czwartek, 26 stycznia 2017

Kolorowy pokój dla rodzeństwa. Z wizytą w pokoju chłopców po 1,5 roku.

Niezmiennie od półtora roku to moje najbardziej ulubione miejsce w mieszkaniu. Może dlatego, że jest najbardziej kolorowe (choć w całym mieszkaniu od kolorów nie stronię), albo dlatego, że spędzam w nim dużo beztroskiego czasu w ciągu dnia, a może kluczowe jest to, że jako jedyne było planowane i urządzane na spokojnie przez dobrych kilka miesięcy, a nie w tydzień, jak reszta naszego wynajmowanego mieszkania. Ostatnie półtora roku chłopcy testowali tą swoją przestrzeń chyba na wszystkie możliwe sposoby i z ręką na sercu mogę teraz powiedzieć to jest to!



Jeśli porównacie sobie zdjęcia z początków tego pokoju i te (w miarę) aktualne, zobaczycie, że nie zaszły tu jakieś drastyczne zmiany. Pomimo całej mojej miłości do ciągłych zmian w mieszkaniu, w tym pokoju ograniczam się tylko do tych kosmetycznych - głównie w dodatkach w zależności od pory roku, ulubionych książek i zabawek w danym momencie czy aktualnych zainteresowań chłopców. Pokój przede wszystkim rośnie razem z nimi: mieliśmy tu już układ z kołyską i przewijakiem, łóżeczkiem i przewijakiem, a obecnie samym łóżeczkiem i dość dużą ilością miejsca do zabawy na środku pokoju. Poza tym, raczej nie mam potrzeby przestawiania mebli, a jeśli już, to rekompensuję ją sobie zamieniając miejscami krzesełka i stolik. Czasem sam Kuba wynosi stolik z pokoju do salonu (moja krew!), bo akurat tam jest mu potrzebny do zabawy, na przykład w komisariat policji.





Ta półka z szufladkami wyrosła teraz na pewien "must-have" w pokojach dziecięcych. Kwestia mody czy nie, ja ją bardzo lubię i myślę, że będzie służyła nam jeszcze długie lata. Jeśli nie w pokoju chłopców, to zawsze mogę ją zaadaptować np. do kuchni (ach, już widzę tam te kolorowe talerze!). W naszym przypadku nie pełni bynajmniej tylko roli estetycznej i "wystawkowej". Wymieniam na niej książki dość często, bo zauważyłam, że zachęca to chłopców do przeglądania i czytania niektórych nieco już zapomnianych pozycji. Wiadomo - efekt nowości. Zupełnie jak z zabawkami, które po schowaniu na jakiś czas stają się tymi najulubieńszymi.



Szare łóżko to tak naprawdę kupione na OLX i przemalowane drewniane rozsuwane łóżko z dawnej kolekcji IKEA Leksvik. Ciągle chce mi się śmiać, że kupiliśmy je w cenie niejednego drewnianego łóżeczka dla lalek. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że to był bardzo dobry zakup - łóżko teraz jest maksymalnie zsunięte i zajmuje mniej miejsca, a w przypadku kiedy trzeba kogoś przenocować, spokojnie można je rozsunąć (sama ucinałam już sobie na nim niejedną drzemkę). Jest drewniane (choć jak to typowe drewno z Ikei - dość miękkie), więc można je do woli przemalowywać, a w razie ubytków zeszlifować czy zaszpachlować (co nie jest tak łatwe w przypadku mebli z płyty).





Zaraz obok łóżka Kuby (lat 4) - dwa miłości Frania (1,5 roku): przyjaciele do przytulania i książki. Nie dajcie się zwieść temu idealnemu porządkowi na półkach - nie ma dnia, żeby książki nie miały u nas wzięcia.


Ze względu na to, że oddaliśmy chłopcom swoją sypialnię, a całe mieszkanie nie jest duże, musieliśmy zadbać w pokoju o dużo miejsca do przechowywania również naszych rzeczy. Właściwie od początku wiedzieliśmy, że mała dziecięca szafa nie wchodzi w grę i postawiliśmy na dużą szafę IKEA Hemnes z przesuwanymi drzwiami. Ja dużo chętniej widziałabym tu jakąś starą drewnianą szafę w wyrazistym kolorze, ale muszę przyznać, że Hemnes spisuje się całkiem nieźle (przynajmniej na nasze potrzeby i w przypadku, gdy ubrania chłopców zajmują tylko ok. 1/3 jej zawartości). Niewątpliwym plusem są przesuwane drzwi i to, że dzięki takiemu systemowi otwierania możemy trzymać pudła na klocki zaraz przy niej. Gdyby drzwi szafy otwierały się normalnie, nie moglibyśmy tu postawić ani pudeł ani krzesełka i przy każdym otwieraniu trzeba by przesuwać bawiących się obok chłopców.






Tak jak pisałam w ostatnim poście, chłopcy nie mają wiele mebli służących do przechowywania zabawek. Właściwie jedynym regałem poza tym z książkami jest drabina z zaledwie trzema większymi półkami. Poza nią jest jeszcze półka nad łóżeczkiem, metalowe druciane półeczki i stolik. Gdzie więc mieścimy wszystkie zabawki? Właśnie tu! (i w sprytnych schowkach, o których można poczytać w tym wpisie o przechowywaniu zabawek). OK, drewniane tory i kilka małych drewnianych skrzyneczek jest jeszcze w salonie, gdzie często spędzamy czas razem. Poza tym miejsce jest jak widać ograniczone, co pomaga nam w zachowaniu zdrowego rozsądku jeśli chodzi o kupowanie zabawek.

Sam regał-drabina, o którą często pytacie, to unikat z dość ciekawą historią. Długo była częścią wyposażenia sklepu na krakowskim Kazimierzu i wzdychałam do niej odkąd ją pierwszy raz zobaczyłam. W międzyczasie sklep zmienił właścicielkę, a ja nawiązałam tam współpracę i przez jakiś czas sklep sprzedawał tam nawet moje swetrowe poduszki-koty. Po jakimś czasie sklep miał się zamknąć, więc wyprzedawano prawie całe wyposażenie. Domyślacie się, kto pierwszy zgłosił się po drabinę? Tak właśnie trafiła w moje ręce i przez kolejne dwa lata czekała gdzieś w kącie na swoje idealne miejsce.




Niebieska półeczka nie pełni jedynie roli dekoracyjnej, o nie! Kuba często sam układa na niej resoraki (najchętniej te pamiętające jeszcze dzieciństwo jego taty) i bawi się w salon samochodowy. Półka to znalezisko vintage za całe 5 zł (sic!), ale przy odrobinie cierpliwości i wytrwałości powinniście znaleźć coś podobnego na targach staroci czy OLX.


Zainteresowania Kuby widać na pierwszy rzut oka. Jak na małego strażaka przystało, w pokoju nie mogło więc zabraknąć "strażackiej" czerwieni. W ogóle jej tu nie planowałam, wszystko miało trzymać się spójnej turkusowo-żółto-miętowo-szarej palety barw, ale... zmieniłam zdanie jak tylko zamieszkały tu zabawki. Plany planami, wizja wizją, ale dzięki tym kolorowym dziecięcym akcentom pokój żyje i muszę przyznać, że podoba mi się dużo bardziej w takiej odsłonie.




Ponieważ robiłam zdjęcia do tego posta na szybko, głównie w trakcie drzemki Frania (dowód dwa zdjęcia niżej), dopiero później zorientowałam się, że nie uchwyciłam kilku kadrów, jakie chciałam. Dlatego wspomogę się teraz dwoma starszymi ujęciami łóżeczka Frania, które mogliście zobaczyć w tym wpisie. Jak widzicie, zarówno girlanda, jak zabawki czy kocyki wędrują po tym pokoju naprawdę często.




To by było na tyle, choć już widzę, że znowu zabrakło mi kilku szerszych kadrów. No cóż, pewnie niedługo znowu zaproszę Was do tego pokoju.

Pewnie i tak nie uda mi się wymienić tu wszystkiego co na zdjęciach i będziecie dopytywać (piszcie śmiało), ale spróbuję:

dodatki i zabawki handmade by Gu:

(nie byłabym sobą, gdybym czegoś swojego tu nie przemyciła)

- girlanda z szydełkowych latawców Gu
- latawce na ścianie handmade by Gu i Kuba (wpis o ich tworzeniu - TUTAJ, wpis o dekoracjach na roczek Frania - TUTAJ)
- girlanda z filcowych kulek Gu
- wisząca chmurka - Gu
- koń na kiju Gu (mój tutorial TUTAJ)
- szydełkowy dywanik ze sznurka Gu (mój tutorial TUTAJ)
- poduszki chmurki, swetrowa poduszk-lis, szydełkowy kocyk, szydełkowy samolot i traktor Gu

meble:

- łóżko Kuby IKEA Leksvik (z OLX, pomalowane)
- łóżeczko Franka moKee

- szkolne krzesełko Casala (vintage z OLX)
- półka na książki Wood Szczęścia (kolor na specjalne zamówienie, ten wymyśliłam sama)
- krzesełko i stolik Pinio (wygrana w konkursie)
- turkusowe druciane krzesełko Sebra (z drugiej ręki, już niedostępne)
- regał-drabina unikat, odkupiona z wyposażenia sklepu
- szafa z przesuwanymi drzwiami IKEA Hemnes

drobne meble / dodatki / zabawki:

- turkusowe druciane półeczki Done By Deer
- niebieska półeczka z przegródkami vintage
- półeczki-domki Flying Tiger (pomalowane przeze mnie)
- kosz na zabawki - lotnisko Rice
- pudełka-klocki Room Copenhagen (stacjonarnie lub Allegro)
- pościel z miętowe romby H&M Home
- świetlne kule Cotton Ball Lights
- wieszaki-chmurki Tiger
- druciane koszyki Present Time
- komplet walizek Sebra
- słoń Sebra

wpis o moich sprawdzonych sposobach na przechowywanie w pokoju dziecięcym - TUTAJ

21 komentarzy:

  1. Pięknie! nic dziwnego, że lubicie tu spędzać czas. Tyle wspaniałych elementów, że ciężko się zdecydować co podoba mi się najbardziej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Hah, ja też nie potrafiłabym wskazać jednego ulubionego elementu :)

      Usuń
  2. Gu normalnie momentami myslalam ze piszesz opokoju Yosiela �� choć układ i kolorystyka inne to pewne rozwiązania takie same. Szafa z przesuwanymi drzwiami choć wolała bym drewniana w kolorze. Wymiana książek na półkach. Mała ilość mebli do przechowywania zabawek itp �� Pokój chłopaków cudny.i choć ja u siebie zlikwidowalam czerwień tu ja lubię ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, Iza, ile nas łączy :D
      Ja przebieram nogami aż w końcu pokażesz całokształt tej metamorfozy. Co do czerwieni - u siebie toleruję tylko jej drobne akcenty w okresie świątecznym, ale tutaj wyjątkowo mi podpasowała, że jakoś nie widzę tego pokoju bez niej :)

      Usuń
  3. cudowne cudownosci! bardzo pieknie opisane i pokazane. uwielbiam do CIebie zagladac i podpatrywac Wasz kolorowy swiat :)
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się właśnie czy ktoś jeszcze czyta dzisiaj tak długie posty, ale widzę, że jednak tak i warto je pisać :) Dzięki! Bardzo, bardzo mi miło. Kolory górą!

      Usuń
  4. Och, ale marzyłoby mi się trafić na mały i stylowy sklep z gadżetami wystroju wnętrz, który się zamyka/przenosi i wyprzedaje asortyment...

    Co do przenoszenia stołów z pokoju do pokoju i organizowania sobie przestrzeni do zabawy, ja też jako maluch to robiłam. Dostałam w prezencie papierowe stanowisko pocztowe, stemple, banknoty, formularze itd., ale to było "mało profesjonalne" i zawsze budowałam sobie wielką pocztę z dodatkowych krzeseł, koców, stolików... Ale to było fajne! :-)

    Pozdrawiam i zapraszam do nas, Ania z D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi, przepadłabyś! Jak sobie przypomnę teraz te stare kredensy i półki pomalowane na pastelowe kolory to trochę mi smutno, że nie miałam (i nie mam) na nic więcej miejsca.
      Dziecięce zabawy rządzą! :)

      Usuń
  5. Ale masz śliczną ta girlandę z kuleczek. Ja w tym roku zrobiłam sobie z czarnych kuleczek bo tylko takie miałam ale żałuję że nie miałam kolorowych bo Twoja jest boska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję. To takie niby nic, a robi robotę :)

      Usuń
  6. Uwielbiam kolory, one sprawiają, że wszystko jest radośniejsze, marzenia realne, a problemy do pokonania ;) Piękny, radosny, kolorowy pokój! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak pięknie napisane. Podpisuję się pod tym :D

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Marta, u Ciebie zawsze można liczyć na dobre słowo :*

      Usuń
    2. Przy Twoim pięknym wyczuciu co do kolorystyki, ręce do dodatków i w ogóle wszystkim... No nie można inaczej!

      Usuń
  8. Ja też uwielbiam kolory w dziecięcych pokojach! <3 Ten pokój mnie zachwyca <3 Wyszło to wprost przepięknie!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny pokój, a zdjęcie chłopców na parapecie oglądających razem książkę chwyta mnie za serce ;) Sama mam w domu dwóch chłopaków, jeden rok i 9 m-cy, drugi 3 m-ce i zastanawiam się kiedy oni będą tak razem coś robić! Narazie jest mała zazdrość o mamę :)
    Piękne zdjęcia i super rodzinka pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. I tak właśnie powinno wyglądać dzieciństwo, pokój dzieci, zabawki!! Jest cudownie! Ja też nie stronie od kolorów u mojej córci:) pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pokój Twoich chłopców mnie zachwyca. Sama bym taki chciała:) zdradzisz mi jakiej dokładnie farby użylas do pomalowania łóżka (marka i kolor). Chciałabym uzyskać podobny efekt...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję 😊 Kwestię malowania łóżka opisałam tutaj: http://gu-tworzy.blogspot.com/2015/04/projekt-pokoj-chopakow-nowy-kacik-kuby.html

      Usuń