wtorek, 29 listopada 2016

(Prawie) najprostszy świecznik adwentowy

 
Prawie, bo ten najprostszy zrobiłam trzy lata temu i podobał mi się tak bardzo w swej prostocie, że służył nam też podczas kolejnego Adwentu. W zeszłym roku były długie świece włożone do czterech różnych butelek z niebieskiego szkła, a teraz znowu wróciłam do tego pierwszego pomysłu. Wykorzystałam inne kubeczki, które na co dzień służą nam do picia (cóż, będziemy się musieli bez nich jakoś obyć te cztery tygodnie). A ponieważ duże świece wydawały się w nich trochę "gołe", dorobiłam im w bardzo prosty sposób cyferki z brzozowej kory.





Całość wyszła dość surowa, ale taki trochę skandynawski klimat bardzo kojarzy mi się z tą porą roku, kiedy nie ma już liści na drzewach, o 16 jest już ciemno i czekamy tylko na śnieg, żeby trochę rozjaśnił widok z okna. A w domu zapalamy świece i jest tak...


  
A jak Wasze świeczniki czy wieńce adwentowe? Robicie je? Rzućcie pomysłami, może w przyszłym roku zrobię w końcu coś innego niż tylko świece w kubkach ;)

7 komentarzy:

  1. Prosty, ale śliczny!! ♥ Pomysł cyferek z brzozowej kory ekstra! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i super.Cyferki z kory są ekstra.Że też na to nie wpadłam.Mój jest w tym roku bez cyferek bo każde wydawały mi się banalne a tu u Ciebie taki pomysł:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super efekt. U mnie bardzo minimalistyczne w tym roku. Mam świecznik z tigera i białe świece 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny, starannie wykonany i co najważniejsze z pomysłem :) Oryginalność jest w cenie!

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo fajny pomysł:)) ślicznie wyglądają pozdrawiam świątecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. w prostocie siła, piękna dekoracja! :)

    OdpowiedzUsuń