Bardzo lubię wrzesień, chyba odkąd tylko pamiętam. Na pewno dużo z tym wspólnego ma fakt, że właśnie we wrześniu obchodzę urodziny (a od czterech lat i rocznicę ślubu), ale to nie jedyny powód. Lubię ten klimat schyłku lata, to inne światło, inne powietrze, wrzosy, kasztany, winogrona... No ma coś w sobie ten miesiąc po prostu.
Już trzeci rok z kolei we wrześniu dominuje u mnie jedna i ta sama kolorystyka - wrzosowa z akcentami mięty i różu (bo nie samymi niebieskościami Gu żyje). Już początkiem miesiąca kupuję wrzosy, instynktownie dobieram do nich te pastelowe odcienie i przygotowuję się do wrześniowych celebracji.
We wpisie konkursowym pisałam Wam, że dokładnie w ostatni dzień zapisów obchodzę urodziny. Więc teraz zanim podam wyniki konkursu zaproszę Was jeszcze na moje niedzielne urodzinowe przyjęcie. Rozgośćcie się proszę. Komu kawy?
Wybaczcie tyle zdjęć drucianej patery. Kupiłam ją sobie na urodziny, a że okazała się bardzo fotogeniczna, no to po prostu musiałam... ;)
Przepis na bezę pochodzi od Izy (chyba przeczytała mi w myślach, że planuję taką zrobić na urodziny i opublikowała posta z przepisem dzień przed. Wypróbowałam więc na świeżo i polecam :)