środa, 24 lipca 2013

Kot na aukcji dla Szymonka

Kochani, dzisiaj coś krótkiego, ale bardzo ważnego. Szymek ma prawie 2 latka i guza na siatkówce. Pilnie potrzebuje pieniędzy na kolejną dawkę chemii, dzięki której da się uratować jego oko. Na tej stronie przeczytacie o wszystkim ze szczegółami, znajdziecie też numer konta fundacji, na które można dokonywać wpłat, a także informacje na temat aukcji charytatywnych, w które cały czas włączają się blogerki i nie tylko. Ja też ze swojej strony chciałam pomóc i zrobiłam na aukcję "mojego" kota-poduszkę. Kot ma wymiary ok. 30cm x 37 cm, jest uszyty ze swetra, może służyć za poduszkę. Jest bardzo miły, nie drapie i nie miauczy po nocach.


Aukcja będzie miała miejsce tutaj, w komentarzach. Anonimowych użytkowników proszę o podpisanie się imieniem/nickiem i podanie maila. 

Aukcja trwa do niedzieli 28. lipca do godziny 23.59. Cena wywoławcza to 30 zł, wysyłka gratis. 

Jeśli macie bloga, pomóżcie zamieszczając powyższe zdjęcie z linkiem do tego posta. Dla posiadaczy facebooka: na facebooku Gu jest post o aukcji, wystarczy tylko udostępnić. To nic nie kosztuje, zajmuje ledwie chwilkę, a bardzo pomoże. Gorąco zachęcam do licytacji i pomocy Szymonkowi.

piątek, 19 lipca 2013

Pastele w salonie

Przez ostatnie dwa miesiące w naszym salonie rządziły pastele ożywione jasną zielenią. A inspiracją do takiej kolorystyki były... zasłonki w tulipany kupione za całe 9 zł. Niby fiolety i róże to niezupełnie moje klimaty jeśli chodzi o wystrój mieszkania, ale jakoś nie przeszło mi nawet przez myśl, żeby martwić się o to czy będą mi do czegoś pasować. Bo ze mną to jest tak... Jak wpadnie mi do głowy jakiś pomysł na kolor, wzór, styl, to nagle pasujące rzeczy zaczynają mi same wpadać w ręce. Lubię kolory, lubię je mieszać, zestawiać i kombinować. I lubię to, jak drobne rzeczy potrafią zmienić całe wnętrze. A najbardziej to lubię, jak taką metamorfozę można zrobić niewielkim nakładem kosztów. 
Tutaj wyglądało to tak: najpierw były zasłonki kupione jeszcze późną zimą. Czekały na wiosnę, a w tym czasie zaczęłam zbierać materiały na poduszki. Chociaż zbieranie to złe słowo, bo one za każdym razem trafiały się po prostu przypadkowo. A tu materiał, innym razem poszewki od Mamy, jeszcze innym razem znaleziony na dnie szafy skrawek materiału... Z gotowymi poduszkami wygląd kanapy też się zmieniał. Jednego wieczoru do żółtych i liliowych dołożyłam turkusową, innego (kiedy już mi się trochę opatrzyły) wyciągnęłam z szuflady zielone poszewki i spodobało mi się to świeże połączenie.
Metalowe doniczki. Kupowane stopniowo i trochę też przez przypadek. Najpierw zielona trafiła się zimą za kilka złotych w Tk Maxxie i już wtedy "widziałam" w niej posadzone na wiosnę żonkile. Prawda jest taka, że z posadzonych żonkili zakwitł tylko jeden, ale za to chwilę później wyhodowałam w niej bujną trawę na Wielkanoc. Natomiast liliowa doniczka kupiona kilka tygodni później razem z ceramicznymi dzwoneczkami-kwiatkami na Allegro też za jakieś śmieszne pieniądze. 
Do ceramicznych kwiatków mam zresztą słabość. Zaczęło się od prezentu w postaci dwóch turkusowych świeczników (Ewe i Michał, pozdrawiam Was :), prawie rok później znalazłam w jednym sklepie internetowym przecenione dwie sztuki tulipanów (jeden okazał się być w takim samym kolorze jak te, które miałam, więc pomalowałam go na nieco jaśniejszy kolor), a dwa jasne świeczniki-kwiatki z Bloomingville kupiłam jakiś miesiąc temu, kiedy idealnie wpasowały się w panującą u nas kolorystykę. 
Dość gadania, zapraszam do mojego salonu.

Kwiaty zakwitły na komodzie...


...i pod sufitem




 Sowy i kot z motywem stokrotkowym




I tradycyjnie koty pod kolor poduszek :)





wtorek, 16 lipca 2013

Co robiłam kiedy mnie tu nie było...

...czyli trochę tego, co ostatnio tworzyłam:

 Zdjęcie rodzinne :)

Trochę sów różnej maści:




 

Kotów jeszcze więcej, ale tu na razie tylko dwa:


 No i moje naszyjniki z zamków: 



 


To na koniec zapraszam jeszcze na facebooka Gu, gdzie prezentuję swoje prace. Można wpaść, pooglądać więcej zdjęć, a jeśli zechcecie polubić stronę to będzie mi bardzo, ale to bardzo miło :) 
A już lada dzień w końcu post typowo wnętrzarski, do którego zbierałam się już od dawna.

środa, 10 lipca 2013

Sielski imieninowy piknik

Miało być tak...


...a było tak:


Imieniny Kubusia wypadały w okolicy weekendu majowego (tak, taaaki mam poślizg z dodawaniem postów ;), więc naturalnie w mojej głowie zrodził się pomysł zrobienia imieninowego pikniku w ogrodzie Rodziców. W ruch poszły kraciaste tkaniny zbierane już od zimy, choć jeszcze nie w jakimś konkretnym celu, czerwone serwetki w grochy, groszki i krateczki, no i wiklinowe koszyki różnej maści pożyczone od obu Mam. Powstały dwie girlandy jedna z materiałowych trójkątów, druga z ozdobnych tasiemek samoprzylepnych. Taśmy kupione w Ikei przed Bożym Narodzeniem wykorzystałam zresztą na maksa, bo poza girlandą posłużyły też do ozdoby zwykłych małych słoiczków na kwiatki, do oklejenia puszek na ciacha i do zrobienia chorągiewek do koreczków. Drobiazgi, a od razu ładniej i tak spójnie, prawda?
No i nadszedł dzień pikniku. Przyjechaliśmy od jednych Rodziców do drugich, pogoda piękna, słoneczna nic, tylko się rozkładać. Zjedliśmy jeszcze wszyscy razem obiad, a zaraz po nim mieliśmy zacząć piknik. Wychodzę z domu a tam hmm... coś jakby jakieś chmury szły. Następne pół godziny spędziłam razem z małą siostrzenicą Tereską, która bardzo chciała mi pomóc w przygotowaniu pikniku, krążąc w okolicy balkonu, zadzierając głowę, śledząc chmury i debatując czy rozkładać się na trawie czy jednak w domu. Wspólnie podjęłyśmy decyzję, że jednak dla bezpieczeństwa przygotujemy wszystko na balkonie, a w razie deszczu przeniesiemy się do pokoju. Zdążyłam tylko wyjść z kocem i zobaczyłam nie deszcz, a grad i to całkiem spory. Waliło porządnie przez dobre 15 minut, pociemniało strasznie, zerwał się mocny wiatr no jak nic pogoda na piknik :) Skończyło się więc na pikniku pod dachem, w salonie Rodziców. Ale klimat piknikowy był, zobaczcie sami: 





 A kilka tygodni później zrealizowaliśmy pierwotny plan i zrobiliśmy sobie sielski piknik pod drzewem, z truskawkami i ciastem z rabarbarem.