. Każda literka ma dziurki i łączy się je razem takimi metalowymi klipsami z dwoma końcówkami. Pewnie można samemu zrobić z grubszego papieru i jakoś spróbować łączyć pinezkami czy szpilkami.

      Usuń
  17. Coś pięknego, istna bajka! :-) Wcale Ci się nie dziwię, że Ci się chciało - też uwielbiam tak dekorować, tworzyć, czarować. I widzę, że dzieciaki to doceniają, moja Anka jest wrażliwa na piękno, potrafi docenić detale, choć oczywiście plastik fantastik też darzy uczuciem :-) Czekam na wpisy poświęcone latawcom :-) Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  18. Chyba bym się popłakała ze szczęścia gdybym usłyszała z ust mojego dziecka to co Kuba powiedział do Zosi :..D To chyba był dla Ciebie najlepszy komplement i prezent za pracę, którą włożyłaś w przygotowanie tej bajkowej dekoracji :))) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak :) I wzrusz na maksa :)

      Usuń
    2. Dokładnie tak :) I wzrusz na maksa :)

      Usuń
  19. Super to wygląda, naprawdę! :D Jak to wcześniej napisano, istna bajka :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Choć dni coraz krótsze, sezon wciąż trwa.

    OdpowiedzUsuń