DIY

Olejowanie podłogi - jak to zrobić samodzielnie?

09:56

 


Kontynuując serię wpisów pt. "o co pytacie najczęściej", dzisiaj pochylimy się (dosłownie!) nad podłogą. W naszym domu mamy dwa rodzaje drewnianej podłogi - na parterze deskę jesionową, a na poddaszu - litą sosnę skandynawską, którą różnymi zrządzeniami losu wykańczaliśmy i olejowaliśmy samodzielnie. Nie taki był plan, ale kto budował lub wykańczał dom czy mieszkanie, ten dobrze wie, że one nierzadko mają się nijak do planów czy terminarzy panów fachowców. Ale jako, że od lat urządzam swoje wnętrza w nurcie "zrób-to-sam", rozwiązanie tego problemu nie mogło być inne jak po prostu... zrobić-to-samej. Okazało się, że olejowanie podłogi to robota, którą jak najbardziej da się zrobić samodzielnie bez doświadczonej ekipy parkieciarzy. Trzy lata temu zajęłam się tym po raz pierwszy, a teraz - przy okazji wykańczania naszego ostatniego pokoju, zrobiłam to znowu tymi samymi sprawdzonymi produktami marki Osmo. W ramach współpracy z marką opowiem dokładnie krok po kroku jak do tego tematu podejść.

 

Olejowanie podłogi

Etap 1 - szlifowanie

Pierwszy, bardzo ważny krok to porządne oszlifowanie połogi. Cytując pana konsultanta Osmo: "dobre szlifowanie to 60% sukcesu". Głównie chodzi o to, żeby podłoga była dokładnie i równomiernie wyszlifowana, bo wszelkie ryski itp. nie tylko się nie "zgubią" pod olejem, ale może je jeszcze bardziej podkreślić.

Nasza podłoga to surowa lita sosna skandynawska. Potrzebowała czyszczenia i szlifowania po kilku latach w pokoju, który uchodził za warsztat i pracownię do malowania mebli. Wykonaliśmy to sami wypożyczoną szlifierko-polerką oraz szlifierką oscylacyjną. Nie oszukujmy się, jeśli robimy to sami, to jest to najbardziej czasochłonny etap w całym procesie olejowania podłogi.

Ważne jest dokładne szlifowanie papierem ściernym o następującej gradacji:

- najpierw 100

- potem 120 (na czym można poprzestać, ale wtedy drewno "wypije" więcej oleju)

- na końcu 150 lub 180

Etap 2 - wybarwienie podłogi


Jest to etap opcjonalny w zależności od efektu, jaki chce się osiągnąć. Ja od początku miałam dość konkretną wizję tego, jaką podłogę chcę w moim domu - jasną, delikatnie bieloną jak w skandynawskich domach. Dlatego też uparłam się na długie na 4,5 m sękatych sosnowych deskach, co nie każdemu może się podobać, ale dla mnie było to spełnienie wnętrzarskich marzeń. 

Sposobów na bielenie drewnianej podłogi jest kilka, nawet biorąc pod uwagę wyłącznie opcje oferowane przez Osmo. Po konsultacjach telefonicznych i poznaniu specyfiki kilku produktów, zdecydowałam się na biały wosk dekoracyjny, który miał za zadanie zabarwić drewno na biało. Samych wosków w kolorze białym jest kilka, więc po przetestowaniu kilku próbek na sosnowej deseczce zdecydowałam się na intensywny Wosk Dekoracyjny 3188 Śnieg.

Po dokładnym wymieszaniu, wosk nakłada się za pomocą np. wałka z mikrofibry (i to rozwiązanie bardzo polecam), pędzla lub bawełnianej ściereczki. Najlepiej robić to partiami i po nałożeniu wosku na część podłogi, po 5-10 minutach, kiedy drewno już się "napije", należy wetrzeć wosk (a raczej zetrzeć jego nadmiar). I tu nowością było dla mnie wykorzystanie takich narzędzi jak włóknina do aplikacji, którą przyczepia się na rzep do bardzo wygodnej rączki do pada Trudno nawet porównywać to z rozcieraniem wosku bawełnianymi ściereczkami, jak robiłam to poprzednio. Zarówno pod względem wygody, szybkości, jak i ilości włożonej energii. 

Po zakończeniu aplikacji trzeba dokładnie umyć narzędzia z resztek wosku. Można to zrobić zwykłym rozpuszczalnikiem, ale jeśli ktoś nie jest fanem jego zapachu unoszącego się w domu, polecam środek Osmo do czyszczenia narzędzi nr 8000, który jest na bazie rozpuszczalników, ale jest całkiem bezwonny.

Po nałożeniu i wtarciu wosku, podłoga ma transparentny biały kolor. Może się wydawać bardzo bielona, ale wosk twardy olejny, który nakłada się na wierzch, jeszcze ją przyciemni.

Etap barwienia podłogi jest dość czasochłonny, za to potem jest już z górki. Po wyschnięciu warstwy wosku dekoracyjnego (zazwyczaj na drugi dzień), przychodzi czas na nałożenie olejowosku, który tworzy wytrzymałą powłokę nawierzchniową.

Etap 3 - nakładanie wosku twardego olejnego

 

Po raz kolejny do wykończenia podłogi wybrałam bezbarwny i matowy Wosk Twardy Olejny 3062 (mamy nim pokryte wszystkie drewniane podłogi, a także schody w naszym domu). Tym razem aplikacja jest bardzo prosta i szybka, bo używam dużego wałka z mikrofibry na teleskopowym drążku. To, na co koniecznie trzeba zwrócić uwagę to porządne wymieszanie oleju oraz nakładanie go cienkimi warstwami dobrze odciśniętym z oleju, "półsuchym" wałkiem. To sprawi, że w żadnym miejscu podłogi nie zrobią się zacieki z nadmiaru wosku. Pokryta woskiem twardym olejnym podłoga wygląda na mokrą i jeśli gdzieś widać prześwity i nierównomierne nałożenie warstwy, trzeba w tym miejscu poprawić aplikację wałkiem.

Po dokładnym wyschnięciu (na drugi dzień) można nałożyć kolejną warstwę olejowosku lub poprzestać na jednej warstwie i po dwóch tygodniach nałożyć jedynie środek do czyszczenia i pielęgnacji wosku nr 3087.

Ważne jest, aby pamiętać, że przez dwa tygodnie po aplikacji wosk twardy olejny się utwardza, dlatego lepiej wstrzymać się z wnoszeniem mebli czy bardziej intensywnym użytkowaniem podłogi. 


Olejowana podłoga w praktyce - moje spostrzeżenia po 3 latach użytkowania

Dobrze - powiecie - ale co dalej? Czy olejowaną podłogę faktycznie co rok trzeba na nowo olejować? Co z jej odpornością na wilgoć czy plamy? Dlaczego wybrałam olejowosk a nie np. lakier?

Ustalmy jedno - produkty Osmo, którymi mamy pokryte podłogi w całym domu (jesionowa pokryta fabrycznie Osmo, sosnowa olejowana przez nas samodzielnie) to nie są tradycyjne oleje do podłóg. Stąd też te podłogi to nie są zwykłe olejowane podłogi, na których temat krążą opowieści o pracochłonnym corocznym olejowaniu. Jak sama nazwa wskazuje, to olejowosk, który łączy działanie oleju (wzmacnia drewno od wewnątrz) z woskiem, który tworzy na zewnątrz bardzo naturalną w odbiorze wytrzymałą powłokę ochronną. Gdybym miała stworzyć jakiś slogan reklamowy, to brzmiałby mniej więcej tak: "moc lakieru w naturalnym oleju". 

Nie piszę tego tylko na świeżo po zaolejowaniu jednego pokoju, ale po trzech latach życia pięcioosobową rodziną w domu z takimi podłogami. Nawet w kuchni! (tak, wiele osób łapie się za głowę i nie może tego zrozumieć). Powiem Wam szczerze - przez cały ten czas nie olejowaliśmy tej podłogi ani raz. Jedyne co robimy to co jakiś czas myjemy parter za pomocą spray mopa specjalnym środkiem do podłóg Wisch-Fix (to koncentrat, więc jest bardzo wydajny). Podłoga jest jednocześnie czyszczona z brudu i nawilżana olejami zawartymi w tym środku, więc działa to jako jej konserwacja. Dopiero teraz, po trzech latach widzę kilka miejsc, którym przydałoby się już odświeżenie (to miejsca pod stołem bardziej zużyte od przesuwania krzeseł). W przypadku olejowosków, do renowacji można podejść miejscowo i tylko tam zaaplikować któryś ze środków do tego przeznaczonych. 

Co z plamami? Mam anegdotę, o której piszę wszystkim, którzy właśnie o plamy pytają. Kilka miesięcy po przeprowadzce stłukłam w kuchni całą butelkę koncentratu barszczu czerwonego i wylałam prosto na naszą nowiutką bieloną drewnianą podłogę w kuchni. Czerwona plama była imponująca, moje przerażenie również! Ale zadziałałam szybko i wytarłam wszystko, po czym nie został najmniejszy nawet ślad. Naprawdę. 

Zdaję sobie sprawę, że to wszystko może brzmieć jak peany na cześć marki, z którą współpracuję, ale im dłużej myślę, tym z coraz większym przekonaniem dochodzę do wniosku, że naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Nie jestem w tym odosobniona. Po raz pierwszy tak entuzjastyczne głosy usłyszeliśmy w co najmniej kilku salonach podłóg, kiedy poszukiwaliśmy podłogi do naszego domu. Potem podobnie wypowiadali się nasi stolarze od schodów, którzy mieli w swojej pracy porównanie olejowosków Osmo z lakierami do podłóg. Dla mnie olejowoski wygrywają z lakierem pod kilkoma względami. Po pierwsze - bardzo naturalnym efektem wykończenia, gdzie to drewno po prostu przyjemnie czuć pod stopami, a po drugie - łatwością miejscowej renowacji, co w przypadku lakieru nie jest możliwe, bo wymaga całościowego cyklinowania czy szlifowania.


Starałam się wyczerpać temat, ale gdybyście mieli jeszcze jakieś pytania, śmiało zadawajcie je w komentarzach.

Jeśli chcecie zobaczyć cały proces olejowania "na żywo", zapraszam na mój Instagram @gutworzy, gdzie w wyróżnionej relacji 'olejowanie sosny' możecie obejrzeć wszystkie filmiki nakręcone w trakcie ostatnich prac.

  • Share:

You Might Also Like

4 komentarze

  1. A czy w innych sypialniach podloga po tych 3 latach zmieniła kolor? Zrobiła się trochę bardziej żółtawa lub ściemniała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak tak patrzę teraz i próbuję porównać, to może leciutko jest ciemniejsza. Ale ciągle bielona i bez śladu jakiegokolwiek żółknięcia, o co normalnie przy sośnie łatwo. Czyli efekt zamierzony jest aktualny nawet po dłuższym czasie 😀

      Usuń
    2. Myślę, że duża w tym zasługa tego wosku dekoracyjnego z białym pigmentem.

      Usuń
  2. Piękną macie tę podłogę... A mój mąż wciąż nie może się przekonać do drewna w kuchni czy nawet w przedpokoju. Widzi tam tylko płytki, bo inaczej wszystko się ubrudzi albo napuchnie wodą. Jak żyć xD

    OdpowiedzUsuń