wtorek, 3 stycznia 2017

Domowe kadry z choinką w tle

Strasznie nie lubię tego powiedzenia "Święta, święta i po świętach". Dla mnie ciągle nie jest PO Świętach - jeszcze się nimi nie nacieszyliśmy, nie naśpiewaliśmy się jeszcze kolęd, a choinki na pewno jeszcze długo wynosić nie będziemy. Dlatego choć część zdjęć do dzisiejszego posta powstało jeszcze przed Świętami i miało pokazywać jedną z moich proponowanych świątecznych aranżacji stołu, pokażę Wam je dzisiaj, bo dla mnie są ciągle jak najbardziej aktualne i najbliższe temu, jak nasz stół wyglądał w Święta i jak będzie na przykład na nasze już tradycyjne coroczne kolędowanie z rodziną i przyjaciółmi.


Odkąd dwa lata temu spróbowałam do świątecznej czerwieni dodać trochę mięty i turkusu (a raczej na odwrót, bo to czerwień pojawia się u nas tylko okazyjnie), to połączenie kolorystyczne towarzyszy nam w każde Święta. Mięta i czerwień w towarzystwie bieli i ciepłych piernikowych akcentów nie musi kojarzyć się nawet typowo świątecznie, ale może towarzyszyć nam zimą, zwłaszcza kiedy krajobraz za oknem jest mało śnieżny.












 

Świąteczne kubki z domkami i prezentami - Krasilnikoff
Miętowo-czerwone kubki - Bloomingville
Talerz Merry Christmas - Bloomingville
miętowa patera - Miss Etoile
szydełkowy ciastek - handmade by Gu
zawieszka bębenek - Maileg
ręcznik kuchenny w krzyżykowy wzór - Green Gate
foremki do ciastek - Allegro

W tym roku zdecydowanie poszalałam z piernikami (to efekt postanowienia o spędzeniu Adwentu w rytmie "slow"). Pierwszy raz zrobiłam domek z piernika (i nie wiem kiedy znowu się na to porwę), mini-domki na kubki, piernikowe miasteczko i pierniki pieczone w trzech turach (ekhm, poczułam jak to jest mieć czteroosobową rodzinę piernikożerców).

Tak było u nas jeszcze niedługo przed Świętami, zanim dostaliśmy niespodziankę w postaci ospy u Kubusia. Musieliśmy zostać przez to sami na Święta u siebie i po raz pierwszy zorganizować całą Wigilię z dwoma rozbrykanymi chłopcami na głowie. Jeśli co roku spędza się Wigilię w gronie co najmniej dwudziestu osób, a w trakcie całych Świąt spotyka się łącznie z około pięćdziesiątką bliskich, to jest to duża odmiana. Było zdecydowanie inaczej i spokojniej, ale jednocześnie mamy już dość poczucia życia poza światem i z niecierpliwością czekamy na koniec chorowania i na nadrabianie zaległości towarzyskich z ostatnich tygodni.

 

 
Na koniec mam dla Was trochę świątecznych kadrów z naszego mieszkania. Przyznam, że przygotowywanie tych kilku przedświątecznych wpisów z różnymi aranżacjami pomogło mi się trochę wyżyć dekoratorsko i na same Święta nie miałam dużej potrzeby dekorowania całego mieszkania i wykorzystania wszystkich ozdób, jakie mam. Naturalne dekoracje tworzyły nastrój na stołach (jeden z nich to na co dzień moje biurko), kolorowe retro bombki spodobały mi się tak bardzo, że musiałam zawiesić je na naszej choince i nad komodą, biało-czerwone akcenty w towarzystwie mięty i turkusu stale gościły na stole przy okazji deseru, świątecznej herbaty czy wieczornego grzanego wina.




 


 


 

 
Adwentowe dekoracje na komodzie ustąpiły miejsca stajence betlejemskiej, bez której nie wyobrażam już sobie naszych Świąt. To, co sobie wymarzyłam w tamtym roku, w tym roku pierwszy raz mogło się ziścić.



Przez czas Adwentu razem z chłopcami (choć głównie ze starszym Kubusiem)
 przygotowywaliśmy się do Świąt. W kalendarzu adwentowym znajdowały się paczuszki z postaciami do szopki betlejemskiej oraz różne przedświąteczne zadania. Realizowaliśmy je do ostatniego dnia pomimo chorób, zmęczenia i nawału innych obowiązków. Zrobiliśmy razem np. wspomniane już kilogramy pierników, domek z piernika (choć koniec końców to ja bawiłam się w jego składanie), łańcuch z kolorowego filcu, ozdoby z filcowych kuleczek, uszyliśmy poduchę-choinkę, szaliki dla zwierzęcych przyjaciół chłopców i razem ubraliśmy ich na zimę.


 





Nasze Święta są jak widać coraz bardziej kolorowe. Przy moich chłopcach, ich niewyczerpanej energii i mnóstwie śmiechu całego dnia przychodzi to jakoś naturalnie. Dlatego też w tym roku na blogu z pewnością koloru nie ubędzie, to mogę Wam obiecać!

Pozdrawiam wytrwałych czytelników i oglądaczy!
Gu

20 komentarzy:

  1. Stworzyłaś cudny klimat w domu! Mnie się jeszcze święta nie znudziły... tym bardziej że w końcu za oknem jest biało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, choinka ze śniegiem w tle to jest to! Dziękuję Olu!

      Usuń
  2. Kochana jak zwykle jestem pod ogromnym wrażeniem kolorystyki:)aż weselej mi się na sercu zrobiło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło z tego powodu :) Dziękuję Gosiu!

      Usuń
  3. Poduszkowa choinka jest piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Cieszę się, że udało mi się ją w końcu zrobić, bo pomysł od dawna siedział w głowie.

      Usuń
  4. Pięknie u Ciebie, Gu!
    Heh, a ta szopka na parapecie to wypisz-wymaluj parapet mojego synka ;D

    Przepięknie... :>
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Marta :)
      Heh, wiedziałam, że niejedna mama będzie mogła się z tym zdjęciem utożsamić :)
      Uściski!

      Usuń
  5. bardzo ładnie i kolorowo, poducha choinka super!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak pięknie, zakochałam się w tych aranżacjach i piernikach :D Od dawna zastanawiałam się nad tym, by dodać do naszego błękitno, miętowego i pastelowego nadmorskiego świątecznego domku- trochę czerwieni. I teraz dzięki Tobie wiem, że zdecydowanie takie połączenie zastosuje. Będę tu stałym gościem :)
    Jeszcze raz wyrażę swój podziw- obłędnie :) Pozdrawiam i zapraszam w moje skromne blogowe progi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i cieszę się z Twoich odwiedzin :) Pozdrawiam ciepło

      Usuń
  7. Mięta z czerwienią rzeczywiście wygląda bardzo dobrze. Czerwień zyskuje nowy blask i nie wygląda tak oklepanie :) Pięknie pierniczki! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może chodzi też o ten kontrast ciepłe-zimne :) Lubię go bardzo w tym wydaniu. Dziękuję i pozdrawiam

      Usuń
  8. Kurczę, naprawdę zazdroszczę zmysłu aranżacyjnego, jesteś w tym doskonała. Do nas też parę osób w grudniu podesłało teksty z ozdobami bożonarodzeniowymi wykonanymi ze słodyczy, ale Twoje miniaturowe piernikowe domki na kubek wygrały wszystko. Trudno się je robi? Zresztą nie mniej piękne są płaskie pierniko-domy, które dekorują półkę. Nie wiem, jak długo bym się oparła, by ich nie zjeść.

    W wolnym czasie, gdy już przestaniesz świętować (skądinąd ja też nienawidzę tego powiedzenia!), zapraszam do mnie, a nuż znajdziesz jakąś inspirację :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, dziękuję bardzo za te wszystkie miłe słowa! Co do mini-domków, przyznam szczerze, że wyglądały na łatwiejsze do zrobienia. Nie wiem więc czy porwę się na zrobienie ich na przyszły rok, choć kto wie co mi znowu strzeli do głowy ;)

      Usuń
  9. Cudownie! A ta poduszka choinka wyglada bardzo ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie u Ciebie, szczególnie w jadalni ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam te Wasze świąteczne aranżacje. Szopka Mailegowa to moje marzenie, niestety wszędzie niedostępna. Piękne kolorki. Pozdrawiam cieplutko!
    Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Iza! Ta szopka była długo moim marzeniem, więc wiem o czym mówisz :) W tym roku faktycznie nie widziałam jej w wielu sklepach, ale może jeszcze przed Świętami w tym roku się pojawi? Pozdrawiam!

      Usuń