piątek, 6 grudnia 2013

Spóźniony świecznik adwentowy

Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że w ostatni weekend nie było nas w domu i pierwszej świecy w pierwszą niedzielę adwentu i tak nie mogliśmy zapalić. Wiem, kiepskie wytłumaczenie. Ale ważne, że nadrobiłam zaległości i już mamy nasz tegoroczny świecznik adwentowy. Jak widać, jest bardzo prosty i zrobienie go zajęło jakieś 2 minuty. Widywałam tu i tam pomysły z wykorzystaniem różnych kubków, kubeczków do roli świeczników. U nas jedyną opcją były te małe kubeczki na grzańca (swoją drogą to mój wymarzony mikołajowy prezent z zeszłego roku). Świece z Ikei pasowały idealnie, więc nawet nie trzeba było dodawać żadnego wypełnienia. Do tego miętowa taca, gałązki modrzewiu i jest!



PS. Odwiedził nas Mikołaj i przyniósł mi coś cudownie miętowego :) W kuchni coraz więcej tego koloru, kiedyś Wam pokażę.

7 komentarzy:

  1. jakie słodki adwentowy stroik :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki cudny adwentowy świecznik! Przy okazji bardzo dziękuję za miłego maila i życzę Ci spokojnego wieczoru :).
    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny świecznik, prosty i surowy a zarazem taki ciepły ! Musi rewelacyjnie wyglądać zapalony <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny pomysł,jak można wykorzystać to,co się ma pod ręką ,prosto ale efektownie :) Super!

    OdpowiedzUsuń
  5. śliczny ten Twój świecznik:)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki oryginalny pomysł. Szkoda, że wcześniej tu nie zajrzałam, jest tak pięknie!
    Pozdrawiam

    http://myhomeandmylove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń