poniedziałek, 17 listopada 2014

Miętowa półka, żółte krzesło

Tym tytułem odpowiadam na zadane Wam ostatnio pytanie o kolory, których użyłam do metamorfozy jadalni. Większość z Was była blisko i to znaczy, że albo bardzo dobrze mnie znacie od wnętrzarskiej strony, albo jestem zbyt przewidywalna jeśli chodzi o kolory. Prawie wszyscy typowali pastele, ale nikt nie odgadł w 100%, że chodzi o bardzo jasny odcień mięty na półkę i pastelowy żółty na krzesło. Wprawdzie w ostatnim tygodniu na swoim Instagramie zdradzałam już co nieco, ale jednak aparat w telefonie to nie to samo... Dlatego w dzisiejszym poście na lepszych zdjęciach pochwalę się tym, co zmalowałam.


Metamorfoza mojej jadalni prowadzona jest we współpracy z marką Tikkurila, której farby wykorzystałam do przemiany najważniejszych elementów nowego wystroju. Do pomalowania obu mebli użyłam farby Everal Aqua Semi Matt, a odcienie wybierałam spośród dziesiątek tysięcy próbek na wzorniku. I choć dość dobrze wiedziałam, czego chcę, wcale nie było łatwo.

Prawie od początku wiedziałam, że półka ma być miętowa. Chciałam, żeby wyróżniała się na tle białej ściany,  a jednocześnie pasowała wizualnie do miętowego zegara wiszącego na ścianie. Nie chciałam też, żeby odcień był zbyt intensywny, bo w połączeniu z moją kolorową ceramiką mogłoby już być... zbyt kolorowo. Z wzornika wybrałam więc najjaśniejszy odcień mięty (takiej o niebieskawym odcieniu), ale do końca nie byłam pewna, że to właśnie to. Bałam się, że kolor będzie ledwo widoczny i poważnie zastanawiałam się nad wyborem jednak nieco ciemniejszego koloru. Na szczęście zostałam przy swoim pierwotnym wyborze, bo odcień okazał się idealny! Gdybyście więc kiedyś szukali ładnej, jasnej mięty, wybierzcie kolor nr G 371.


Samo malowanie półki nie poszło tak gładko, jak na początku myślałam. Wprawdzie widziałam, że półka wymaga jeszcze delikatnego przetarcia papierem ściernym, ale okazało się, że sklejka, z której jest zrobiona, była dość marnej jakości i szlifowanie pomaga tylko trochę. Szybko przekonałam się też, że malowanie pędzlem odpada, bo samo nim pociągnięcie sprawiało, że powierzchnia stawała się nierówna. Dobrze natomiast sprawdziło się malowanie małym wałkiem. I o ile po nałożeniu pierwszej warstwy wygląd półki pozostawiał jeszcze wiele do życzenia, to po delikatnym przetarciu jej drobnoziarnistym papierem ściernym (180) i nałożeniu drugiej warstwy, jej powierzchnia się wygładziła.


Zarówno w przykręcanie wieszaczków, jak i wieszanie półki zaangażowali się moi pomocnicy...


...i wymarzona miętowa półka szybko zawisła na ścianie.


Bardzo podoba mi się to, że szufladki można całkiem wyjąć i wykorzystać powstałe tak półeczki na przechowywanie jakichś małych kubeczków, filiżanek czy drobnych dekoracji. Już mam na nią tyle pomysłów,  że prawie codziennie zmieniam na niej aranżacje. Ot, takie zabawy wnętrzarsko-zakręconych :)



Wprawdzie miałam pokazać aranżacje z półką dopiero w następnym poście, ale nie mogłam się powstrzymać.... Dzisiaj jedna z wielu:


Jeśli chodzi o krzesło, z nim było dużo więcej zabawy. Po pierwsze samo szlifowanie szlifierką potrwało łącznie kilka godzin (nie liczyłam, bo było rozłożone na raty), później ręczne szlifowanie papierem ściernym trudno dostępnych miejsc, przecieranie wilgotną szmatką i dopiero wtedy można było wziąć się za malowanie.



Wybór koloru dla krzesła był nieco łatwiejszy. Wymyśliłam sobie żółty, który nie będzie zbyt intensywny (żeby pasował do mięty na półce i innych pasteli w mieszkaniu), ani zbyt jasny (żeby nie wydawał się kremowy). Stanęło na farbie o kolorze nr H 302. Po raz kolejny nie zawiodłam się, bo wybrany kolor był idealnie taki, jak sobie wymyśliłam. Co więcej, okazał się prawie identyczny jak inne jasnożółte akcenty w mieszkaniu.



Pierwszą warstwę nałożyłam pędzlem, jednak farba była dość gęsta i po raz kolejny wałek okazał się idealnym narzędziem do malowania. Po delikatnym przetarciu drobnoziarnistym papierem ściernym nałożyłam jeszcze dwie warstwy, żeby dobrze pokryć krzesło farbą, a potem mogłam się już napawać widokiem nowego członka w rodzinie moich krzeseł "patyczaków". 

Mam na nie już mnóstwo pomysłów, gdyby kiedyś znudziło mi się w jadalni. Świetnie wygląda i przy biurku w mojej pracowni, i w towarzystwie dziecięcych zabawek, więc pewnie niedługo będzie krążyło po całym mieszkaniu zamieniając się miejscami z krzesłami w innych kolorach. 

A już za kilka dni pokażę Wam w końcu nową jadalnię z bohaterami dzisiejszego wpisu w rolach głównych. Już nie mogę się doczekać!

33 komentarze:

  1. świetne kolorki wybrałaś, a taka półka to mój nr 1!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja teraz nie wyobrażam sobie jak mogło jej u mnie nie być :)

      Usuń
  2. Aguś...wybrałaś idealne kolory do mojego dziennego...na te dwa krzesła...wymyśliałam sobie że jedno ma być żólłte a drugie miętowe...właśnie takie delikatne...Dziękuję bo wybór farb mam już z głowy...tylko kto mi krzesła wyszlifuje...????
    Ps. Ja nogi chyba zostawie w kolorze naturalnego drewna a siedzisko i oparcie pomaluje:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to super, że mój post się przyda :) Kolory są naprawdę super, jestem w 100% zadowolona z efektu. Jak będziesz malowała tylko część krzesła, to i mniejsze puszki Ci wystarczą.

      Usuń
  3. świetnie teraz te mebelki wyglądają, czekam na zdjęcia jadalni po zmianach :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze tylko muszę uszyć zasłony, zabrać się za zdjęcia i będzie post :)

      Usuń
  4. Moje kolory, już czuje, że będzie pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, obie coś mamy do tej mięty i żółci ;)

      Usuń
  5. Pięknie wygląda. Chętnie kupiłabym takie krzesło do renowacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mówisz? Czyli że mój pomysł z wyszukiwaniem i odsprzedawaniem takich krzeseł nie jest taki zły? ;) A serio to od dawna myślę, żeby zrobić posta na temat tego jak szukać takich krzeseł.

      Usuń
  6. teraz to dopiero jestem ciekawa ostatecznej odsłony!! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) To trzymaj kciuki, żeby udało mi się szybko ją pokazać :)

      Usuń
  7. Hey, great job. Love the colours!
    Happy days
    Elisabeth

    OdpowiedzUsuń
  8. Supcio, że do Ciebie trafiła. Jest fajnie letnio i kolorowo :) Lubię malować Tikkurilą i też często po nią sięgam:)
    Pozdrawiam Marta :)
    P. S.Zapraszam do mnie na konkurs :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie bardziej wiosenno-letnio niż jesiennie u mnie :) Ale to chyba dobrze.
      A dzięki Twojemu komentarzowi kiedyś zajrzałam do Ciebie i bardzo mi się spodobało. I jeszcze wpadnę nie raz, obiecuję :)

      Usuń
  9. pięknie wyszło - i ja mam w planie jasnozółte krzesła - jakaś inwazja żółcieni chyba ;) a niedawno się zarzekałam, ze żółty to ja nigdy... marzą mi się dwa takie krzesła jak Twoje, ale nie wiem kompletnie jak zabrać się za ich szukanie - pod jaką nazwą występują?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jeszcze rok, dwa lata temu nie pomyślałabym nawet o czymś żółtym do domu :) Tak jak pisałam gdzieś wyżej myślę właśnie o stworzeniu takiego wpisu na temat tego jak szukać takich krzeseł. To, co mogę Ci teraz powiedzieć, to pod żadną konkretną nazwą ich raczej nie znajdziesz. Najlepiej szukać na olx.pl (bo na Allegro jest bardzo dużo rzeczy i ciężko przez wszystko przebrnąć, choć czasem też się coś trafi) wpisując hasło "drewniane krzesło" albo czasem "stare drewniane krzesło" ;) i przeglądać strony wyszukiwania. To krzesło akurat znalazłam wpisując w Allegro "krzesło Fameg", bo wiem, że ta firma od dawna je produkuje i akurat się udało.

      Usuń
  10. Podziwiam bardzo - kilka godzin na oczyszczaniu krzesła! Ale że łączę się w miłości do szczebelkowców to rozumiem.Czekam na kolejne aranżacje półkowe. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne są Twoje "malunki" :). Ja właśnie jestem po malowaniu krzesła i powiem, że ... kurka....myślałam, że to łatwiejsze ;P. Ale, na błędach się człowiek uczy.... następne pójdzie mi lepiej - tak myślę :). Może przy następnym krześle powstanie jakiś pościk na ten temat, kto wie :). Wybrałaś piękne kolory - mięta marzenie, cudny odcień, a żółte krzesło - szał! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne krzesło - w nowej odsłonie prezentuje się wspaniale

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przypuszczałam,że mają takie fajne kolory.Wszystko wyszło świetnie-pozazdrościć aż tych cudeniek. Ten żółty ma naprawdę fajny kolor. Krzesło dużo zyskało -choć w wersji pierwotnej tez było ok :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tikkurila ma mnóstwo kolorów! Serio. Ja stałam w sklepie nad próbnikiem chyba z pół godziny, a i tak dobrze, że miałam już sprecyzowane plany co do kolorów :) Krzesło faktycznie było w dość dobrym stanie, ale po pierwsze u nas by średnio pasowało w takiej wersji, a po drugie jednak na siedzisku było trochę zadrapań i brzydkich śladów od kleju, których trzeba było się pozbyć. A Ty jak już masz namiary na konkretne farby, to do dzieła! :)

      Usuń
  14. Gu, moja krzesłowa bratnia duszo :)
    Super ci wyszło! Żółte, troszkę odjechane też mi się marzy. Ja spieszę ci przekazać że moja kolekcja też się powiększyła - dostałam na urodziny białe matowe gięte krzesło :) Kusi mnie pociągnięcie go na półmat, taki efekt mi się bardziej podoba. Wiosną podziałam i się pochwalę

    OdpowiedzUsuń
  15. Przepięknie to wszystko zmalowałaś:)Miętowa półka genialna!
    ściskam i zapraszam do siebie na konkurs urodzinowy
    http://trojenawalizkach.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne kolory. Fajny pomysł :-) zastanawiam się czy zamiast przez wiele godzin szlifowaćdrewno można by je wypiaskowac?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie znam się na tym, więc nie pomogę.

      Usuń