czwartek, 6 listopada 2014

Jadalnia w nowej odsłonie - zapowiedź metamorfozy

Wiecie której części naszego mieszkania najrzadziej robię zdjęcia (pomijając łazienkę)? Kuchni. Jest to dość dziwne, biorąc pod uwagę moje ogromne zamiłowanie do kolorowej ceramiki, kuchennych tekstyliów i dodatków. Prawdą jest, że całej kuchni w wynajmowanym mieszkaniu nie wymienię (choć staram się ją oswajać, co pokazywałam np. tutaj), ale już naszą mini-jadalnię na pograniczu kuchni i salonu... czemu nie?


W sumie nie mam wiele do zarzucenia temu, jak wygląda nasz kąt jadalny. Chyba głównie to, że wygląda praktycznie identycznie jak trzy lata temu, kiedy tu zamieszkaliśmy. A ja przecież uwielbiam zmiany! Niby cały czas starałam się je tu wprowadzać za pomocą różnych dodatków, pomysłowych nakryć stołu czy bukietów świeżych kwiatów, ale przyszedł czas na więcej. Dużo bardziej kolorowo zrobiło się, kiedy ponad rok temu dostawiliśmy niebieskie krzesełko dla synka. Teraz natomiast jest już zdecydowanie za małe. I to właśnie ten fakt oraz moja ciągła potrzeba wnętrzarskich zmian sprawiły, że w głowie zakiełkował pomysł, żeby coś z tym naszym kątem więcej "podziałać". A że przy okazji dostałam propozycję wypróbowania farb marki Tikkurila, postanowiłam nie odwlekać tego pomysłu. Przypatrzcie się więc tym ostatnim zdjęciom naszej jadalni, bo już po weekendzie nadejdzie NOWE.



Na metamorfozę składać się będzie kilka rzeczy.
1. Nowe (stare) krzesło w uwielbianym przeze mnie stylu (Wiem, wiem, mam już takie i takie, ale ciągle mi mało.) Wyszukiwanie takich perełek za bezcen stało się moim małym uzależnieniem i jakiś czas temu kupiłam taki oto egzemplarz w prawie idealnym stanie. Prawie idealny stan oznacza konieczność szlifowania i przemalowania, ale taki był mój zamysł od samego początku. Poza tym już tęskniłam trochę za szlifierką ;)



2. Kuchenna półka z haczykami.
Drewniana, niebanalna półka do kuchni marzy mi się od dawna. Taka z szufladkami, haczykami na kubki, miejscem do eksponowania talerzy i półeczką na mniejsze naczynia. Przeszukałam pół internetu w poszukiwaniu idealnej, choć od początku wiedziałam, że ta wymarzona na pewno się w obecnym mieszkaniu nie zmieści. Z pomocą przyszedł Mąż, który w którymś sklepie internetowym wypatrzył kiedyś takie zgrabne maleństwo, które zmieści się idealnie na naszej ścianie pod zegarem, a w dodatku jest od razu gotowe do malowania (nie trzeba szlifować i zdzierać starych lakierów czy farb).


Poza tymi meblami, nad którymi będę pracować, pojawi się też nowe krzesełko dla synka pasujące idealnie stylem do wspomnianego już krzesła oraz uszyję nowe zasłony w bardziej stonowanych kolorach (chodzą za mną szarości, ale wybór konkretnego materiału jeszcze przede mną).

Końcówka ostatniego zdania może być dla Was pewnego rodzaju podpowiedzią... Chciałam Was bowiem zaprosić do małej zabawy w zgadywanie, a pytanie brzmi: na jakie kolory pomalowane zostaną krzesło i półka? Jak widać po ilości puszek z farbami, są to dwa różne kolory... i tylko tyle Wam podpowiem. Chętnie poczytam też Wasze opinie i pomysły na to, jak Wy pomalowalibyście wspomniane meble. Zobaczymy, może ktoś zgadnie albo będzie miał podobny pomysł jak ja?

PS. Proszę nie bawić się w detektywów i nie próbować odczytywać z etykiet numerów farb ;)

14 komentarzy:

  1. miętowy kolor byłby zbyt prosty do odgadnięcia, może musztarda w połączeniu z szarymi zasłonkami kto wie:-))))

    OdpowiedzUsuń
  2. jak cię znam to pastele muszą być niechybnie:) nie mogę się doczekać efektów:)

    ps. pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam na moje sówkowe candy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam również, zaraz lecę zobaczyć co tam u Ciebie

      Usuń
  3. Półeczka w przecieranych szarościach, a krzesło lawendowe. Co Ty na to :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Nawet gdybyś nie była podpisana, to i tak po kolorach poznałabym, że to Ty ;)

      Usuń
    2. Ahahaha, no nie :P Jestem zbyt przewidywalna. Czas coś zmienić! :D

      Usuń
  5. Znajac troszke Ciebie kochana to moze turkus i lawenda - poleczka:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne masz te krzesła ze szczebelkami, pasowałyby do mojej kuchni :))) Nie mogę się doczekać tych zmian u Ciebie, ciekawe co wymyśliłaś? :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Może biały i miętowy?
    nie mogę się doczekać zmian:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na prawdę mi się bardzo podoba!:) Nie moge doczekać się efektu końcowego Pozdrawiam

    kopytkowa.blogspot.com - darmowe nagłówki na bloga

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak wiesz mam te krzesła...dzięki Tobie:**** I ja moje chce pomalować na słoneczny żółty i na miętowy:) I te dwa kolory obstawiam u Ciebie:))))

    OdpowiedzUsuń
  10. mietowy ? ;) ciekawa jestem co wykombinujesz i jaki bedzie efekt koncowy.. swoja drogą.. brzuszek i szlifierka.. hmm ;p

    OdpowiedzUsuń