czwartek, 31 grudnia 2015

Rok 2015 u Gu


Nigdy wcześniej w trakcie tych niemal trzech lat mojego blogowania nie robiłam żadnego podsumowania roku. Tym razem czułam jednak jakąś wewnętrzną potrzebę spojrzenia na ten mój cały blogowy rok z góry - trochę z ciekawości co podobało się Wam najbardziej, trochę dla przypomnienia sobie samej co tu się działo... Nie będę się dzielić jakimiś super wydumanymi przemyśleniami i ambitnymi planami na przyszły rok, bo... nie chcę siebie i Was zawieść. Niestety, przekonałam się w ostatnim miesiącu, że dla swojego zdrowia psychicznego (i fizycznego) powinnam chyba ograniczyć snucie planów. Bo w przypadku kiedy nie mam jak zrealizować swoich ambitnych planów, popadam w jakieś dziwne przygnębienie. Mam jednak nadzieję odzyskać zapał i energię twórczą i już niedługo wrócić do Was z nowymi postami. 
A tymczasem przypominam 10 najchętniej odwiedzanych postów z tego roku (w kolejności chronologicznej). Ciekawa jestem czy też zapadły Wam w pamięć czy może macie jakieś inne swoje ulubione posty na moim blogu?

Wielkanocna dekoracja w 5 minut - czyli Gu kombinuje z tego, co ma pod ręką 


Balonem będąc - girlanda z szydełkowych baloników, którą zrobiłam do pokoju chłopców



Cztery półki i pastele czyli moje codzienne widoki - kilka migawek mieszkania w wiosennej odsłonie


Podniebna wyprawka Franka - moja wyprawka handmade - szydełko, szydełko i jeszcze raz - szydełko


Projekt: pokój chłopaków - nowy kącik Kuby - początek wnętrzarskiej rewolucji czyli pierwszy etap metamorfozy naszej sypialni w pokój dziecięcy


Odpowiednia oprawa - dekoracje z okazji chrztu Franka

  
DIY: girlanda ze świeżych kwiatów - cieszę się, że udało mi się w końcu zrealizować ten pomysł, tym bardziej, że bardzo przypadł Wam do gustu


Nad głową. Balonowej sagi ciąg dalszy - szydełkowy mobil z baloników, który zrobiłam dla Franka


DIY: Jak zrobić dywanik ze sznurka na szydełku - jak wydziergać dywanik podobny do tego, który zrobiłam do pokoju chłopaków


Pokój chłopaków - spełnienie moich marzeń i ulubione miejsce w domu. 
P.S. Chyba podoba się nie tylko mnie, bo ostatnio wysyłając jego zdjęcia wygrałam jeden konkurs i zdobyłam wyróżnienie w drugim :)



Jaki był ten rok? To zestawienie mówi samo za siebie. Rewolucja życiowa jaką były narodziny mojego drugiego synka miała ogromny wpływ również na to, co działo się na blogu. Ale nic w tym dziwnego, skoro przez większość roku tematem przewodnim była metamorfoza naszej sypialni w pokój chłopaków i dużo postów dotyczyło rzeczy, które samodzielnie do tego pokoju przygotowywałam. Ogromnie się cieszę, że moja prawie dwumiesięczna nieobecność tutaj po narodzinach Frania nie zniechęciła Was do odwiedzin, a paradoksalnie - pojawiło się Was tu od tego momentu dużo, dużo więcej! Dziękuję za cały czas poświęcony na odwiedziny tutaj, za wszystkie słowa w komentarzach i nie tylko... Nie wiem czy macie świadomość, ale nieraz Wasze słowa bardzo podnosiły mnie na duchu i dzięki tej wirtualnej obecności i wsparciu nie rzuciłam tego wszystkiego (choć w trudnych momentach takie myśli przychodziły). 

Życzę Wam (i sobie) niewyczerpanych pokładów kreatywności, zapału i ogromu twórczej energii na ten nowy rok! Życzę też czasu na realizację pomysłów i planów, a przede wszystkim na bycie ze swoimi bliskimi.

piątek, 18 grudnia 2015

DIY: choinka z patyków

Kiedy dziecko obudzi cię (i wyciągnie z łóżka) o 5.20 rano (true story...), podziękuj mu, bo dzięki temu masz w końcu czas na małe świąteczne DIY!


Serio, robiłam tę choinkę przed 6 rano mając tylko reklamówkę patyków przywiezionych znad morza, trochę sznurka i mgliste wyobrażenie tego, jak ma wyglądać efekt końcowy. Choinka-drabinka (autorska nazwa mojego Męża) miała powstać jako uzupełnienie naszego kalendarza adwentowego. Jak może pamiętacie, część paczuszek zawierała ozdoby choinkowe dla Kuby. A ponieważ prawdziwa choinka pojawia się w naszym domu dopiero przed samymi Świętami, potrzebowaliśmy czegoś, na czym w międzyczasie mój synek mógłby z radością wieszać nowe ozdoby. Pomysł chwycił! I choć równie często ozdoby wieszane są jednak na komodzie w salonie (co poradzić, zapędy dekoratorskie ma po mamie), nasza mini-choinka wisi dumnie, ubrana już całkiem odświętnie w pokoju chłopaków.






Taka ozdoba jest naprawdę bardzo prosta do zrobienia i nie potrzeba tu dużej filozofii ani mnóstwa czasu. Jeśli chcecie sami spróbować, przygotowałam mały instruktaż zdjęciowo-tekstowy podpowiadający co i jak.

DIY: Choinka z patyków
Potrzebujemy:
- patyki różnej długości (Moje to patyki wyrzucone przez morze - przywiozłam je w duuużej ilości kilka lat temu z wakacji nad Bałtykiem. Polecam - znalazłam już dla nich ze sto zastosowań, a reklamówka patyków ciągle pełna ;) Możecie oczywiście wykorzystać najzwyklejsze patyki czy gałązki.
- sznurek
- może przydać się też klej z pistoletu do sklejenia gwiazdki na czubek choinki

 


1. Układamy patyki od najkrótszego do najdłuższego (lub przycinamy je do różnych długości)
2. Bierzemy dwa długie kawałki sznurka i zawiązujemy na nich supeł.
3. Wkładamy między oba sznurki najkrótszy patyczek i dwa razy związujemy oba sznurki zaraz pod patyczkiem. Ważne by związać je mocno, żeby patyczek nie wypadał.
4. Robimy mały odstęp i zawiązujemy supeł na sznurkach.
5. Powtarzamy kroki 3-4 aż przymocujemy wszystkie patyki.
6. Bierzemy kolejne dwa kawałki sznurka i wiążemy w ten sam sposób na drugim końcu patyków.
7. Kiedy patyki są już przymocowane, związujemy razem sznurki u góry.
8. Robimy gwiazdkę na czubek choinki: związujemy sznurkiem dwa krótkie patyczki i przyklejamy do takiej bazy cztery króciutkie patyczki, aby utworzyć gwiazdkę.
9. Przyklejamy gwiazdę, ucinamy końcówki sznurka, zawieszam choinkę i zawieszamy ozdoby (lub nie - choinka solo też wygląda efektownie)


Gdybym miała odpowiednie gałęzie i miejsce do zawieszenia, pokusiłabym się o zrobienie takiej choinki w wersji XL. Jeśli skusicie się na zrobienie czegoś podobnego, koniecznie dajcie znać i pokażcie zdjęcia np. na moim fanpage na Facebooku. A może macie jakieś pomysły na inne szybkie a efektowne dekoracje świąteczne? Podzielcie się koniecznie, bo choć czasu mało, to coś bym jeszcze chętnie zmajstrowała (kiedy np. znowu ktoś obudzi mnie o 5 rano...)

niedziela, 13 grudnia 2015

Te nasze rodzinne świąteczne tradycje

Można je wspominać i wymieniać bez końca. Niektóre urosły już niemal do rangi świętości, inne to takie małe drobiazgi powtarzane z roku na rok. Ot, taka na przykład głupawka przy ubieraniu choinki i owijanie się starymi łańcuchami choinkowymi ;) Są w każdej rodzinie, często towarzyszą nam odkąd pamiętamy i ciepło robi się na sercu na samą ich myśl. A kiedy zakładamy własną rodzinę... próbujemy połączyć te większe i mniejsze zwyczaje wyniesione z obu domów i tworzymy ją na nowo: swoją własną rodzinną tradycję. 
Choć od czterech lat spędzamy Święta w rozjazdach między domem jednych rodziców a drugich i pewnie jeszcze trochę czasu minie zanim stanę przed wyzwaniem zorganizowania wigilii we własnym domu, czasem wybiegam myślami w przyszłość i próbuję sobie wyobrazić jak to może wyglądać u nas za ileś tam lat. I mam przed oczami taki obrazek: bożonarodzeniowy poranek, wszyscy zbiegamy po schodach do salonu, gdzie stoi choinka, a tam leży TO pudełko. Może już podniszczone, może niedomykające się, ale od lat zawierające to samo przepiękną drewnianą stajenkę z rzeźbionymi figurkami. Widzę dzieci, które z niesłabnącym od lat entuzjazmem wyczekują tej chwili i jedno przez drugie sięgają po figurki i ustawiają je wspólnie na niebieskiej komodzie. 
W te Święta wprowadzamy naszą własną rodzinną tradycję. Niech trwa przez lata i niech na samą myśl o niej zrobi się moim synom ciepło na sercu...














Przyznaję szczerze, że to najpiękniejsza szopka bożonarodzeniowa, jaką w życiu widziałam. Ogromnie urzekło mnie to pudełko i sposób zapakowania figurek... aż brakuje mi słów. Tym bardziej kiedy pomyślę sobie, że faktycznie będzie nam towarzyszyć już od tej pory w każde Święta.

PS. Uprzedzając pytania szopka jest firmy Maileg (oni to są jednak niezawodni! Czy to przytulanki, czy ozdoby choinkowe, czy TAKA szopka bożonarodzeniowa mistrzostwo!) i możecie ją kupić w sklepie Ahoj Home

Ciekawa jestem jak to u Was ze świątecznymi tradycjami? Macie jakieś swoje wieloletnie, bez których nie wyobrażacie sobie Świąt, lub te całkiem  młode?

środa, 2 grudnia 2015

Nasz kalendarz adwentowy i to, co się w nim kryje

W tym roku pokazuję nasz tegoroczny kalendarz adwentowy z lekkim poślizgiem (ale zdążyłam z nim na czas, niech Instagram mi świadkiem!). Zdjęcia powiedzą chyba więcej niż jakiekolwiek wstępy, więc bez zbędnych słów zapraszam Was zgodnie z obietnicą ponownie do pokoju chłopaków...













 Nasz zeszłoroczny kalendarz adwentowy na drabinie był strzałem w dziesiątkę, ale ponieważ w tym roku drabina zyskała zgoła inne przeznaczenie, musiałam wymyślić coś nowego. Znowu poszłam tropem wykorzystania jakiegoś mebla, który mamy na stanie i dość szybko wpadłam na pomysł, że przecież nasza półka na książki jest do tego celu idealna. Wisi w pokoju dziecięcym (i to na takiej wysokości, która nie sprzyja potajemnemu rozpakowaniu wszystkich paczuszek na raz ;), łatwo można na niej położyć (lub zawiesić) paczuszki i jeszcze po swojemu ją ozdobić. Nic dziwnego, że nie tylko ja wpadłam na taki pomysł tydzień temu Anicja u siebie pokazywała kalendarz adwentowy na takiej samej półce, ale w swojej (całkowicie odmiennej) kolorystyce. W trakcie pakowania paczuszek pomyślałam jednak, że pójdę o krok dalej niż półka i wykorzystam to, co jest również w pobliżu stąd paczuszki na półeczkach-domkach i... w balonowych koszach. Jak prawdziwe podarunki z nieba, no nie?

Tegoroczny kalendarz kolorystyką i zawartością bardzo przypomina ten z zeszłego roku. Pomysł z kompletowaniem drewnianej szopki betlejemskiej tak bardzo się sprawdził, że nawet nie przyszło mi do głowy wymyślanie czegoś innego. Kubie tak bardzo spodobała się szopka, że był dość zmartwiony, kiedy po okresie świątecznym (a ten trwa u nas w domu długo) chowaliśmy szopkę do pudełka. Teraz jest więc bardzo podekscytowany odkrywaniem jej na nowo. Chyba właśnie rodzi nam się tradycja na lata! 



Poza szopką i postaciami do niej, paczuszki zawierają też dwie książeczki o adwencie i Bożym Narodzeniu (w kalendarzu mają już swoje stałe miejsce), różne przedświąteczne zadania, aktywności i związane z nimi artefakty (np. foremki do ciasteczek) oraz ozdoby do powieszenia na choince... choć nie koniecznie tylko tam. W tamtym roku Kubie bardzo spodobało się wieszanie ozdób np. na komodzie i pomyślałam, że z takich bardziej dziecięcych zawieszek będzie miał jeszcze większą frajdę. Na razie widzę, że Frankowi (mojemu pomocnikowi w pakowaniu) małe ozdoby bardzo przypadły do gustu...
Chodzi mi po głowie jeszcze jeden element tej adwentowej układanki, ale zobaczymy czy wystarczy mi czasu na jego realizację. Jeśli tak, na pewno się dowiecie!

 







Nasz kalendarz adwentowy tworzą:
- półka na książki - Wood Szczęścia 
- półeczki-domki - Tiger (pomalowane przeze mnie)
- szydełkowa girlanda z balonów - Gu
- drewniana szopka betlejemska - Melissa & Doug (w tamtym roku w polskich sklepach internetowych było bardzo słabo z dostępnością jakichkolwiek drewnianych szopek, więc naszą kupowałam na brytyjskim eBayu. Teraz widzę, że sytuacja się poprawiła i tą szopkę możecie już znaleźć w Polsce.)
- książeczki: "Wszyscy na Ciebie czekamy" wyd. Sykomora
"Przybieżeli do Betlejem" wyd. Muchomor
- ozdoby choinkowe: Maileg, TK Maxx, Gu
- myszka i narty - Maileg
- kula śnieżna
- świąteczne foremki do ciasteczek